4 grudnia 2010

Ruch Poparcia czy Ruch Zarabiania?

Ponieważ żyjemy w stanie politycznego zakleszczenia, w którym od paru już lat trwają dwie główne partie polityczne, z tym większym zainteresowaniem rozglądamy się za jakąś dla nich alternatywą. Na PSL czy SLD nie ma co liczyć, bo gdyby miały do odegrania jakąś rolę, to już dawno by to zrobiły.

Z tym większym zainteresowaniem patrzeliśmy, jak powstawały nowe inicjatywy, abstrahując już od tego, czy życzyliśmy im powodzenia, czy też wysyłaliśmy do wszystkich diabłów. Dziś wyjątkowo nie skupię się na stowarzyszeniu Polska Jest Najważniejsza, bo wiem, że jeszcze nie raz będzie ku temu okazja, jako że poczynają sobie póki co skromnie, acz jednak w miarę konstruktywnie.

Postanowiłem dziś sprawdzić co takiego od momentu powstania uzyskał Ruch Poparcia Palikota. Trochę już czasu minęło od momentu ogłoszenia faktu powstania tego Ruchu oraz jego I kongresu. Szumu narobili, balon napompowali, po czym Ruch Poparcia zapadł się jakby pod ziemię. Nie wiem jakie były tego powody. Być może Palikot miał pomysł na założenie Ruchu Poparcia, lecz zabrakło mu pomysłu na to, jak ten Ruch prowadzić dalej i w którym kierunku.

A może skrzydła podcięły mu sondaże, dającego bardzo śladowe poparcie, gdy on liczył, że w kilka miesięcy zbierze takie tłumy wokół siebie, by zacząć poważnie myśleć o robieniu polityki na poważnie. Toż on swego czasu widział siebie w roli premiera, więc aspiracji mu nie brakuje. Jednak Palikot nieco się przeliczył. Co innego jest dłubać teksty na blogu, co innego obrażać oponentów, a co innego zrobić coś naprawdę konstruktywnego, co by dało mu posłuch u ludzi i pozwoliło ich do siebie przyciągnąć i zatrzymać na dłużej.

Niestety, Palikot tak pogrążył się w wirtualnej i telewizyjnej rzeczywistości, że gdy przyszło zmierzyć się z rzeczywistością, to ta zdecydowanie go przerosła i przynajmniej w tej rundzie wypunktowała niczym amatora. Teraz Palikot przypomina nieco żółwia leżącego nogami do góry, bez sił i pomysłu na to, by stanąć na nogi. Sytuacja pozwala jedynie na przebieranie nóżkami. I to właśnie robią.

Ruch Poparcia powstał, by powstać. Jest, by istnieć. Nic poza tym. No, może jeszcze także po to, by zbierać pieniądze na swoją działalność. Zaczęli właśnie akcję zbierania pieniędzy za pomocą sms-ów, kosztujących, bagatela, 9 złotych. Nie zapytam, czy mają pozwolenie na publiczną zbiórkę, bo mniemam, że zrobią to inni, bardziej w przepisach obeznani. Nawet nie zapytam o to, która firma obsługuje te smsy i na nich zarabia, czyli której firmie de facto Ruch Poparcia Palikota pozwala zarabiać.

Nie zapytam czy szefem tej firmy jest jakiś kolega Palikota, tak samo jak nie zapytam o to, czy wysyłający sms-y wiedzą, że wspierają także ową firmę? Mało tego, nawet nie zapytam, czy Palikot kiedykolwiek się wytłumaczy z tej dziwnej swojej kampanii, którą tak hojnie finansowali studenci i emeryci. Nie, nie zapytam. Dziś jedynie wyrażę swój pogląd. Ruch Poparcia Palikota, z racji tego, że Popiera Palikota i nikogo więcej, skupia  się na hołubieniu Palikota jako jakiegoś boga i to on jest głównym podmiotem istnienia owego ruchu.

Dlatego uważam, że powinien być utrzymywany jedynie przez Palikota, a środków mu nie brakuje, czym zresztą się szczyci nad wyraz. Dlaczego inni mają płacić za to, by Palikot mógł żyć w przekonaniu, iż ktokolwiek go jeszcze popiera? To jego zabawka i to on powinien za to płacić. No, chyba, że to nie zabawka a kolejny jego biznes, nastawiony na zarabianie. Ale wtedy powinien się nazywać zupełnie inaczej. Ruch Zarabiania Na Palikota.

Piotr Cybulski

Udostępnij wpis

0 komentarzy do wpisu "Ruch Poparcia czy Ruch Zarabiania?"

Prześlij komentarz