10 grudnia 2010

Czy Polska zaczyna się tam, gdzie kończy się sens?

Jednym z tekstów, które dziś wzbudziły moje zainteresowanie, są dywagacje redaktora Wiesława Dębskiego, czynione na łamach Wirtualnej Polski. Publicysta już na wstępie chwali się, iż przestrzegał Platformę Obywatelską, że idą dla niej ciężkie czasy. Po czym, by udowodnić to że miał rację, podaje wyniki sondażu, w którym notowania Tuska i jego (nie)rządu nie wypadają zbyt dobrze.

A to wszystko ozdobione tytułem "Tragicznie niskie notowania Tuska i rządu". Tragizm bije w oczy, katastrofalny ton każe klęknąć i zapłakać nad marnym losem rządu. A ja chciałbym zapytać redaktora Dębskiego: Co z tych tragicznych notowań premiera i rządu niby wynika, skoro jego partia, która jego władzę przecież utrzymuje i legitymizuje, wciąż cieszy się tragicznie wysokim poparciem?

Chciałbym tutaj wysnuć jakiś konstruktywny wniosek, ale naprawdę trudno to ubrać w logikę. Dlaczego? Bo to wszystko jest bez sensu. Polakom nie podoba się premier i rząd coraz mocniej, jednak nadal wysoko popierają jego zaplecze, czyli chcą by nadal rządził. Nie sądzicie, że to zaprzeczenie samemu sobie świadczy, że my jednak mamy, ogólnie jako Naród, nierówno pod sufitem?

Piszę ogólnie, bo liczyć trzeba jako ogół, bez dzielenia na indywidualne poglądy, jako że w demokracji rządzi większość i mniejszość musi za to płacić, czy chce czy nie. A ja pozwolę sobie nie zgodzić się z redaktorem Dębskim, bo nie uważam by Platformę czekały ciężkie czasy. Oni nadal będą sobie radzić doskonale, jakie by złe notowania rządu nie spotykały.

I tu czas na wnioski. Jeśli rząd ma niskie poparcie a partia, która rządzi ma wysokie poparcie, to może oznaczać, że albo ankietowani nie do końca wiedzą, kto w Polsce rządzi, albo nie wiążą Tuska z Platformą, zupełnie jakby był kimś znikąd. Oczywiście nasuwają się też inne wnioski, np. że albo jesteśmy narodem masochistów, któremu im gorzej tym lepiej, albo jesteśmy po prostu dzikim krajem.

A może po prostu te 40% społeczeństwa, które wciąż popiera PO, to ludzie, którzy wiedzą, że źle wybrali, ale idą w zaparte, lub po prostu głęboko wierzą, że ten zły wybór i tak jest najlepszym z możliwych? Tylko że jak jest źle, to robi się tak by było lepiej a nie na siłę zachowuje status quo, by czasem nie było gorzej. Bo gorzej to już właściwie być nie może, gdyż PO ma się dobrze i mieć się będzie jeszcze długo.

Piotr Cybulski

Udostępnij wpis

0 komentarzy do wpisu "Czy Polska zaczyna się tam, gdzie kończy się sens?"

Prześlij komentarz