6 grudnia 2013

Unia Równych Spłukiwań


Jest godzina 6.50 rano. Wstajesz, wstawiasz wodę na kawę i w tym czasie, gdy ona się gotuje, idziesz do toalety zrobić poranne siusiu. Kończysz, spłukujesz wodę, podchodzisz do zlewu, by przemyć twarz... stop, stop, stop. Nie tak szybko. Spuściłeś wodę? Spuściłeś. Obliczyłeś objętość spłukiwania w ogóle? Czy zdajesz sobie sprawę z tego, że zakłóciłeś właśnie średnią arytmetyczną objętości jednego pełnego spłukania?

1 grudnia 2013

Twitu pitu, czyli Sikorski "interweniuje" na Ukrainie


Oglądam sceny z Kijowa i trzymam się za głowę. Co jest powodem tego stanu? Brutalność milicji, która niemiłosiernie tłucze i kopie manifestujących? Może trzymam się za głowę, bo jestem zdziwiony proeuropejskością Ukraińców? Nie, trzymam sie za głowę, bo znów widzę, że polska polityka zagraniczna, prowadzona przez polski (nie)rząd, nadal swoją aktywnością przypomina podrywanie 17-latki, przez 60-letniego desperata-zboczeńca.

14 listopada 2013

Dać Polakowi niepodległość...


Jest określony typ ludzi, którym jak się da dwie kulki łożyskowe, to jedną zepsują a drugą zgubią. Czy podobnej rzeczy nie robimy właśnie ze swoją niepodległością? Taka właśnie refleksja naszła mnie 11 listopada, gdy oglądałem sceny z ulic stolicy i to do nich chciałbym w paru słowach wrócić.

8 listopada 2013

Głos ludu, głosem niechcianym


Wyobraźcie sobie, że byli jeszcze dziś tacy naiwni, którzy głęboko wierzyli w to, iż Sejm "klepnie" referendum w sprawie sześciolatków. Rano uśmiechnięty i wyluzowany Kłopotek podtrzymywał swoją wolę zagłosowania inaczej niż koalicja, w której tkwi jego partia - wielu miało nadzieję, że takich "Kłopotków" w PSL-u znajdzie się więcej. 

29 października 2013

Demokracja po Platformersku, czyli kupię głos



Bo mi też z żoną taki numer wycięli, że moja żona złożyła rezygnację z KGHM Ecoren. Bo mieszkam już w Warszawie, nie? I o niej zapomnieli, od 1 października jest bezrobotna, ale na razie jeszcze jakoś ogarniam. Byłem u Pawła Grasia: „Ku*wa, to jest chore, że naszych ludzi czyszczą”. 

22 października 2013

Wielka Orkiestra Zwalczania Macierewicza



Na Kubę przeprowadzono zamach stanu. Dokładniej to na Kubę Wojewódzkiego. Ponoć jakiś parszywy terrorysta ponoć oblał go kwasem, w każdym bądź razie ponoć żrącą substancją, na pewno w kolorze brązowym, czyli colą lub herbatą, czyniąc uszczerbek na jego stanie kawalerskim.

18 października 2013

Ratujmy Beatę



Nie można stać bezczynnie, gdy ktoś potrzebuje pomocy. A tej mocno i pilnie potrzebuje Beata Zielińska. Beata jest 33-letnią legniczanką, która 1 lipca 2013 roku urodziła synka, Olusia. Oluś jest wcześniakiem, nadal przebywa w szpitalu pod opieką lekarzy. U Beaty wykryto natomiast ostrą białaczkę limfoblastyczną. 

W tej chwili Beata przebywa we Wrocławiu, w Klinice Hematologicznej, gdzie jest poddawana intensywnej i silnej chemioterapii. Ze względu na silne osłabienie organizmu, musi codziennie otrzymywać nie tylko lekarstwa na wzmocnienie odporności ale przede wszystkim to, co najcenniejsze - krew. Jedyną nadzieją na uratowanie życia Beacie, jest przeszczep szpiku. 

