24 listopada 2010

Rada Bezeceństwa Narodowego

Ktoś, kto cały czas uważnie obserwuje to, co wciąż dzieje się we współczesnej przestrzeni publicznej, zapewne już nie raz chwycił się za głowę, o ile ma w niej choć odrobinę rozumu. Każdy dzień przynosi jakąś wiadomość, która woła o pomstę do nieba a ręce same się wznoszą do góry, tyleż w akcie oburzenia, co bezradności.

Oto czytam, iż wybrany w demokratycznych wyborach prezydent RP Bronisław Komorowski, zaprosił na obrady Rady Bezpieczeństwa Narodowego generała Jaruzelskiego. Owszem, ten to o bezpieczeństwie wie naprawdę dużo, bo przez tyle lat ubezpieczał w Polsce socjalizm. A że musiał czasem tam parę osób zastrzelić czy czołgiem przejechać? Co tam, ważne że dla Komorowskiego, to autorytet w kwestiach bezpieczeństwa.

Antykomunistyczni z pozoru członkowie tej rady, będą siedzieć tam teraz i udawać, że Jaruzelski wcale nie ma krwi na rękach. Można zapytać: Jak wam panowie nie wstyd siedzieć tam razem z rosyjskim pachołkiem, kimś kto nie wahał się strzelać do Polaków? Ale od generała proszę się odpieprzyć, jakby to Michnik powiedział, bo Jaruzelski jest tam po prostu niezbędny, jako specjalista od stosunków polsko - rosyjskich. On przez tyle lat przyjmował rozkazy z Moskwy, że wie o tym już wszystko.

Teraz jego doświadczenie w posłuszeństwie wobec Moskwy musi być spożytkowane przez obecny rząd, który też słucha się Moskwy, niczym doskonale wytresowana sunia. Doświadczenie Jaruzelskiego się tam na  pewno przyda także w innych kwestiach. Np. gdyby budżet miał zbankrutować i miałyby się zacząć niepokoje społeczne, to wtedy generał będzie mógł rządzącym udzielić jeszcze innych rad.

Bo wtedy być może trzeba będzie zacząć strzelać do ludzi, być może także trzeba będzie wyprowadzić czołgi na ulicę i któż będzie więcej wiedział o strzelaniu do demonstrantów, jak nie generał Jaruzelski? Proponuję do tego gremium zaprosić także Kiszczaka i Urbana, jak szaleć to szaleć. Kiszczak przesłucha tych, którzy przeżyją ostrzał a Urban o wszystkim poinformuje z ekranu społeczeństwo. Dziękować Bogu, że Dzierżyński od dawna nie żyje, ani chybi i jego by do rady zaprosili, wszak też spec.

Miał jednak nosa Jarosław Kaczyński, że odmówił udziału w obradach tej rady, bo póki co z bezpieczeństwem ma ona niewiele wspólnego. Za to z bezeceństwem ma już na tyle wiele wspólnego, że dla mnie to już tylko po prostu Rada Bezeceństwa Narodowego.

Piotr Cybulski

Udostępnij wpis

0 komentarzy do wpisu "Rada Bezeceństwa Narodowego"

Prześlij komentarz