16 kwietnia 2016

Zakiwany Kukiz, czyli cnotę stracić, rubla nie zarobić



Przy ostatnim głosowaniu Sejmowym, w którym miał być wybrany kolejny sędzia Trybunału Konstytucyjnego, byliśmy świadkami sytuacji kuriozalnych. Obecni na sali nie głosowali, głosowali za to nieobecni, w dodatku przegrani cieszyli się ze zwycięstwa a po całym głosowaniu niegłosujący chcieli powtórzenia głosowania, by móc nie głosować po raz drugi. Wiem, brzmi nieprawdopodobnie, zupełnie niedorzecznie ale proszę mi wierzyć, to się wydarzyło naprawdę. Ale po kolei.

Opozycja czując się bezradna w Sejmie, zdominowana przewagą parlamentarną przez PiS, postanowiła uciec się do rzeczy ostatecznej, czyli celowania w brak kworum w trakcie głosowania. Stąd też cicha zmowa posłów PO, Nowoczesnej, PSL-u i Kukiz15, którzy umówili się, że nie zagłosują, doprowadzając tym samym do braku wymaganej większości.

Przy podaniu wyników wybuchła istna euforia opozycji, która "już była w ogródku, już witała się z gąską" i nawet nie brała pod uwagę tego, że zawsze przezornie powinno się ze dwa razy przynajmniej upewnić, czy faktycznie się wygrało. Tym razem, jak się dość szybko okazało, wygrana też przeszła im bezczelnie koło nosa, ponieważ do tego planu nie przystąpiło paru parlamentarzystów Kukiz15, tym samym dając obozowi rządzącemu kworum, czyli wygraną. Zanim się opozycja doliczyła głosów i zrozumiała przegraną, doszło do paru kompromitujących słów.

To zresztą nie jedyny zgrzyt tego głosowania, okazało się bowiem, że za nieobecnego na sali Kornela Morawieckiego, głos oddała jego koleżanka klubowa, Małgorzata Zwiercan, co natychmiast wyłapano i ogłoszono "głosowaniem na 4 ręce". Podczas tego głosowania doszło jednak do czegoś bardziej przykrego niż powyższe incydenty. Ugrupowanie Pawła Kukiza właściwie w jednej chwili traci twarz wiarygodnego partnera, doprowadzając do tego, że trudno będzie teraz komukolwiek się z nimi na coś umówić, w obawie, że znowu wystawi ich do wiatru.

Fanem ugrupowania Kukiza nigdy nie byłem, jego hasła antysystemowe czy wprost zapowiedzi zwalczania partiokracji w polskiej polityce nie były dla mnie wiarygodne, bo znam realia i wiem, że pewnych rzeczy się przeskoczyć nie da. Kukiz, używając analogii piłkarskiej, wykonał o 3 zwody za dużo, zakiwał się, potknął o własne nogi i zamiast wyprowadzić kontrę, stracił piłkę i mógł tylko patrzeć jak strzelają gola jemu i reszcie opozycji.

Paweł Kukiz musi zrozumieć, że polityka rządzi się trochę innymi prawidłami niż scena muzyczna i że tutaj najważniejszą zasadą jest, by cnoty nie stracić a rubla zarobić. Obecnie Kukiz nie ma ani cnoty ani rubla, w dodatku stracił wiarygodność, nie tylko partnerów politycznych, ale też części swoich wyborców, którzy mogą my nie wybaczyć tych knowań z PO czy Nowoczesną, bo nijak to się ma do antysystemowości i zwalczania partiokracji.

21 sierpnia 2015

Sygnalizacja świetlna po legnicku, czyli "Kierowco, radź sobie sam"


Od pewnego czasu w Legnicy trwa "Budowa zintegrowanego systemu zarządzania ruchem i transportem publicznym". Interaktywne świetlne tablice informacyjne, kamerki i inne bajerki - ogólnie ma to upłynnić ruch w Legnicy, czyli w mieście, które mimo wkroczenia w XXI wiek, nie poznało jeszcze określenia "zielona fala". Nie powiem, system  zapewne przydatny, choć brak popularnych "odliczaczy do zielonego", to dla mnie wielki minus tej inwestycji. 

