13 listopada 2010

To jeszcze sondaże, czy już może szantaże?

Powszechnie wiadomo, że w Polsce publikowane sondaże nie mają charakteru informacyjnego. Są to raczej wyniki ankiet o charakterze sugestywnym, mają wywrzeć wpływ na daną partię czy na daną grupę wyborców. Czasem sugestia jest ogólna, dotyczy wszystkich partii i wszystkich wyborców.

Ponieważ trwa kampania, to ostatnio sondaże wyrastają z tej ankietami pooranej ziemi, niczym grzyby po deszczu. Do tego dochodzi to zamieszanie w PiS, które nie jest na tyle duże, by zapychać nim czołówki gazet, ale na tyle niepokojące, by tego tematu nie omijać. Wyniki tych ostatnich sondaży były diametralnie różne. Poparcie dla PO malało, dla PiS wzrastało, by po 10 minutach, na zupełnie innym kanale, zamienić się rolami.

I bądź tu teraz mądry człowieku, który sondaż co i komu miałby zasugerować? Ktoś nieco bardziej rozhuśtany emocjonalnie, światopoglądowo całkowicie zapatrzony w sugestie płynące z migającego ekranu, dostał zapewne umysłowej zadyszki, bo różnorodność przekazu naraziła go na niestabilność decyzyjną. To co mam myśleć? To na kogo zagłosować? To winny ten Kaczyński czy ta Kluzik? A ten Poncyljusz dobrze robi czy szkodzi? Otworzę GW, włączę TVN, tam znajdę odpowiedź w jakimś sondażu.

Tak, tak, na te wszystkie pytania odpowiedzi znajdziemy w sondażach, z tym że odpowiedzi te, w zależności od źródła, różnią się od siebie nieco, co osłabia ogólny efekt. No np. w tym dzisiejszym sondażu od CBOS, to PiS-owi tak runęło poparcie, że zanotowały je nawet sejsmografy na Kamczatce. I już wyczytałem, że to poparcie jest najniższe od lutego, co skrzętnie obliczyli, statystycznie uzdolnieni sondażowo, dziennikarze TVN-u. Ależ nowość, naprawdę PiSowi spadło poparcie? A to kiedyś nie spadało?

Odkąd sięgam pamięcią, to spada i spada, wali o ziemię, zalicza glebę, obniża się, pikuje w dół i cały czas jest, o dziwo, na podobnym poziomie. Co to jakieś perpetuum mobile jest? Byłyby to pewnie przypadek jakiegoś cudu, gdyby nie pewien szczegół. Otóż eksponuje się spadki, natomiast wzrosty poparcia dla PiS podawane są do wiadomości raczej tonem oszczędnym. No chyba, że ktoś chce tym wzrostem wychłostać PO za jakieś zaniedbanie, to wtedy, owszem, jest o tym głośno.

I patrzę tak na ten spadek poparcia i myślę, czy to jest jeszcze w ogóle możliwe, żeby PiS-owi mogło cokolwiek opaść z tego poparcia, które jeszcze ma? Przecież został już tylko żelazny elektorat, który wykruszyć może tylko jego śmierć. Więc jak to możliwe jest, że tak spada, skoro nie powinno? Bo musi spaść, przynajmniej na papierze. Jakoś trzeba wiadomej części Narodu zasygnalizować, że na ten PiS to coraz mniej ludzi chce głosować, bo nie ma tam już ani Kluzik ani Jakubiak i ani się obejrzymy a nie będzie też Poncyljusza.

Naród musi wiedzieć, co ma myśleć, jak kształtują się trendy, jak trzeba głosować, by być pieszczochem salonu, prawdziwym europejczykiem, człowiekiem światowym, postępowym i światłym obywatelem. Po to zewsząd docierają do Narodu paski, słupki, liczby, procenty. Bo Naród ma wiedzieć, jak ma myśleć, tylko niech Naród nie myśli, że to on będzie o tym decydował. To słupki powiedzą czy Poncyljusz ma rację, to procenty podpowiedzą, że Kaczyński, to damski bokser, bo dwie niewiasty do narożnika zagonił i tam znokautował.

I tylko jedno w tym wszystkim mnie zastanawia: Czy to wszystko, to są jeszcze sondaże, czy to już są po prostu szantaże. Odpowiedź wydaje mi się znana, zatem póki co nie będę zwracał uwagi na te słupki, bo o ile "sondażować" mnie jeszcze można, to szantażować już niekoniecznie. Zresztą, i tak wiem, że w tym jutrzejszym szantażu PiS-owi też spadnie i spadać będzie aż do wyborów, po to tylko, by cały czas być na tym samym poziomie. Zaiste, perpetuum mobile. Niech żyje szantaż.

Piotr Cybulski

Udostępnij wpis

0 komentarzy do wpisu "To jeszcze sondaże, czy już może szantaże?"

Prześlij komentarz