11 września 2011

Kabaret Niemoralnego Niepokoju, czyli straszenie PiS-em przestało działać

Jakiś czas temu w programie drugim TVP obejrzałem skecz kabaretowy, z udziałem m. in. Roberta Górskiego (Kabaret Moralnego Niepokoju), przedstawiający parodię posiedzenia rządu. Te parodie są zresztą tradycyjnym punktem programu pt. "Kabaretowy Klub Dwójki", jednym z niewielu, ośmielającym się otwarcie wyśmiewać rząd Donalda Tuska i samego Premiera.


Satyra kabaretowa ma to do siebie, że zazwyczaj jest przerysowana, jednak oparta jest na prawdziwym i funkcjonującym w rzeczywistości mechanizmie. W tym przypadku skecz oparty był na tradycyjnej strategii PO, polegającej na straszeniu PiS-em. W skeczu zatem jest opisane, co się stanie, gdy PiS wróci do władzy. Na tę okoliczność scena zostaje omotana czarnymi barwami, godło RP także czernieje i przy dźwiękach przerażającej muzyki, zaczyna się straszenie PiS-em.


Dowiadujemy się m. in. że gdy PiS wróci do władzy, to ogolą Olejnik na łyso, w filmie o Wałęsie Wałęsę zagra Andrzej Gwiazda, show Wojewódzkiego poprowadzi Pospieszalski a Saska Kempa zmieni nazwę na Beata Kempa. Tych tekstów jest o wiele więcej, wierzę że wielu z was ten skecz widziało. Zresztą, jak dla mnie, jeden z najlepszych skeczów kabaretowych ostatnich lat, autorstwa mistrza Górskiego.


Nawiązuję do tego w kontekście wczorajszej konwencji PO, która to konwencja jako żywo przypominała skecz kabaretowy. Niestety, skecz kiepski, powtarzalny, skecz niskich lotów i to w wykonaniu ludzi, którzy na potrzeby posiadania władzy, po raz kolejny przedstawili żenujący program rządowego Kabaretu Niemoralnego Niepokoju. Wytwarzanie niepokoju na fałszywych podstawach uważam bowiem za wysoce niemoralne. Nie po raz pierwszy PO sięga po pistolet, by nim wymachiwać i wmawiać prostaczkom, że to jest pistolet, z którego PiS będzie do nich strzelać, gdy tylko dojdzie do władzy.


Jeśli są jeszcze jacyś ludzie nieprzekonani, to do nich miał właśnie trafić ten przekaz o strasznym PiS-ie, który zburzy wszystko to, co Platforma teraz w takim pocie czoła buduje.  Wciąż trwa rysowaniu takiego iluzorycznego obrazu, na którym premierem, w przypadku wygranej PiS, zostanie nie Kaczyński, czy Ziobro, ale co najmniej Feliks Dzierżyński. Platforma wyszła chyba z przekonania, że przekonanych w przekonaniu tym utwierdzi a nieprzekonanych wystarczy, że ogłupi.


Chyba jednak teraz to już będzie za mało. Co wystarczyło w roku 2007, to już może nie wystarczyć w roku 2011. Być może jednak PO powinna znaleźć jakąś nową metodę, dzięki której odniesie sukces w nadchodzących wyborach, bo jak pokazuje najnowszy sondaż Homo Homini, między PO a PiS są już tylko 2% różnicy. Notabene, zaskakujące jest podanie do publicznej wiadomości takiego wyniku, bo dotychczas takie wyniki zawierały jedynie sondaże robione na wewnętrzne potrzeby poszczególnych partii i były pieczołowicie skrywane.


Sondaż z 10 września 2011, przeprowadzony na reprezentatywnej grupie 1100 osób pokazuje, że na PO chce głosować 31% pytanych w ankiecie a na PiS 29%. Być może wynika to z tego, że Polacy mniej się już boją tych "strasznych", bardziej zaczęli się obawiać tych wiecznie "straszących". Być może Polacy nie chcą Polski w budowie, może wolą Polskę w przebudowie. Może nie odpowiada im kształt tej narodowej budowli i zamierza właśnie zmienić generalnego wykonawcę oraz głównego architekta? Odpowiedź już 9 października.


Piotr Cybulski

Udostępnij wpis

0 komentarzy do wpisu "Kabaret Niemoralnego Niepokoju, czyli straszenie PiS-em przestało działać"

Prześlij komentarz