14 listopada 2013

Dać Polakowi niepodległość...


Jest określony typ ludzi, którym jak się da dwie kulki łożyskowe, to jedną zepsują a drugą zgubią. Czy podobnej rzeczy nie robimy właśnie ze swoją niepodległością? Taka właśnie refleksja naszła mnie 11 listopada, gdy oglądałem sceny z ulic stolicy i to do nich chciałbym w paru słowach wrócić.

Ale czy opłaca się 14 listopada pisać o wydarzeniach z 11 listopada? Przecież ktoś powie, że to jako żywo przypominać będzie odgrzewanie zimnego kotleta. Być może tak jest, jednak 3 dni po tych wydarzeniach głowa nie wydaje się już tak gorąca, a i osąd całej sytuacji może wydawać się bardziej chłodny. 

Oczywiście, kolejny rok z rzędu możemy powiedzieć, że nie potrafimy świętować i nie mam tu na myśli zadym. Po prostu póki "dzieci z tej politycznej piaskownicy" nie będą w stanie choć raz do roku świętować razem, tym mocniejsze będzie wrażenie, że niepodległość to jest coś, co nas dzieli. Pytanie tylko, czy jest coś, co nas Polaków nie dzieli?.  

Niestety, kolejny rok z rzędu mamy też nieprawdziwy przekaz płynący do nas z mediów. Wielotysięczny marsz ludzi chcących coś świętować, został w przekazach przesunięty na dalszy plan, na pierwszy bowiem wysunięto nam grupę zamaskowanych (czyli nieznanego pochodzenia) bandytów. 

Oczywiście znalazły się osoby, w postaci prof Czapińskiego, którzy podczas rzeźbienia swojego tytułu naukowego, dorobili się także właściwości jasnowidzenia, bo on już wtedy, zupełnie na gorąco, doskonale wiedział, że ci zamaskowani, co nagle dołączyli się do Marszu Niepodległości a potem zainicjowali zadymy, to byli prawicowcy. Ba, on nawet coś bąknął o Kaczyńskim, choć ten przebywał akurat parę setek kilometrów od Warszawy. 

Nie wiem skąd takie proste wnioski u człowieka z tytułem, bo równie dobrze mogli to być np. lewicowcy w kominiarkach, którzy w ten sposób chcieli skompromitować środowiska prawicowe i sam Marsz, bo Bóg jeden wie, czy za rok władze stolicy klepną zgodę na jego organizację. Nikt mi też nie zagwarantuje, że ci zadymiarze, to nie byli to jacyś dalsi krewni rosyjskich służb, którym, jak mało komu, zależy na społecznych niepokojach i konfliktach wewnątrz naszego społeczeństwa. 

Prof. Czapiński postanowił się jednak zabawić i w śledczego i w prokuratora i w sędziego, on wydał wyrok, wskazał winnego (czyli na prawicę, bo lewica się nie bije i nie robi zadym) - czego się nie robi dla zapotrzebowania politycznego, zwłaszcza gdy się robi za komentatora w TVN24.

Jeszcze jedna rzecz mnie zastanowiła, mianowicie kwestia zasłaniania twarzy podczas demonstracji. Jak rozumiem, idąc coś manifestować, nie wstydzimy się tego raczej, więc jaki jest sens w zasłanianiu twarzy? Jeśli ktoś ją zasłania, to oznacza, że albo się z manifestowaną ideą nie utożsamia, albo ma nieczyste zamiary i stąd całe to skrywanie swojej tożsamości. Dlaczego więc projekt zakazujący zasłaniania twarzy podczas manifestacji został odrzucony? Czyżby tylko dlatego, że to był projekt prezydencki?

Za nami świętowanie, ale niestety wciąż świętują dwie Polski, nie jedna, więc Święto Niepodległości bardziej służy eksponowaniu podziałów, niż czczeniu niepodległości. I tak sobie pomyślałem, gwoli podsumowania, że jak to dobrze, iż wywalczyliśmy sobie jako taką niepodległość, bo dzięki temu żaden okupant ani zaborca nie przeszkodzi nam we wzajemnym porozbijaniu sobie łbów.

Posłuchaj felietonu w wersji audio



Udostępnij wpis

0 komentarzy do wpisu "Dać Polakowi niepodległość..."

Prześlij komentarz