Wiadomo, że w takich przypadkach leczenie jest bardzo kosztowne i przerasta możliwości finansowe chorej, jej rodziny i bliskich. Dlatego też w ich imieniu zwracam się o wsparcie, którego można udzielić na różne sposoby. Przede wszystkim możemy zarejestrować się do grupy dawców szpiku w Centrum Krwiodawstwa w legnickim szpitalu lub przy pomocy fundacji DKMS - Baza Danych Komórek Macierzystych Polska.

Można też pomóc oddając krew grupy A RH+ (jak ktoś nie ma takiej grupy krwi, to też może oddać - zawsze można wymienić na właściwą grupę). Oczywiście pomagać możemy też finansowo, wpłacając pieniądze na konto Fundacji Urszuli Smok "Podaruj Życie". Pełne dane potrzebne do wpłaty:

nr konta 84 1020 2906 0000 1702 0085 9694

Fundacja Urszuli Smok "Podaruj Życie" 
os. Albertyńskie 16/18,  
31-852 Kraków

Pamiętajmy, by przy dokonywaniu przelewu zaznaczyć, że to wpłata przeznaczona "dla Beaty Zielińskiej". Głęboko wierzę, że naszą i waszą pomocą Beacie uda się pokonać chorobę. 

16 października 2013

Fornalik odchodzi, przeciętniacy zostają


Stało się to, co było do przewidzenia. Po przegraniu meczu z Anglią, na zakończenie przegranych eliminacji do brazylijskiego mundialu, ze stanowiskiem selekcjonera naszej piłkarskiej reprezentacji pożegnał się Waldemar Fornalik. Wiele osób odetchnęło z ulgą, lecz na jak długo?

13 października 2013

"W Sieci" atakuje LiSSa z NewSSweeka


Zazwyczaj to Newsweek sięgał po kontrowersyjne okładki, których wydźwięk był nie tylko szumnym wyznacznikiem linii pisma, ale przede wszystkim efektem zapotrzebowania mainstreamu na niszczenie tego, co prawicowe i katolickie. Dwóch księży całujących się na okładce, okraszonych tytułem "Miłość po bożemu", czy też Antoni Macierewicz przedstawiony jako Talib i opisany tytułem "Amok", stały się symbolem przemysłu pogardy - jedynego przemysłu, który wciąż w Polsce ma się dobrze.

Tomasz Lis mocno uwierzył w to, co głoszą okładki jego pisma, jednak jeszcze mocniej uwierzył w to, że tylko on może, potrafi i ma prawo produkować bezkarnie takie okładki. Teraz jednak będzie miał okazję sam na własnej skórze poczuć, jak smakuje jego ulubiona broń. Bo oto w poniedziałek pojawi się najnowszy numer tygodnika "W sieci, na którego okładce zobaczymy Tomasza Lisa w mundurze SS, trzymającego w zakrwawionej dłoni różaniec. Tytuł "Prawie jak Goebbels" mówi sam dla siebie.

To ilustracja, która idealnie oddaje trwającą od pewnego czasu nagonkę na księży. Jednak w ciągu ostatnich tygodni stała się ona wyjątkowo bezpardonowa i brutalna. Kiedyś społeczeństwo miało myśleć, że każdy ksiądz pławi się w luksusie. Teraz przekaz stał się o wiele ostrzejszy - każdy ksiądz to albo homoseksualista albo pedofil, a najlepiej i jedno i drugie. 

Zdaję sobie sprawę z tego, że obecnie Kościół płaci olbrzymią cenę za zaniedbania w zakresie walki z pedofilią. Te jednostkowe przypadki księży - pedofilów powinny być od dawna nie tylko solidnie wyjaśniane ale przede wszystkim napiętnowane i karane z całą surowością. Ale słowo JEDNOSTKOWE jest tutaj elementarne. Tylko, że ton w jakim podawane nam są medialne doniesienia, nie są po to, by nas obiektywnie informować o tych jednostkowych przypadkach, a mają na celu stworzyć niebezpieczne wrażenie, że szeregi duchownych wręcz kipią od zboczeńców. Takie właśnie były i temu służyły wszystkie okładki Newsweeka.

