30 grudnia 2010

O gejowskich tatusiach i uczynnej surogatce

Czasem tak się zdarza, że jedzenie nie tylko staje mi kołkiem w gardle ale pragnie też odbyć podróż w drugą stronę. Tego doświadczyłem właśnie dziś, jedząc i jednocześnie czytając informację o tym, że Elton John został ojcem.

Fantastyczna informacja. Jaki przełom. Para gejów, mąż i mąż, związek bez żony, czyli bez kobiety, czyli bez macicy i jajeczka, zostaje parą ojców. W ich mniemaniu rodziców. Tylko w ich mniemaniu, nie w moim.

Ale co tam brak macicy i jajeczka. Elton John to człowiek bogaty, ile to sypnąć groszem, wynająć brzuch, który wyhoduje dziecko, potem je urodzi i odda klientowi, który je zamówił. Taka nowoczesność.

Poza tym uderzył mnie ten tekst, ponieważ był sformułowany zupełnie tak, jakby się nic nie stało, jakby wszystko było w porządku, wszystko normalne, bez wypaczeń i bez zwyrodnień.

Cytuję w całości:

To były wyjątkowo szczęśliwe Święta! Piosenkarz sir Elton John i jego mąż David Furnish zostali rodzicami Zacharego Jacksona Leona Furnish-Johna.

Piosenkarz nie jest najmłodszy... ma już 62 lata, jego ukochany za dwa lata dobiegnie pięćdziesiątki. Jednak wiek nie przeszkodził mężczyznom w osiągnięciu upragnionego celu - ojcostwa!

Elton i David zostali tatusiami 25 grudnia.

Piosenkarz i jego partner pobrali się w 2005 roku. Od tamtego czasu myśleli o dziecku. W końcu się udało. Zachary jest zdrowy i ma się bardzo dobrze - powiedział Furnish magazynowi People.

Maleństwo urodziła kalifornijska surogatka.

Młodzi ojcowie są bardzo szczęśliwymi i bardzo dumnymi rodzicami. Postanowili, że będą sami wychowywać swojego malucha. Nie oddadzą go zastępom niań i opiekunek. Furnish dodał, że czuje się całkiem pewnie jako tata - w końcu jest już ojcem chrzestnym, wspiera też dzieciaki w Afryce.

alefaceci.pl


Przyznam się szczerze, że czytałem i oczom nie wierzyłem. Zostali rodzicami, tatusiami, ojcami, Elton John i jego ukochany... wszystko jest w porządku, wszystko jest normalnością, przynajmniej według tekstu. A że facet z facetem? Ach, ta miłość. Gdzie tam, jakie zwyrodnienie, jakie zboczenie, jaka choroba.

To że surogatka się dała wynająć jak jakiś inkubator, to jej problem. To że sprzedała własne dziecko parze pederastów, to też jej problem, ale też niestety problem dziecka. Największym jednak problemem jest taki właśnie ton dziennikarzy, którzy taką patologię opisują tonem cukierkowym, jakby opisywali romans dziewczęcia z rumianym licem i postawnego chłopca ze wsi.

Nie ma potępienia, nawet komentarza, zero gromów. Jest tylko relacja, reklamująca pederastię, która marzy o ojcostwie i kupuje sobie dziecko, niczym chleb w piekarni. Portal internetowy opisuje to, jako codzienną normalność, niegodną potępienia. Jednym słowem popiera to.

Zupełnie jakbym czytał: Szykujcie się katolicy i zacofańcy, idzie nowe, pederaści będą sobie teraz kupować dzieci i będą udawać, że są rodzicami. To jest przyszłość świata. Jaka tam matka i ojciec. Ojciec i ojciec też mogą być. Dziecko się dokupi potem.

Czytając takie relacje o takich zdarzeniach, marzę o tym, by mój kraj był jak najdalej od takiej zboczonej i wynaturzonej nowoczesności. Niedobrze się robi. I na świecie i w żołądku, niektórym też w głowach.

Piotr Cybulski

Udostępnij wpis

0 komentarzy do wpisu "O gejowskich tatusiach i uczynnej surogatce"

Prześlij komentarz