5 maja 2012

Zwróć uwagę, czyli wypowiedz wojnę albo Rosja jak Najman

Pisać nie pisałem parę ładnych miesięcy, z racji tego że w życiu czasem jest wiele innych fajniejszych i pożyteczniejszych czynności od stwierdzania rzeczy najzupełniej oczywistych. Wszystko dookoła dynamicznie się kręci, jednak z racji kręcenia się w kółko, wszystko jakby stoi w miejscu. Po co więc to opisywać? I ten silny wewnętrzny głos, mówiący w takich chwilach: Nie denerwuj się i nie pisz, bo jak napiszesz, to się zdenerwujesz.


Sęk w tym, że jak nie napiszę, to i tak się zdenerwuję, bo choć dystansuję się obecnie od tego państwa w którym żyję, który jest Polską, choć chwilowo nie taką z którą mógłbym się utożsamiać, to jednak wciąż w moich żyłach płynie biało-czerwona krew, która za każdy razem potrafi się zagotować, ilekroć mam ochotę wykrzyczeć za Kazikiem Staszewskim: "Coście sk....syny uczynili z tą krainą".


Mógłbym w myślach strzelić w ucho Olejnikową za "pisuarową" pomyłkę, wszystkich innych obarczyć winą za to, że nasza reprezentacja będzie grać przy dźwiękach "Koko koko euro spoko" (kij wam drogie misie w oko - tak powinna brzmieć druga linijka refrenu), jednak nie zamierzam tego robić. Aczkolwiek nie potrafię przejść obojętnie nad stanowiskiem strony rządowej, która jest reprezentowana wobec Rosji.


Dziś w Naszym Dzienniku wyczytałem, że telefon Lecha Kaczyńskiego był uruchamiany tuż po katastrofie, dokładnie o 10:46, o czym polska prokuratura ponoć wie i przekonuje, że to nic takiego. Więc tak sobie pomyślałem, że to "nic takiego" to, jakby nie patrzeć, było szukaniem telefonu głowy państwa w stercie pogiętej blachy, w dymie, swądzie i takich innych komfortowych warunkach, jakie panowały po katastrofie?


I to wszytko było robione tylko po to, by telefon odnaleźć i co z nim zrobić? Powiadomić z niego najbliższą rodzinę, że Leszek nie wróci na kolację? Może ktoś z obecnych tam osób chciał sobie popstrykać Nokią 6310i, bo takiej jeszcze nie widział, a może widział i chciał sobie pograć w Węża na ten przykład, bo to bardzo wciągająca gierka jest?


Nie wiem czemu Premierowi i Prezydentowi ubzdurało się w tych ich poprawnych głowach, że każdorazowe zwrócenie jakiejkolwiek uwagi Rosji, będzie tożsame z wypowiedzeniem im wojny totalnej, lepiej więc siedzieć cicho i nadstawiać tylko kolejne policzki, póki się nie skończą. Z takim podejściem trudno będzie cokolwiek zdziałać, poza wystawienien się na pośmiewisko takich potęg jak księstwo Monako i Lichtenstein.


Panie Premierze! Panie Prezydencie! Widzieliście walkę Burneiki z Najmanem? No to Rosja jest jak ten Najman. Pręży muskuły, prezentuje tatuaże i zabójczo groźne miny, ale to jedyne na co ich stać. Więc nie pękajcie tak przed każdym, bo pomyślę sobie, że to nie Rosja jest jak Najman, ale my. A na bycie Najmanem to ja się nie zgadzam.


Kiedyś znowu tu wrócę, zatem do następnego ;)


Piotr Cybulski

Udostępnij wpis

0 komentarzy do wpisu "Zwróć uwagę, czyli wypowiedz wojnę albo Rosja jak Najman"

Prześlij komentarz