11 grudnia 2010

Hej, kto Polak, pod dom generała, czyli o pięknej Polsce

Wczoraj pozwoliłem sobie na refleksyjny tekst, opatrzony tytułem, który wielu wydał się co najmniej obrazoburczy. Ten tekst był kolejnym z cyklu "Pytam o Polskę", bo czasem, gdy tak przyglądam się otaczającej mnie rzeczywistości, to mam ochotę się uszczypnąć, by sprawdzić, czy to dzieje się naprawdę, czy też po prostu śnię.


Życie nauczyło mnie, że nie wszystko ma sens, zwłaszcza jeśli komuś bardzo zależy, by tego sensu w ogóle nie było. To proste, nie ma sensu, to tego nie zrozumiesz. Jak czegoś nie rozumiesz, to albo się tego boisz, albo unikasz. Dzięki temu w Polsce mamy to, co mamy, bo nikt nie wie za co najpierw się zabrać, by ten węzeł gordyjski rozsupłać. Ale nie wszystko jest takie złe w tej naszej Polsce i o tym chcę dziś napisać.


Bo oto zbliża się noc z 12 na 13 grudnia. Jest to dla mnie jedna z piękniejszych nocy w roku. Noc, która udowadnia, że nie wszyscy się poddali temu walcowi poprawności, nie wszyscy zaprzedali się rzeczywistości, nie wszyscy, niczym dzikie bydło, tratują i depczą pamięć o przeszłości. Tym bardziej, że tej przeszłości wiele zawdzięczamy, bo w niej wielu oddało swoje życie, byśmy my dziś mogli kontynuować ich dzieło, już w mniej niebezpiecznych warunkach.


Tym bardziej to smutne, gdy panowie, którzy nadal bezczelnie śmią o sobie mówić "byli opozycjoniści z PRL", dziś bratają się z człowiekiem, który czołgami kazał rozjeżdżać ich kolegów, także opozycjonistów. W tym wszystkim bardzo spodobał mi się senator Rulewski, który choć startował z list PO, to wprost powiedział, co o tym myśli. I to jest ta różnica między Rulewskim a takim np. Lityńskim, która sprawia, że tylko temu pierwszemu należy jeszcze jakiś szacunek.


Noc z 12 na 13 grudnia co roku gromadzi pod domem Jaruzelskiego ludzi, którzy nie zgadzają się z jego ciągłą bezkarnością. Jego zbrodnie nie zostały należycie osądzone i ukarane. To karygodne w państwie prawa, jakim Polska pozornie się wydaje, ale trzeba nam wierzyć, że sprawiedliwość jeszcze nie do końca wdziała buty, że jeszcze nas odwiedzi. Póki co możemy znaleźć sprawiedliwość, ale tylko w słowniku, pod literką "S". Prawie tuż obok hasła "Stan wojenny".


Ale w tym roku będzie też inny powód. Ci ludzi będą chcieli się także sprzeciwić temu, by człowieka z krwią na rękach zapraszać do najwyższych gremiów i podnosić do miana autorytetu. Pod domem generała zbierze się znów pokaźna grupka ludzi, jednak ciągle nas tam zbyt mało. Tam powinny się zebrać wielkie tłumy a ziemia pod nogami powinna tam drżeć na tyle mocno, by obudzić w generale strach, jak on aparatem represji budził strach w swoich ofiarach.


Niech generał wie i ma tego świadomość, że mimo iż rządzący zapomnieli, to my pamiętamy i pamiętać będziemy, póki nam wystarczy pamięci a jemu życia. Bo to jesteśmy winni pomordowanym przez Jaruzelskiego. Pamięć. Tylko tyle i aż tyle możemy im dziś oddać.


Ostatnio furorę zrobiło hasło "Hej kto Polak, na Powązki", zachęcające do udziału w pogrzebie Marii Fieldorf-Czarskiej. Dziś możemy być wierni innemu hasłu: Hej, kto Polak, pod dom Generała". Tam będzie miejsce każdego Polaka, któremu pamięć o pomordowanych przez Jaruzelskiego nie jest obojętna i dla którego sprawiedliwość to wartość, nie frazes. Bo tam wtedy spotka się Polska, jej piękni reprezentanci, udowadniający, że Polska nadal może być piękna i że może być sprawiedliwa.


Piotr Cybulski

Udostępnij wpis

0 komentarzy do wpisu "Hej, kto Polak, pod dom generała, czyli o pięknej Polsce"

Prześlij komentarz