Okładka tygodnika "W Sieci" może kogoś oburzać (najbardziej oburza zapewne przekonanego o własnej nietykalności Tomasza Lisa), ale trzeba jej przyznać jedno - idealnie współgra z zadanym na okładce pytaniem: Czy autorzy nagonki na Kościół zatrzymają się dopiero wtedy, gdy zaczną ginąć księża? Ten mocny przekaz wydaje się być mocno usprawiedliwiony, bo musi nam uzmysłowić, że żadna nagonka nigdy nie trafia w próżnię i że zawsze znajdzie jakiś podatny grunt, a wtedy naprawdę może polać się krew. 

W III Rzeszy antykościelna propaganda na szczęście nie przyniosła rezultatu, bo choć starano się Kościół skompromitować, to jednak nie udało się znaleźć praktycznie żadnego skandalu, którego można by w tym celu użyć. Obecna propagandowa machina wygrzebała kilka skandalizujących przypadków i stara się rzucić nimi cień na cały Kościół. Tomasz Lis jest jednym z ważniejszych trybów tej machiny. Dlatego musi wiedzieć, że kto okładkami wojuje, ten od okładki może też ucierpieć.

7 października 2013

Legnicki Budżet Obywatelski, czyli Obywatele Radni atakują



Niestety żyjemy w tak paskudnych czasach, że im więcej mówi się o demokracji, tym mniej obywatele mają w niej do powiedzenia. Właściwie ich głos liczy się tylko co parę lat, gdy trzeba kogoś na stanowisko wybrać i na tym kończy się nasz kontakt z demokracją. Bo owszem, wybrać możemy a nawet musimy, wtedy to jest demokracja, jednak tą samą drogą odwołać już nie możemy, bo wtedy to już zakrawa na zaprzaństwo i warcholstwo. Przykładem niech będą mieszkańcy Warszawy. 

Ale ja dzisiaj jednak zamierzam się skupić na mieszkańcach Legnicy, bo to im zrobił prezent gospodarz miasta, Tadeusz Krzakowski i obdarował inicjatywą pod nazwą Legnicki Budżet Obywatelski. Pomysł naprawdę godny pochwały, przynajmniej na etapie inicjatywy. Według tego pomysłu, każdy z obywateli może opracować projekt, który mógłby być sfinansowany z publicznych pieniędzy. Na projekty obywatelskie miasto przeznaczyło 5% własnego budżetu, czyli 2 mln zł. Miasto podzielono na 10 obszarów, czyli każdy z nich może wykorzystać 200.000 zł.

Akcja była mocno reklamowana - ulotki i billboardy głosiły i krzyczały, że oto obywatel w tym mieście coś może. Obywatelu, Twój głos się liczy - pulsowało nam w głowach. Nic dziwnego, że wielu z tych obywateli, widząc szansę na realizację swoich pomysłów, wzięło się za opracowywanie projektów, których w sumie, o ile dobrze pamiętam, powstało około 90. Wśród tych pomysłów znajdujemy projekty budowy chodników i ścieżek rowerowych, jeden z projektów zawiera pomysł budowy małego miasteczka do golfa a nawet postawienia pomnika Henrykowi Pobożnemu. No i tutaj kończą się moje zachwyty nad tym pomysłem, bo jak pisałem, żyjemy w paskudnych czasach, w których pozytywne inicjatywy w większości przypadków muszą zostać totalnie skopane. 

Okazało się bowiem, że do składania projektów w ramach LBO zabrali się też... radni miejscy (6 z klubu Prezydenta i 2 z PO). Owszem, logika podpowiada, że do takich projektów mają salę obrad Rady Miejskiej (tu mogą się wykazywać do woli) a nie LBO, ale widocznie gorzej im się myśli w roli radnego, łatwiej w roli zwykłego obywatela (jakiś brak presji czy co?). Gdy trzeba było planować budżet, to gdzie były ich pomysły? Natomiast gdy ruszyło LBO, nagle odkryli, że jednak mają kilka propozycji na spożytkowanie publicznych pieniędzy. Gdy próbowano stanąć w obronie LBO przed zakusami radnych, to Prezydent Krzakowski oświadczył, że radni też mają prawo składać swoje pomysły do LBO, bo przecież też są obywatelami. 

