13 października 2013

"W Sieci" atakuje LiSSa z NewSSweeka


Zazwyczaj to Newsweek sięgał po kontrowersyjne okładki, których wydźwięk był nie tylko szumnym wyznacznikiem linii pisma, ale przede wszystkim efektem zapotrzebowania mainstreamu na niszczenie tego, co prawicowe i katolickie. Dwóch księży całujących się na okładce, okraszonych tytułem "Miłość po bożemu", czy też Antoni Macierewicz przedstawiony jako Talib i opisany tytułem "Amok", stały się symbolem przemysłu pogardy - jedynego przemysłu, który wciąż w Polsce ma się dobrze.

Tomasz Lis mocno uwierzył w to, co głoszą okładki jego pisma, jednak jeszcze mocniej uwierzył w to, że tylko on może, potrafi i ma prawo produkować bezkarnie takie okładki. Teraz jednak będzie miał okazję sam na własnej skórze poczuć, jak smakuje jego ulubiona broń. Bo oto w poniedziałek pojawi się najnowszy numer tygodnika "W sieci, na którego okładce zobaczymy Tomasza Lisa w mundurze SS, trzymającego w zakrwawionej dłoni różaniec. Tytuł "Prawie jak Goebbels" mówi sam dla siebie.

To ilustracja, która idealnie oddaje trwającą od pewnego czasu nagonkę na księży. Jednak w ciągu ostatnich tygodni stała się ona wyjątkowo bezpardonowa i brutalna. Kiedyś społeczeństwo miało myśleć, że każdy ksiądz pławi się w luksusie. Teraz przekaz stał się o wiele ostrzejszy - każdy ksiądz to albo homoseksualista albo pedofil, a najlepiej i jedno i drugie. 

Zdaję sobie sprawę z tego, że obecnie Kościół płaci olbrzymią cenę za zaniedbania w zakresie walki z pedofilią. Te jednostkowe przypadki księży - pedofilów powinny być od dawna nie tylko solidnie wyjaśniane ale przede wszystkim napiętnowane i karane z całą surowością. Ale słowo JEDNOSTKOWE jest tutaj elementarne. Tylko, że ton w jakim podawane nam są medialne doniesienia, nie są po to, by nas obiektywnie informować o tych jednostkowych przypadkach, a mają na celu stworzyć niebezpieczne wrażenie, że szeregi duchownych wręcz kipią od zboczeńców. Takie właśnie były i temu służyły wszystkie okładki Newsweeka.

Okładka tygodnika "W Sieci" może kogoś oburzać (najbardziej oburza zapewne przekonanego o własnej nietykalności Tomasza Lisa), ale trzeba jej przyznać jedno - idealnie współgra z zadanym na okładce pytaniem: Czy autorzy nagonki na Kościół zatrzymają się dopiero wtedy, gdy zaczną ginąć księża? Ten mocny przekaz wydaje się być mocno usprawiedliwiony, bo musi nam uzmysłowić, że żadna nagonka nigdy nie trafia w próżnię i że zawsze znajdzie jakiś podatny grunt, a wtedy naprawdę może polać się krew. 

W III Rzeszy antykościelna propaganda na szczęście nie przyniosła rezultatu, bo choć starano się Kościół skompromitować, to jednak nie udało się znaleźć praktycznie żadnego skandalu, którego można by w tym celu użyć. Obecna propagandowa machina wygrzebała kilka skandalizujących przypadków i stara się rzucić nimi cień na cały Kościół. Tomasz Lis jest jednym z ważniejszych trybów tej machiny. Dlatego musi wiedzieć, że kto okładkami wojuje, ten od okładki może też ucierpieć.

Udostępnij wpis

5 Komentarze do wpisu ""W Sieci" atakuje LiSSa z NewSSweeka"

  1. Nosił Lis razy kilka...

    OdpowiedzUsuń
  2. Po co komentaze, wszyscy wiedza, ze u księży jest pedofilstwo, a episkopat ucisza to....(klikja lub kasta). Widocznie PISOWCZYCZKI uwielbiają takie zabawy

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeżeli ktoś mówi o pedofilii to powinien ten Anonimowy zacząć od siebie. Współczuję ci chłopie ale weź się za leczenie siebie a nie innych. Zapraszam Cię na terapię lub zadzwoń 503324317

    psycholog

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wojna propagandowa i okrągłostołowa trwa w najlepsze. Ścierwomedia podzieliły się na obozy, jedni są za PełO, resztka niezależnych i "młodych, odważnych myślących" popierają w ślepo obozy rządowe. Zainstalowani w sejmie po rozmowach w Magdalence, przepoczwarzają się, tworzą nowe partie. A w kraju nic się na lepsze nie zmienia. Widać to po panu blogerze, że przesiąkł partią "zmian" i "nadziei". Powtórzę, że te kłamliwe, złodziejskie mo.rdy siedzą w sejmie od ponad 20-tu lat.

      Usuń