W ramach prac nie tylko pojawiło się w mieście kilkadziesiąt rozkopów (bo wkopać trzeba kable do obsługi tego systemu), ale też notorycznie na wielu skrzyżowaniach nie działa sygnalizacja świetlna, co staje się już nie tyle irytujące, co po prostu niebezpieczne. Pół biedy jeśli tak jest na jakimś mało ruchliwym skrzyżowaniu. Sytuacja zaczyna się robić poważna, gdy sygnalizacja jest wyłączona w godzinach szczytu np. na skrzyżowaniu o dużym natężeniu ruchu. Sam osobiście przeżyłem taką sytuację na skrzyżowaniu Moniuszki, II Armii Wojska Polskiego, Al. Piłsudskiego i Al. Rzeczypospolitej. Pokonanie tego skrzyżowania z Moniuszki do Al. Rzeczypospolitej zajęło mi trzykrotnie więcej czasu i kosztowało dziesięciokrotnie więcej nerwów. 

Parę razy na antenie wspomniałem o tym, dodając że trochę pachnie to zaniedbaniem. Na zwykły obywatelski rozum, jeśli mamy do czynienia z kontrolowanym wyłączeniem sygnalizacji a nie np. wynikającym z awarii, to takie czynności powinny być skoordynowane z policją drogową, która na wszelki wypadek, na czas wyłączenia sygnalizacji na takim skrzyżowaniu, mogłaby postawić patrol drogówki, jeśli nie do kierowania ruchem, to co najmniej do dyscyplinowania kierowców. 

Owszem, dziś rano policja pojawiła się na skrzyżowaniu Dworcowej, Pocztowej, Libana i Kartuskiej, gdzie akurat sygnalizacja była wyłączona ale szkoda, że pojawiła się jedynie dlatego, iż doszło do stłuczki dwóch pojazdów. Ogólnie jednak jest jedno wielkie wrażenie, że legniccy kierowcy zostali pozostawieni sami sobie. Wymuszajcie, denerwujcie się, możecie piszczeć oponami, kur**wać ile wlezie - nam dajcie spokój, my tutaj budujemy Bardzo Ważny System.

Mam nieodparte wrażenie, że przeforsowanie tej sprawy u legnickich urzędników będzie dość trudne. Nie pierwszy i nie ostatni raz nie widzą oni problemu w sprawach dla obywateli ważnych. Korki w mieście? Jakie korki, nie ma korków. Ścieżka rowerowa w miejscu chodnika i odwrotnie? Proszę państwa, taki był plan, wszystko dla wygody obywateli. Latarnie zamontowane na środku chodnika? Obywatele i tak nie korzystali z tego chodnika, tylko z tego drugiego. Ot, taki mamy prostu mentalny odlot, niczym w "misiowej" szatni: No nie mamy pańskiego płaszcza i co nam pan zrobi?.

Taki berek z urzędem może i byłby dobrym sposobem na zabicie nudy, gdyby nie to, że strona obywatelska czuje się w niej trochę bezradna, bo my mamy jedynie rzeczywistość a oni swój matrix, w którym "zawsze wszystko gra". Dopiero jak się zrobi szum, pojawi społeczny nacisk czy nie daj Boże ktoś w wyników tych zaniedbań zginie, wtedy prawdopodobnie ktoś jakieś kroki podejmie. A nie lepiej być po prostu mądrym przed szkodą?.


18 sierpnia 2015

Jak wyłączyć domyślne info o cookies na platformie Blogger



Od dłuższego czasu przepisy Unii Europejskiej wymagają, by właściciele stron, które wykorzystują pliki cookies, informowali o tym fakcie użytkowników. Taka decyzja sprawiła, że jak grzyby po deszczu pojawiły się w internecie stronki oferujące darmowe i gotowe skrypty do informowania o plikach cookies.

Firma Google uszczęśliwiła posiadaczy stron na platformach Blogger i Blogspot, dodając na siłę do każdej strony domyślny monit, który jednak niestety nie jest zbyt estetyczny. Wiele osób zapewne zechce go wyłączyć i jakież spotka ich zdziwienie, gdy się okaże, że nie znajdą żadnej takiej opcji, by ten skrypt wyłączyć.

Ci bardziej wytrwali pogrzebią głębiej w sieci i na supportowych stronach Google odnajdą metodę, która jednak dla wielu zabrzmi nieco enigmatycznie:
Aby wyłączyć to powiadomienie, dodaj do tagu NAGŁÓWKA tag SKRYPTU zawierający wpis „cookieChoices = {};”.