Tak natychmiastowo wyobraziłem sobie ulice Warszawy, gdzie są jeden czy dwa pasy dla normalnych pojazdów i jeden bus pas. No i nagle widzimy autobus jadący normalnym pasem - kierowcy autobusu zwracamy uwagę, że przecież ma bus pas do dyspozycji, to po co dodatkowo korkuje pozostałe pasy a on przez okno krzyczy, że jemu bus pasem się źle jedzie a tak w ogóle to autobus jest normalnym pojazdem i też ma prawo poruszać się pasem dla normalnych pojazdów. Analogia dotarła, panowie radni? No ale to jeszcze nie koniec. 

Wiadomo, że jak są projekty, to ktoś musi je przyklepać. A kto to będzie robił? Tak tak, dobrze myślicie - będą to robić właśnie panowie radni. Nawet jeśli ci sami radni, którzy projekty złożyli, nie będą ich zatwierdzać, to będą je zaklepywać ich koledzy. I co wtedy może pomyśleć taki zwykły obywatel? No że jego projekt stoi na straconej pozycji, bo prawdopodobnie kolega radny koledze radnemu pomoże. No ale to jeszcze nic. Bo gdy doszło do zebrania w sprawie fachowego ocenienia OBYWATELSKICH projektów (użycie wielkich liter służy podkreśleniu tego, do kogo LBO skierowano), to nagle się okazało, że dziennikarze nie mogą brać udziału w niezwykle istotnym zebraniu w temacie LBO (mogli jedynie zrobić zdjęcia). 

No tak, obywatele zrobili swoje, więc obywatele mogą odejść? Teraz władza będzie łaskawie decydować, gdzie zostaną przeznaczone pieniądze a Kowalski z Wiśniewskim i Nowakiem nie muszą znać szczegółów?. Tłumaczenie Prezydenta Legnicy było takie, że to zebranie czysto formalne, więc nudne. OK, cieszę się że gospodarz miasta dba o to, by dziennikarze się nie zanudzili na śmierć, ale wolałbym by zostawił nam wybór. Chcemy się zanudzić na śmierć na zebraniu formalnym? Nasza sprawa. My chcemy mieć wybór. Co należy rozumieć tak: skoro obywatel już ruszył tyłek i złożył projekt, to chciałby być w pełni świadomy tego, co aktualnie dzieje się z jego pomysłem - od początku do końca. 

Tym bardziej, że do walki o obywatelskie fundusze rzucili się panowie obywatele radni i obywatel nie-radny chciałby wiedzieć, czy radni ich po prostu nie wykolegują. Ja wiem, brzmi brutalnie ale żyjemy w czasach, gdy władza bywa mocno arogancka a obywatele po prostu władzy nie ufają (przez tę arogancję) i jeśli coś ma wyglądać na uczciwe, to powinno być transparentne - od początku do końca, od A do Z. A niestety transparentne nie jest. Przy LBO zaczęło lekko śmierdzieć - najpierw przez radnych a potem przez nietrafioną decyzję Prezydenta, by utajnić jedno z zebrań (obywatel nie-radny gotów pomyśleć: utajniają, znaczy kręcą i mają coś do ukrycia).

Dlatego, by LBO było jednak inicjatywą ze wszech miar udaną, to muszą być spełnione dwa warunki. Radni miejscy Legnicy powinni się zwyczajnie odwalić (przepraszam za dosadne słowo, ale najbardziej mi tu ono pasowało) od LBO i skupić się na planowaniu budżetu na sesjach rady miejskiej (i tylko tam, bo do tego zostali wybrani) a Prezydent Legnicy nie powinien się zachowywać jak Strażnik Skarbnicy Tajemnic i jeśli coś oddaje w ręce obywateli, to nie może utrudniać pracy tym, którzy obywatelom służą i obywateli o wszystkim mają obowiązek informować. Czyli nam, legnickim dziennikarzom. No chyba, że Legnicki Budżet Obywatelski jest tak samo obywatelski, jak Platforma Obywatelska...to już będzie inna para kaloszy. Ale wtedy to ja mam gdzieś takie LBO.

Piotr Cybulski

25 września 2013

Prezydent Wylatująca czy Prezydent Walcząca?


