15 czerwca 2013

Na kulawego Premiera wszystkie kozy skaczą


Na pochyłe drzewo wszystkie kozy skaczą - tak mówi znane przysłowie, którego prawdziwości doświadcza obecnie słaby premier słabego rządu. Z wielu stron na plecy Donalda Tuska spadają cięgi, choć jeszcze niedawno te same strony interesowały się plecami premiera tylko po to, by w całej uniżoności móc pocałować go w to miejsce, gdzie plecy tracą swą szlachetną nazwę.

Ostatni tydzień dla Donalda Tuska był wyjątkowo parszywy. Straszenie Polaków PiS-em swoją produktywnością przypomina klaskanie jedną ręką o powietrze, dlatego na najnowsze sondaże patrzy on z takim samym przerażeniem, z jakim ja oglądam mecze polskiej reprezentacji. Do tego Gronkiewicz chcą mu odebrać, więc skończy się dostęp do Bufetu, a Julia szuka tych dorszy i szuka - bezskutecznie. Jak tu żyć?

Sondaże sondażami ale Premiera spotkała też porażka bardziej osobista i bolesna - w czasie haratania w gałę, czyli głównego zajęcia polskiego szefa rządu, doszło do "niefortunnego kontaktu z piłka". Piłka okazała się być w nieformalnym konszachcie z PiS-em i dokonała zamachu na kostkę premierowską, w związku z czym przez najbliższe dni będzie on musiał sobie grę w piłkę wybić z głowy i, chcąc nie chcąc, zająć się rządzeniem.

Jakby tego było mało, Kaczyński odrobił lekcje i w czasie wzrostu poparcia dla jego partii, milczy nienawistnie a jak zabiera głos to w takiej formie, że nawet najwięksi specjaliści od słyszenia tego, czego Prezes nie powiedział, nie mogą skleić pożądanej przez establishment frazy, na której przez kilka dni mogłyby pojeździć Newsweeki i inne TVN-y.

I w całej tej czarnej serii najgorsze jest to, że kopany z każdej strony Premier, nawet gdyby chciał się zrelaksować, to nie ma jak. No włącza sobie takie Opole, pierwszy dzień festiwalu, a tu Moro fałszuje, każda z piosenek robiona na 2 takty i 3 te same akordy, teksty pisane na kolanie przez grafomanów, tylko Andrus i Kwiatkowska ratują przedstawienie ale to Kabareton ma być czy festiwal piosenki?.

Mógłby Premier pójść w ślady Jakuba Wojewódzkiego, skopiować jego zdziecinniałe ego i ogłosić na Twitterze, że pakuje walizki, bo PiS w sondażach prowadzi, ale wie dobrze, że po takim komunikacie, zbyt wielu by się znalazło tych, którzy nie tylko by mu swoich walizek użyczyli, ale i do granicy odstawili. Trzeba tutaj zostać, służby specjalne skonsolidować i członków Państwowej Komisji Wyborczej nadal w Moskwie szkolić, bo nieważne kto prowadzi w sondażach, ważne kto głosy podlicza. Niech wie Kaczor, że raz zdobytej władzy nie oddamy.

Wersja audio felietonu. Czyta autor

Udostępnij wpis