10 stycznia 2011

Raz po raz straszą nas

Jest kilka rzeczy pewnych na świecie, pewnych jak przysłowiowy amen w pacierzu. Pewna jest śmierć każdego z nas, pewne są podatki oraz pewne jest to, że Platforma Obywatelska, ustami swoich ludzi, będzie nas wiecznie czymś lub kimś straszyć.

Dzisiaj, podczas tradycyjnego szybkiego przeglądu kanałów telewizyjnych przy śniadaniu, natrafiłem na TVN24, w którym gościł akurat poseł Niesiołowski. Był akurat chyba w szczytowym punkcie swojego monologu, gdyż twarz miał wykrzywioną w furiackim grymasie a jego głos przypominał charkot dwusuwowego trabanta w stanie popowodziowym.

Tutaj jednak pewności nie mam do końca czy był to szczytowy moment monologu, gdyż Niesiołowski ma taką twarz także wtedy, gdy milczy lub podaje godzinę przypadkowemu przechodniowi, który go o nią zapyta. Już miałem przełączyć na inny kanał, gdy jednak treść przekazu nieco mnie zaciekawiła. Niesiołowski właśnie mówił coś o braku reform. Jeśli coś źle usłyszałem lub przekręciłem, to przepraszam.

Narracja ta brzmiała mniej więcej tak: Nie ma reform, bo reformy grożą spadkiem poparcia, czego doświadczył m. in. Buzek i rząd AWS. PO nic nie robi, bo nie chce stracić poparcia, czyli de facto władzy, bo wtedy poparcie wzrośnie innym i wtedy władzę zdobędą populiści i nacjonaliści. Ooo, a wtedy to już nastąpi definitywny koniec Polski. Zatem wniosek jest jeden: PO ratuje Polskę przed katastrofą.

Przyznacie, że retoryka jest już nawet nie mocno naciągana a zalatuje desperackim bełkotem, w którym całkowity brak sensu robi z odbiorców czyste kpiny. Jak można Pokaków mieć za takich kretynów, by serwować im takie brednie? I gdzie tu jakakolwiek sensowna reakcja dziennikarza w studio, który na takie słowa powinien zareagować parsknięciem i pytaniem: Panie pośle, Pan chyba żartuje, proszę tak nie kpić z Polaków.

Taka retoryka sprawia, że PO znalazła się w samym środku błędnego koła, w którym nie może wykonać żadnego ruchu, musi jedynie zachowywać status quo, bez względu na koszta. Mało tego, takie zachowanie nazywa się "zachowaniem psa ogrodnika", co to sam nie zje i drugiemu nie da. Jeśli dziś Platforma nie czuje się na siłach, by rządzić i reformować państwo, a reformy to jedyne sensowe lekarstwo na ten zbliżający się krach, to niech władzę albo oddadzą albo niech zostanie im ona odebrana siłą.

Zresztą i o siłowych rozwiązaniach mówił Niesiołowski, bo ów znawca kupek muszych siadł sobie na Balcerowicza, oskarżając o to, że ten swoimi tezami zachęca ludzi do wyjścia na ulice, powodując niepokój społeczny. Niesiołowski zapomniał, że nawet najbardziej zaślepieni zwolennicy PO potrafią raczej policzyć do trzech i jak coś im się z kasą zaczyna nie zgadzać, to ten niepokój się w nich powoli budzi i bez udziału Balcerowicza.

Wniosek jest bardzo smutny a z niego wyjawia się jeszcze smutniejszy obraz naszego państwa i jego przyszłości. Rządzą nami ludzi nieporadni, bojący się cokolwiek reformować i zmieniać, by uchronić państwo i jego finanse przed krachem. Rządzą nami ludzi, dla których władza jest celem a nie narzędziem, którym jakiś cel można osiągnąć. Tym samym zafundowaliśmy sobie jedynie figurantów, ludzi pełniących funkcje dla samego ich pełnienia a raczej po to, by nikt inny nie mógł ich pełnić.

Finanse państwa są coraz bliżej całkowitej katastrofy. Ich reformowanie jest jedynym ratunkiem. Ratunek ten został jednak porzucony. Sięgnięto jedynie po środki doraźne, które tłumią ogień, ale wcale nie gaszą pożaru. Czym to grozi, każdy wie. Ogień w końcu wybuchnie na tyle, że nikt tego nie ugasi, co dane nam było oglądać choćby na ulicach Grecji.

I to jest naprawdę straszne a nie to czym nas straszą panowie z Platformy. Bo przy tym zagrożeniu nawet całe stado populistów i nacjonalistów jawi się jedynie jako zbieranina potulnych baranków. I jest jeszcze jedno, co ogromnie przeraża. Świadomość, że przy władzy są ludzie, którzy potrafią tylko jedno. Jak w piosence Perfectu: Straszyć nas, raz po raz.

Piotr Cybulski

Udostępnij wpis

0 komentarzy do wpisu "Raz po raz straszą nas"

Prześlij komentarz