Jeszcze niedawno głośno było o literce W w kontekście wyroku sądu, który kazał tygodnikowi "W sieci" zmienić nazwę, bo ta obecna naruszała interesy Hajdarowicza, właściciela podstrony "w sieci opinii". Tygodnik "W sieci" wyrok uszanował, W na jakiś czas usunął, zostało samo "Sieci". Okazuje się jednak, że nasza polityczna Ulica Sezamkowa bardzo lubi, gdy coś nam sponsoruje literka W, bo ta znowu znalazła się na celowniku.

23 września 2013

Kura nie ptica, Legnica nie zagranica


Oczywiście, mam satysfakcję i mógłbym powiedzieć teraz to cudowne "a nie mówiłem"? Ale od początku. Przed obchodami 20 rocznicy wycofania się Armii Radzieckiej z Polski (także z Legnicy), nie było końca zachwytom nad genialnością przedsięwzięcia zatytułowanego "20 lat po". Nie brakowało jednak też głosów, że oto czeka nas coś mocno haniebnego.

17 września 2013

A w Malenkoj Maskwie wsio haraszo

Ponoć 20 lat temu Armia Radziecka opuściła Polskę i ponoć jest to powód do radości. Niestety, przez 20 lat Armia Radziecka nie opuściła wielu głów zamieszkujących mój kraj i moje miasto. Obchody, które z tej okazji zorganizowano w Legnicy (za państwowe pieniądze) tylko mnie w tym utwierdziły.

2 września 2013

Uderz w Pomnik, a...


Bardzo mocno się cieszę, że mój ostatni tekst stał się przyczynkiem do pewnego rodzaju debaty nt. obchodów rocznicy ewakuacji Armii Radzieckiej z Legnicy. Wierzę mocno, że wielu osobom dał on powód do zastanowienia się nad pewnymi aspektami obecności żołnierzy radzieckich w naszym mieście. Szanuję każdą z opinii, pod warunkiem że stała się ona owocem solidnej analizy i że wyrosła na gruncie zdrowych argumentów.

29 sierpnia 2013

20 lat bez okupacji sowieckiej, czyli legnicki lew z ruską onucą

Już niebawem, bo 1 września, ruszy w Legnicy społeczna kampania "Usuń Resztki Sowieckiej Okupacji", w skrócie URSO. Głównym zamierzeniem tej akcji, którą zainicjował legnicki klub Gazety Polskiej, jest przekonanie legniczan, że z Placu Słowiańskiego, czyli centralnego punktu miasta, powinien zniknąć haniebny Pomnik Wdzięczności Dla Armii Radzieckiej. Ten stalinowski pomnik jest dziś solą w oku dla wielu, dla innych natomiast jest wręcz koniecznym elementem Małej Moskwy i jego miejsce jest tam, gdzie znajduje się on teraz.

19 lipca 2013

Nie pałujmy związkowców, zabierzmy im przywileje


Wczoraj wieczorem obejrzałem dwie rozmowy, obie w TVN24. W pierwszej starł się senator PO, Filip Libicki z wiceszefem OPZZ, w drugiej Sipowicz z posłem Derą. Do tej drugiej wracać nie zamierzam, choćby dlatego, że zupełnie nie mam pojęcia, kto to jest Sipowicz (ponoć poeta jakiś ale kto tam ich Panie wie), nie wiem też co takiego dokonał, że go do TV zapraszają i nie wiem dlaczego pozwala mu się bezkarnie promować Polskę Wiecznie Zaćpaną.

16 lipca 2013

Polityka tłuczonych termometrów


Cokolwiek się wydarzy, to zawsze znajdzie się jakieś "stare chińskie przysłowie", które spuentuje dane zdarzenie i powie "a nie mówiłem"? Nie znam osobiście wszystkich chińskich mądrości, ale gdybym miał konfabulować i improwizować, to wypowiedziałbym takie: "chcesz zwalczyć gorączkę? Stłucz termometr".

13 lipca 2013

Szczęściarz Lechu


Niedawno przypomniałem sobie film "Szczęściarz Antoni", stary polski film, w którym główną rolę zagrał Czesław Wołłejko. Film opowiada losy urzędnika Urzędu Stanu Cywilnego, który tuż po ślubie otrzymuje domek jednorodzinny, aczkolwiek po przyjeździe na miejsce okazuje się, że domku nie zdążono jeszcze w ogóle wybudować, a jakby tego było mało, na działce zalega zasypany ziemią czołg. Perypetie głównego bohatera krążą wokół starań, by tego czołgu się pozbyć.

