13 sierpnia 2011

Cały ten BOR, czyli o umundurowanej amatorszczyźnie

Tuż po katastrofie smoleńskiej na głowę szefa BOR, gen. Mariana Janickiego, posypały się gromy. Moim zdaniem, całkiem słusznie, bo to co zrobił tam BOR (a raczej czego nie zrobił), można nazwać jedynie "odwaleniem amatorszczyzny". Niestety, innego zdania byli ludzie rządzący, którym amatorszczyzna BOR-u w przypadku katastrofy smoleńskiej, była akurat na rękę.

Stanęli zatem murem w obronie gen. Janickiego i całego BOR-u, podkreślając profesjonalizm jaki cechuje tę służbę i jej szefa. Prezydent Komorowski nawet awansował Janickiego do stopnia generała dywizji, dziękując mu zapewne za "załatwienie" takiej dobrej prezydenckiej fuchy. Sam Janicki też zresztą bronił swoich podopiecznych, czyli de facto siebie, choć robił to w sposób żenująco niedorzeczny. Głównie spodobało mi się tłumaczenie, dlaczego na wieży kontrolnej w Smoleńsku nie było nikogo z BOR. Bo, jak rzekł gen. Janicki, obecność kogokolwiek z BOR stresowałaby kontrolerów lotu.

Przyznam szczerze, że gdyby nie tragiczny kontekst tych bredni, to do dziś zapewne śmiałbym się z tych tłumaczeń do rozpuku. Bo idąc tym tropem, to jakiż stres musieli czuć polscy kontrolerzy lotów na Okęciu, gdy przylatywał Obama a za plecami mieli więcej funkcjonariuszy Secret Service niż byliby w stanie policzyć w ciągu minuty. Pomijam już fakt, że z racji wykonywania niezwykle stresogennego fachu, kontrolerzy lotów muszą nerwy ze stali i umieć bezpiecznie sprowadzić samolot nawet z lufą pistoletu przytkniętą do skroni. Ale zostawmy głupie tłumaczenia, sięgnijmy po fakty, odnośnie "profesjonalizmu BOR".

MSWiA opublikowało właśnie raport za rok 2010, który dotyczy także BOR, a w którym możemy przeczytać, że ponad połowa (dokładnie 54%) funkcjonariuszy oblała testy ze strzelania lub wyszkolenia taktyczno-obronnego. BOR stara się tłumaczyć jak tylko może. Jeden z jego przedstawicieli mówi, że w BOR są różni ludzie, np. pirotechnicy, którzy powinni umieć rozbrajać bomby, nie muszą dobrze strzelać. Dziwne, zawsze sądziłem że w służbach czy to policyjnej czy wojskowej strzelanie jest podstawą. Wiele się zmieniło pod kierownictwem gen. Janickiego.

Co do amatorszczyzny BOR-u nie trzeba wielu przekonywać, ten raport to tylko jego oczywista konsekwencja. Mógłbym powiedzieć, że poziom profesjonalizmu funkcjonariuszy BOR jest adekwatny do poziomu profesjonalizmu tych, których oni na co dzień ochraniają. Pragnę zatem  zasugerować prezydentowi Komorowskiemu, by po raz kolejny nagrodził gen. Janickiego, tym razem awansując go od razu do stopnia marszałka polowego, bo tyle zasług, ile on ma w psuciu BOR, to i na pięciu generałów by nie wystarczyło.


Piotr Cybulski

Udostępnij wpis

0 komentarzy do wpisu "Cały ten BOR, czyli o umundurowanej amatorszczyźnie"

Prześlij komentarz