25 sierpnia 2011

Elektroniczny system reklamowania Prezydenta, czyli ostrzeganie po legnicku

Kiedy w lipcu 2009 roku Legnicę nawiedził niespotykany dotąd na tym terenie huragan, okazało się że system powiadamiania mieszkańców szwankuje. Informowanie oparte było jedynie na komunikatach rozsyłanych do lokalnych mediów, sporadycznie mieszkańcy byli informowani za pomocą mobilnych megafonów, zamontowanych na radiowozach (metoda zastosowana w przypadku awarii sieci gazowej z października 2009).


Przygotowania do wdrożenia sms-owego systemu powiadamiania kryzysowego trwały jeszcze przed huraganem. Jego nadejście tylko ten proces przyspieszył i już niespełna pół roku po huraganie system zaczął działać. Zaiste było to godne XXI wieku, potwierdzające że Legnica zamierza być choć trochę miastem nowoczesnym.


Byłem jedną z pierwszych osób, które do tego systemu się zalogowały, to samo uczyniła moja żona, nasze rodziny i wielu znajomych. Pomni tego, co wydarzyło się w lipcu 2009 roku, zdawaliśmy sobie sprawę, jak ogromną wagę stanowi szybka informacja i ostrzeżenie dostarczone w porę. Zaczęliśmy otrzymywać komunikaty o burzach, o groźnych zjawiskach atmosferycznych. Jeden sms, drugi, trzeci, piąty... i nastało milczenie.


Burze przez ten czas nawiedzały Legnicę, silne wiatry nie omijały miasta a system ostrzegania, za który Legnica z kieszeni podatników zapłaciła prawie 25 tysięcy złotych (pomijam już te ponad 300 zł comiesięcznego abonamentu), nadal milczał. I w zasadzie milczy wciąż. Dzisiaj w nocy np. przez Legnicę przeszła silna nawałnica, potężne pioruny waliły z nieba, wiatr wiał z zastraszająca prędkością a system ostrzegania nawet się na ten temat nie zająknął.


Ale napisałem wyżej, że ten system "w zasadzie" milczy, bo jednak od czasu do czasu, co parę miesięcy, przemawia do mieszkańców. Przemówił mianowicie na początku kwietnia 2011 roku, by poinformować o obchodach 770 rocznicy Bitwy pod Legnicą, czyli wydarzeniu wystarczająco rozreklamowanym, by nie trzeba było do tego mieszać jeszcze systemu ostrzegania. System ostrzegania kryzysowego przemówił ponownie 22 sierpnia (proszę obliczyć ile milczał), by zaprosić na Mistrzostwa Świata w Łucznictwie.


Kolejne wydarzenie, na tyle rozreklamowane, że nie trzeba było angażować do tego systemu, który mieszkańcom powinien PRZEDE WSZYSTKIM służyć do ostrzegania, informowanie o wydarzeniach to, jak mniemam, jego rola dodatkowa, istotna lecz nie priorytetowa. Tak więc elektroniczny system powiadamiania kryzysowego jak milczał tak milczy, co parę miesięcy zaprosi na jakieś wydarzenie i na tym jego rola się kończy.


Rola kosztowna, bo kosztująca 25 tysięcy złotych jednorazowej aktywacji, plus ponad 300 zł comiesięcznego abonamentu (od grudnia 2009 nazbierało się już ponad 6500 zł). Ogromna cena jak za to, by Prezydent Miasta mógł się poszczycić tym, że wdrożył system ostrzegania, który okazał się być tak naprawdę jedynie elektronicznym systemem reklamowania Prezydenta, bo dzięki niemu całe miasto wie, gdzie przyjść by Prezydenta zobaczyć i posłuchać jak przemawia i błyszczy w blasku wydarzeń.


A mieszkańcom Legnicy pozostaje jedynie nadal obserwowanie prognozy pogody i snucie dalekosiężnych marzeń o sprawnie działającym elektronicznym systemie powiadamiania kryzysowego, który kiedyś być może znowu zacznie ich ostrzegać.


Piotr Cybulski


(tekst został opublikowany także na portalu lca.pl)

Udostępnij wpis

0 komentarzy do wpisu "Elektroniczny system reklamowania Prezydenta, czyli ostrzeganie po legnicku"

Prześlij komentarz