8 lipca 2013

"Piękno objawia się nielicznym" - rozmowa z Iwoną Rostkowską

Często w soboty goszczą u mnie osoby barwne. Odwiedzili mnie już m. in. Orest Tabaka - minimalista  i Maciej Korbas - obieżyświat. Tym razem do studia zaprosiłem Iwonę Rostkowską - legnicką pisarkę, poetkę, rysowniczkę. Legniczanie kojarzą ją głównie z wystawy "Zawsze portret", miłośnicy sztuki kojarzą także z projektu "Koronczarka" czy zbioru opowiadań "Czas aniołów".

29 czerwca 2013

25 czerwca 2013

Państwo byle jakie

Pamiętam jak jakiś czas temu przeczytałem z wielką uwagą tekst Czesława Bieleckiego, opublikowany w "Plusie Minusie", tradycyjnym sobotnim dodatku do Rzeczpospolitej. Autor w swoim pokaźnych rozmiarów tekście, będącym doskonałą formą analizy sytuacji kraju, zarysował właściwie wszystkie moje przemyślenia odnośnie funkcjonowania Polski.

15 czerwca 2013

Na kulawego Premiera wszystkie kozy skaczą


Na pochyłe drzewo wszystkie kozy skaczą - tak mówi znane przysłowie, którego prawdziwości doświadcza obecnie słaby premier słabego rządu. Z wielu stron na plecy Donalda Tuska spadają cięgi, choć jeszcze niedawno te same strony interesowały się plecami premiera tylko po to, by w całej uniżoności móc pocałować go w to miejsce, gdzie plecy tracą swą szlachetną nazwę.

12 czerwca 2013

Ministrowie dwoją się i troją

Żyjemy w czasach kryzysu, który może nie jest przez wszystkich odczuwany, ale skoro eksperci zapewniają, że jest, to trzeba im wierzyć na słowo. Jak kryzys, to i cięcia, szukanie oszczędności, redukcje - słowem: zaciskanie pasa. Pas się zaciska głównie tam, gdzie pieniędzy trzeba najbardziej, raz że z potrzeby a dwa z niegospodarności i przeciekania owych środków. Ale przecież po co męczyć się z reformami czy restrukturyzacją, skoro można po prostu przyciąć środki, wtedy przeciekać będzie nie z 10 mld zła np. tylko 4 mld.

3 kwietnia 2013

Upadek nc+, czyli ofertę rozumiem ale nie rozumiem Verleya

Kiedy w minionym roku dotarła do nas wiadomość, że wydano zgodę na fuzję dwóch platform cyfrowych, Cyfry + oraz telewizji n, to wielu miało przeświadczenie, że oto będziemy świadkami przełomu, wydarzenia o którym długo się będzie rozprawiać. Bo oto połączą się dwaj giganci: Cyfra +, znana z praw do najlepszych filmów oraz sportu (liga hiszpańska czy NBA) oraz telewizja n, która stała się symbolem wysokiej jakości technologicznej.

6 marca 2013

16 lutego 2013

Nagłe uderzenie asteroidy, czyli kosmiczne jaja na ziemi

Wczorajszy dzień upłynął nam pod znakiem kosmicznych fajerwerków. Na piątkowy wieczór zapowiadano przelot asteroidy, ale bardziej znaczące stały się wydarzenia z piątkowego poranka, kiedy to deszcz meteorytów zbombardował jedno z rosyjskich miast.

5 stycznia 2013

Rosja to wielka demokracja, czyli żart roku na początku roku

Ponoć są tacy ludzie, którzy potrafią zobaczyć pewne rzeczy tam, gdzie ich akurat nie ma. Ba, oni są w stanie zobaczyć pewne rzeczy w ostatnim możliwym miejscu, gdzie mogłyby się one pojawić. Coś jak zobaczyć Palikota u spowiedzi albo Kaczyńskiego na premierze "Pokłosia". A jednak są tacy ludzie. Jednym z nich jest znany francuski aktor Gerard Depardieu.