4 lutego 2011

Kiepska obrona kiepskiego ministra

Ważą się losy ministra obrony narodowej Bogdana Klicha. To kolejne zagranie w stylu "wotum nieufności", jednak po raz pierwszy jest tak, że minister z rządu Platformy realnie drży o swoją głowę, bo nie jest pewny czy koalicjant, czyli PSL, stanie za nim murem.



Polskie Stronnictwo Ludowe zaczyna chyba postrzegać ten koalicyjny statek jako bezwładny okręt dryfujący w stronę skał i nie wyklucza, że zagłosuje tak jak opozycja. Zatem nie należy zaliczać do grona przypadków dzisiejszej medialnej wrzutki o tym, jakoby służby specjalne miały "coś" na Pawlaka.

Proszę Pawlaka tak nie dyscyplinować, Panie Premierze, wszak on i bez tego silnie przestraszony. Poza tym jest on tylko kolejnym kiepskim członkiem pańskiego kiepskiego rządu. A Pan jest w stanie tak umierać za Klicha, Panie Premierze? A jeśli go Pan uratuje, to czy on też dostanie kwiaty, jak Grabarczyk? Jeśli tak, to proszę mu dać te kwiaty z grobów ofiar katastrofy CASY i grobów tych, co zginęli pod Smoleńskiem.

Wczoraj w Sejmie przedstawiono wniosek o usunięcie Klicha ze stanowiska szefa MON. Niestety, bardzo ubolewam nad tym, że można tę pseudo debatę streścić jednym zdaniem: "Kiepski premier w kiepski sposób bronił kiepskiego ministra swojego kiepskiego rządu". Po raz kolejny zamiast argumentów, przemawiały raczej zawoalowane dygresje i wrzutki ad personam.

Bo taki minister tęgiej głowy mieć nie musi, on ma poparcie większości w parlamencie, więc możecie mu wszyscy posolić ubranie. No, ale za to poseł Dorn znany jest z tęgiej głowy - wydawał się mówić znacząco Premier polskiego rządu. Tak wygląda sposób argumentacji w polskiej polityce, uprawniany przez obecny rząd. Nieważne co Klich zrobił źle, ważne że coś tam zrobił dobrze.

Powiem szczerze, że nie sądziłem iż kiedykolwiek tak będą przedstawiane czyjeś racje i tak będzie bronione czyjeś stanowisko. Tylko patrzeć, jak w sądach adwokaci broniący kogoś za jakąś przewinę, argumentować będą: No może i oskarżony ukradł te 1000 zł, ale za to jakie znakomite robi wino z dzikiej róży. Bo Wysoki Sądzie, nie ważne co zrobił źle, ważne co robi dobrze.

W tym kontekście przypomniał mi się taki dawny dowcip o filmie, który miał pokazać, jak to dobrym człowiekiem był Stalin. Oglądamy go w różnych ujęciach i nagle jest pokazane, jak Józef Wissarionowicz goli się brzytwą. Podchodzi do niego młode radzieckie dziecko i mówi: "Dziadzia, daj cukierka", na co Stalin odpowiada: "Paszoł won". W tej chwili pojawia się tablica z napisem: "A mógł zabić".

Doskonale pamiętam jak niedawno Premier wystąpił w Sejmie, odnosząc się do raportu MAK. Srodze zawiedli się ci, którzy myśleli, że polski Premier zaatakuje w swoich słowach Rosję i ich perfidne zagrywki. Polski Premier wolał wojnę toczyć na własnym podwórku i zaatakował polską opozycję.

W tym wypadku zamiast zdymisjonować kiepskiego ministra, ratując być może życie kolejnym osobom, które mogą je stracić na skutek kolejnych pośrednich i niekompetentnych działań ministra, to wolał obrazić posła, który o obronności wie być może więcej niż Premier i cała jego kiepska ekipa. Ale po co dyskutować, skoro można obrazić, prawda? Bo jaki Premier i jaki minister, taka obrona.

Piotr Cybulski

Udostępnij wpis

0 komentarzy do wpisu "Kiepska obrona kiepskiego ministra"

Prześlij komentarz