29 października 2013

Demokracja po Platformersku, czyli kupię głos



Bo mi też z żoną taki numer wycięli, że moja żona złożyła rezygnację z KGHM Ecoren. Bo mieszkam już w Warszawie, nie? I o niej zapomnieli, od 1 października jest bezrobotna, ale na razie jeszcze jakoś ogarniam. Byłem u Pawła Grasia: „Ku*wa, to jest chore, że naszych ludzi czyszczą”. 

Doskonale pamiętam ten dzień. W TVN24 wydanie specjalne, relacja na żywo z każdego podłubania w nosie, w studio multum ekspertów i komentatorów, na sali spoceni działacze uważający się za polityków - jednym słowem atmosfera podniosła, niczym przed wyborami Imperatora Galaktyki. 

Tymczasem były to tylko (lub aż, jak kto woli) wybory lokalnego barona PO na Dolnym Śląsku. Napięcie zrozumiałe, bo wiadomo: wygra Schetyna, to znaczy, że Tusk się kończy, wygra Protasiewicz, to znaczy że kończy się Schetyna i Tusk będzie mógł odetchnąć. 

Protasiewicz łeb w łeb ze Schetyną. Ten pierwszy proponuje w końcu, by obaj zrezygnowali z kandydowania i zagłosowali na Zdrojewskiego. Schetyna odmawia, postanawia walczyć dalej. Przegrywa stosunkiem głosów 204 do 195. 

 „To podziękuj Schetynie i idź do Protasiewicza (…). Oczywiście Jacek się zobowiązał że pomoże, ale niezależnie od tego Jacek zbiera głosy. 

Tak, oglądałem te wybory. Wybory pełne zakulisowych rozmów i zupełnie oficjalnych przejawów paranoi. Jedna z osób proponuje dodatkowe środki ostrożności, które wzmocnią tajność głosowania. Kabiny, kartki w innych kolorach. Uff, na szczęście obyło się bez głosowania w torbach papierowych, nałożonych na głowy.

Osobiście te wybory uważałem za wybór między kiłą a rzeżączką. Dla mnie jako zwykłego obywatela, ten wybór nie oznaczał zupełnie niczego, jak milionom innych ludzi nie dawał zupełnie nic. Dawał jedynie obu politykom i ich stronnikom. Czyszczenie jednych ludzi na rzecz drugich, stanowiska, synekury, korupcja. Normalna polityka - by żyło się lepiej. 

Newsweek pisze o Norbercie Wojnarowskim, pośle PO z Lubina, że ten kupował głosy Protasiewiczowi, proponując pracę w KGHM tym, którzy przejdą na stronę przeciwnika Schetyny. Nazywają to taśmami prawdy. To prawdą nie jest to, co Kidawa - Błońska mówiła? "PO jest partią demokratyczną, u nas wybory są naprawdę demokratyczne".

Owszem, są. U nich tak wygląda demokracja - kupię, sprzedam, zamienię - jak na bazarze.  PO, jako żywo przypomina SLD sprzed 7-8 lat, zdemoralizowany i zdegenerowany organizm, który chyli się ku upadkowi, ale zanim zaliczy glebę, chce jak najwięcej wydoić z wymion tej krowy, jaką jest Polska.

Z poparciem jest jak z miłością - albo ją masz , bo na nią zasługujesz, albo jesteś niefajny i musisz kupić u jednej z wiadomych pań jej namiastkę. Cieszę się, że już jesteście w tym momencie, w którym musicie płacić za miłość do samych siebie. To znaczy, że doszliście do ściany i dalej już nie pójdziecie a dzień waszego końca i waszego sądu już coraz bliżej.



Udostępnij wpis

2 Komentarze do wpisu "Demokracja po Platformersku, czyli kupię głos"

  1. Ma Pan rację, panie Piotrze. Platforma Oszustów się kończy.

    OdpowiedzUsuń
  2. czas najwyższy na zmiany, niech Pani HGW da sobie już spokój z rządzeniem, a w zamian proponuję Sasina. Jego Konkrety mnie przekonują coraz bardziej: bezpłatne bilety komunikacji miejskiej dla Warszawiaków płacących tu podatki, warszawski park technologiczny, inkubatory przedsiębiorczości i odchudzenie administracji.

    OdpowiedzUsuń