12 grudnia 2010

Nie! Nie odpieprzymy się od Jaruzelskiego!

Osoby, które swoją pracę traktują jak misję, powinny też mieć świadomość, że każdy ich czyn powiązany jest z jakąś odpowiedzialnością a każde ich słowo może być początkiem jakichś konsekwencji. Wiele jest takich zawodów, począwszy od duchownego a kończąc na zawodzie lekarza.

Do takich zawodów zaliczyłbym też zawód polityka i dziennikarza. Zresztą jeden z blogerów Salonu24, Grzegorz Wszołek, swój blog tak właśnie zatytułował. "Polityka jest misją". Misją jest też dziennikarstwo i w moim mniemaniu każdy z tych zawodów powinien mieć mocno na względzie jedną z zasad etycznych zawodu lekarza "Primum non nocere". Po pierwsze nie szkodzić.

Niestety w Polsce, gdyby się zapytać o jakiś synonim słowa "polityk", to natychmiast usłyszymy jak nie szkodnik to złodziej. A jeśli zapytamy o synonim słowa "dziennikarz"?. Tutaj też nie usłyszymy nic pozytywnego, bo będzie to albo manipulant albo kłamca. Zresztą, to zależy kogo zapytamy, bo u nas w Polsce opinia nie wynika przecież z wniosków, lecz z poglądów politycznych.

A zmierzam do tego, że każdy dziennikarz, cokolwiek powie lub napisze, powinien się wiele razy zastanowić nad tym, czy swoim wywodem nie narobi więcej szkody niż pożytku. Primo non nocere. Jeśli masz choć jednym słowem przynieść szkodę dobru ogólnemu, lepiej zamilknij. Tych słów do serca nie wziął wczoraj jeden z publicystów Newsweeka, który znudził się chyba zawodem dziennikarza i wcielił się rolę adwokata. Mianowicie, wziął się za obronę Jaruzelskiego.

Swoją mowę opatrzył tytułem na siłę wyciągniętym Michnikowi z gardła: "Odpieprzcie się od Jaruzelskiego". Próbowałem wielokrotnie przeczytać ten tekst i za każdym razem coś mnie w środku jakby mdliło. Próbowałem zrozumieć, jak można zapomnieć o tylu ofiarach tego zbrodniarza i coś pisać o należnej katu godności. Na próżno. Pomyślałem natychmiast, że gdyby takie słowa napisał nic nie znaczący bloger, którego czyta 5 osób, to jeszcze pół biedy.

Ale znany publicysta, sygnowany znanym znakiem prasowym, dziennikarz gazety uważającej się za opiniotwórczą, jednym tekstem staje po stronie tych co zabijali, całkowicie ignorując licznych zabitych i rannych. To jest, w moim mniemaniu, najgorsze co może zrobić człowiek i dziennikarz. Szkodzić. Bo za jawne szkodzenie uważam publiczne mylenie sprawiedliwości z odwetem i litowanie się nad kimś, kto nie tylko win swoich nie odkupił, ale się do nich wręcz nie poczuwa.

Epatowanie jego wiekiem i tym, że stoi nad grobem, tylko po to by i w innych wzbudzić wynaturzoną, bo bezzasadną litość, uważam za wysoce nieetyczne. Litość będzie zasadną może wtedy, gdy Jaruzelski przyzna się do wszystkich mordów i przestanie łgać w żywe oczy, że Rosjanie chcieli wkroczyć do Polski, dlatego uprzedził ich wprowadzając stan wojenny. Póki co, jest zbrodniarzem idącym w zaparte, bez poczucia winy i wyrzutów sumienia, dlatego każdy kto stara się wymusić litość dla niego, staje się jego wspólnikiem.

Dlatego uważam to za bardzo smutne i przerażające zarazem, że ten nieetyczny tekst, który nie powinien zawisnąć nawet na odrapanych drzwiach wychodka, zawisł wczoraj na eksponowanym miejscu jednego z bardziej poczytnych portali publicystycznych, co nie powinno mieć miejsca. Mogę to jedynie zrozumieć tym, że nie było wtedy na posterunku Igora Janke, bo chcę w to wierzyć, że on by ten tekst uznał za ohydny i wyrzucił na śmietnik, dając tym samym znak, że NIE! NIE ODPIEPRZYMY SIĘ OD JARUZELSKIEGO. Póki my żyjemy. Póki żyje on.

Piotr Cybulski

Udostępnij wpis

0 komentarzy do wpisu "Nie! Nie odpieprzymy się od Jaruzelskiego!"

Prześlij komentarz