14 sierpnia 2015

Legnickie Absurdy Drogowe. Jeszcze pomysły czy już kaprysy?

Wiem, że funkcjonuje w sieci stronka, która prezentuje legnickie absurdy (także te drogowe) i chciałbym do tej skarbnicy absurdów dorzucić własny kamyczek. Opiszę sytuację, która udowadnia, że zaklinanie rzeczywistości przez urzędników nadal jest modne (nie tylko w naszym mieście) i że niestety próbują oni na siłę zmusić nas do jej akceptowania.

Sytuacja ma miejsce na ul. płk. Karola Myrka w Legnicy. Nowa ulica, nowe budynki, nowe chodniki i ścieżki rowerowe. Te dwie ostatnie umiejscowiono jednak dość specyficznie.



Przyznacie, że wygląda to dość dziwnie. Zazwyczaj pieszych odsuwa się od jezdni dla ich bezpieczeństwa (chociażby oszczędzając im ochlapania w deszczowy dzień), ciągi piesze umiejscawia się zatem nieco w głębi a przy samej jezdni budowane są ścieżki rowerowe. A tutaj proszę, ktoś miał zły dzień po imieninach lub "genialny pomysł" i pierdyknął chodnik przy samej ulicy a w głębi poprowadził ścieżkę rowerową. Ale to jeszcze nie koniec.

Absurdy mają bowiem to do siebie, że jak już się jakiś pojawi, to potem ciągnie za sobą drugi absurd. Proszę zatem popatrzeć jak to "genialne" umiejscowienie ciągu pieszego i ścieżki rowerowej rozwiązano w przypadku przejścia/przejazdu na drugą stronę ulicy.


O ile rowerzyści drogę mają dość prostą drogę (linia żółta), to piesi (co pokazuje linia czerwona) muszą przejść aż trzy komplety tzw. zeber, by pokonać drogę wewnętrzną szerokości 3 metrów. No ale taką koncepcję miał ktoś, kto "wiedział lepiej". Niestety nie wiedzą tego ani piesi ani rowerzyści, bo Ci instynktownie i dość logicznie poruszają się zupełnie odwrotnie niż oczekują tego od nich urzędnicy - rowerzyści jeżdżą zatem chodnikiem, piesi chodzą ścieżką rowerową a w urzędzie ręce załamują, że społeczeństwo to "banda ignorantów", która nie patrzy na znaki i chodzi na pamięć.

Piszę o tym w nadziei, że może ktoś "decyzyjny" zauważy, że taki układ jest nie do końca udany i postara się to wyprostować, bo przecież to kwestia jedynie poprzesuwania oznakowania.

p.s. À propos dróg w Legnicy. Ja wiem, że budowany jest w mieście zintegrowany system sterowania ruchem, że są rozkopy, że są wyłączane sygnalizacje na różnych skrzyżowaniach ale wydaje mi się, że wyłączenie sygnalizacji na głównych skrzyżowaniach w godzinach szczytu, to dość nietrafiony pomysł, tym bardziej że prawdopodobnie nie jest o tym informowana policja, która mogłaby w takim przypadku postawić funkcjonariusza, który by na czas wyłączenia świateł ruchem sterował. A tak jest pisk opon, nerwy i totalny chaos. Ktoś to w ogóle jeszcze kontroluje i ogarnia?

Udostępnij wpis

1 komentarz do wpisu "Legnickie Absurdy Drogowe. Jeszcze pomysły czy już kaprysy?"