Podano metodę jednak połowicznie, bo nie każdy zapewne będzie wiedział, co to znaczy "dodać do tagu nagłówka tag skryptu". Podpowiadam: w górną część kodu strony, pomiędzy znaczniki <head> a </head>, wklejamy następujący skrypt:
<script type='text/javascript'>

cookieChoices = {};

</script>
Powyższą czynność zapisujemy i odświeżamy stronę. Niniejszym wyłączyliśmy domyślne info o plikach cookies. Oczywiście powinniśmy pamiętać o obowiązku posiadania takiego skryptu, więc musimy skorzystać z jakiegoś bardziej estetycznego. Ja osobiście korzystam ze skryptu, który pobrałem stąd. Jest bardzo estetyczny, posiada wszystkie potrzebne opcje i jest bardzo konfigurowalny.

14 sierpnia 2015

Legnickie Absurdy Drogowe. Jeszcze pomysły czy już kaprysy?

Wiem, że funkcjonuje w sieci stronka, która prezentuje legnickie absurdy (także te drogowe) i chciałbym do tej skarbnicy absurdów dorzucić własny kamyczek. Opiszę sytuację, która udowadnia, że zaklinanie rzeczywistości przez urzędników nadal jest modne (nie tylko w naszym mieście) i że niestety próbują oni na siłę zmusić nas do jej akceptowania.

Sytuacja ma miejsce na ul. płk. Karola Myrka w Legnicy. Nowa ulica, nowe budynki, nowe chodniki i ścieżki rowerowe. Te dwie ostatnie umiejscowiono jednak dość specyficznie.



Przyznacie, że wygląda to dość dziwnie. Zazwyczaj pieszych odsuwa się od jezdni dla ich bezpieczeństwa (chociażby oszczędzając im ochlapania w deszczowy dzień), ciągi piesze umiejscawia się zatem nieco w głębi a przy samej jezdni budowane są ścieżki rowerowe. A tutaj proszę, ktoś miał zły dzień po imieninach lub "genialny pomysł" i pierdyknął chodnik przy samej ulicy a w głębi poprowadził ścieżkę rowerową. Ale to jeszcze nie koniec.

Absurdy mają bowiem to do siebie, że jak już się jakiś pojawi, to potem ciągnie za sobą drugi absurd. Proszę zatem popatrzeć jak to "genialne" umiejscowienie ciągu pieszego i ścieżki rowerowej rozwiązano w przypadku przejścia/przejazdu na drugą stronę ulicy.


O ile rowerzyści drogę mają dość prostą drogę (linia żółta), to piesi (co pokazuje linia czerwona) muszą przejść aż trzy komplety tzw. zeber, by pokonać drogę wewnętrzną szerokości 3 metrów. No ale taką koncepcję miał ktoś, kto "wiedział lepiej". Niestety nie wiedzą tego ani piesi ani rowerzyści, bo Ci instynktownie i dość logicznie poruszają się zupełnie odwrotnie niż oczekują tego od nich urzędnicy - rowerzyści jeżdżą zatem chodnikiem, piesi chodzą ścieżką rowerową a w urzędzie ręce załamują, że społeczeństwo to "banda ignorantów", która nie patrzy na znaki i chodzi na pamięć.

Piszę o tym w nadziei, że może ktoś "decyzyjny" zauważy, że taki układ jest nie do końca udany i postara się to wyprostować, bo przecież to kwestia jedynie poprzesuwania oznakowania.

p.s. À propos dróg w Legnicy. Ja wiem, że budowany jest w mieście zintegrowany system sterowania ruchem, że są rozkopy, że są wyłączane sygnalizacje na różnych skrzyżowaniach ale wydaje mi się, że wyłączenie sygnalizacji na głównych skrzyżowaniach w godzinach szczytu, to dość nietrafiony pomysł, tym bardziej że prawdopodobnie nie jest o tym informowana policja, która mogłaby w takim przypadku postawić funkcjonariusza, który by na czas wyłączenia świateł ruchem sterował. A tak jest pisk opon, nerwy i totalny chaos. Ktoś to w ogóle jeszcze kontroluje i ogarnia?

23 października 2014