4 stycznia 2011

Donald Tchórz

Wczoraj po raz kolejny dane nam było oglądać dantejskie sceny na kolei. Pociągi znowu przyjeżdżały za późno, mimo że nie było mrozu ani wielkich śnieżyc. A jak już przyjechały, to okazywało się, że jest za mało wagonów. Ludzie wsiadali do wagonów przez okna, jak ostatnia dzicz, w wagonach natomiast stali w korytarzu lub w ubikacji, ściśnięci jak bydło.

Po raz kolejny były przeprosiny, kajanie się, posypywanie głowy popiołem i obowiązkowe zwalanie części winy na poprzedników. Owszem, zaniedbania są, ale to nie oznacza, że rządzący krajem już od ponad 3 lat Donald Tusk nie miał czasu na to, by te zaniedbania w jakimś stopniu zniwelować. Mało tego, nie tylko ich nie zniwelował ale je po dziesięciokroć spotęgował.

Niestety, zaniedbania mają to do siebie, że się potęgują, o ile nie są leczone, zupełnie jak zęby pochłaniane przez próchnicę. Może i jeszcze 2 lata temu premier mógłby zwalać winę na poprzedników, jednak te jego 3 lata bezczynności, bimbania sobie i trzymania rączek w kieszeniach, takiego prawa go pozbawia z kretesem. Bo kiedyś był przynajmniej tylko bałagan, teraz jest już permanentny chaos.

Mądre przysłowie mówi, że ryba zawsze psuje się od głowy, więc jeśli ktoś mądry chciałby zatrzymać psucie się tej ryby, musiałby odrąbać jej łeb. I to właśnie powinniśmy zrobić. Niestety, zasady chorej polskiej pseudodemokracji chronią tę głowę jak cnoty. Głowa korzysta z bezkarności i odrąbuje inne członki, jej zdaniem zbędne, jednak niekoniecznie wszystkiemu winne.

Zresztą wczoraj oglądając dzienniki byłem przerażony narastającym chaosem w państwie, nie tylko na kolei ale i w służbie zdrowia. Do tego doszedł chaos związany z brakiem taryfikatora dla nowych przepisów, do tego zamieszanie z OFE. Z tym ostatnim to dopiero kupa śmiechu, bo np. ekonomiści jedno ale Graś mówi drugie. Wniosek jest taki, że dozorca niemieckiego gospodarza bardziej jest kompetentny od najbardziej wyuczonego ekonomisty. Takie rzeczy to tylko w Polsce.

A to wszystko, moi Kochani, bierze się z tego, że rządzi nami tchórz. Donald Tchórz. Człowiek, który boi się odpowiedzialności, boi się spadku popularności, boi się jakichkolwiek reform i boi się najbardziej tego, że kiedyś wielu może zrozumieć, że nie taki PiS straszny, jak im wmawiano. Donald Tchórz boi się nawet zdymisjonować ministra Grabarczyka, który za tej bajzel na kolei powinien odpowiedzieć własną głową. Zresztą, nie tylko on.

Jednak nie odpowie, bo tchórze mają to do siebie, że się boją. Boją się podjęcia decyzji, boją się konsekwencji tych decyzji. Patrzeć tylko jak zacznie bać się własnego cienia. Póki co boi się o utratę władzy, dlatego robi wszystko tak, by było dobre dla jego partii, nie patrząc, że coraz mocniej szkodzi Polsce, potęgując w niej chaos. A to z tchórza robi także szkodnika.

Ciesząc się z tego, że w tym roku przed nami wybory parlamentarne, liczę na to, że moi rodacy zmądrzeją i swoimi głowami definitywnie odrąbią łeb tej naszej polskiej rybie, by przestała się psuć od głowy. Czego sobie i Państwu życzę w tym Nowym Roku.

Piotr Cybulski

Udostępnij wpis

0 komentarzy do wpisu "Donald Tchórz"

Prześlij komentarz