23 listopada 2010

Nikt nie wie tyle o PiS, co Rosjanie

My, Polacy, to mamy jednak szczęście. Jeśli zdarzy się, że czegoś nie wiemy lub nie zauważymy, to są tacy, którzy nam to zaraz usłużnie podpowiedzą i wskażą palcem. Mam tu na myśli pewne tytuły prasowe, działające na terenie naszych najbliższych sąsiadów.

Parę dni temu niemiecki Die Welt spostrzegł, że Polacy zupełnie nie zauważyli dobrobytu w swoim własnym kraju, mimo że  nastał on w granicach Polski zaraz po tym, jak Tusk wygłosił swoje expose. Powinno nam się zrobić głupio z tego powodu, że my nie zauważyliśmy tego, co oni widzą jak na dłoni. Na swoją obronę możemy mieć tylko to, że oni, Niemcy, o dobrobycie wiedzą wszystko, więc problemów nie mają z jego dostrzeżeniem.

U nas, w Polsce, kraju w którym normalnością jest walka o przeżycie od pierwszego do pierwszego, gdzie co 5 dziecko żyje w biedzie, trudno nam zauważyć coś tak nam obcego, jak dobrobyt. On przyszedł, panuje nam miłościwie a my go nie zauważyliśmy. Zupełnie jak Pan Hilary nie dojrzał okularów na swoim nosie. O, dzięki wam niemieckie dzienniki za waszą spostrzegawczość.

Ale wsparcie mamy także z drugiej strony granicy, od wschodnich naszych sąsiadów. Oto dziennik rosyjski, jak najbardziej rządowa "Rossijskaja Gazieta", udowadnia, że nikt nie wie tyle o PiS, co oni.  Na swoich łamach przekonuje nas zatem przezornie, że PiS przeżywa kryzys wewnętrzny. Trafne to spostrzeżenie, nikt z nas w Polsce tego nie dostrzegł przecież.

Mało tego. Oni nie tylko kryzys widzą ale nawet wiedzą, co jest jego przyczyną. To tzw. "karta rosyjska". Kaczyńskiego pogrążyła, a jakże, antyrosyjska retoryka, natomiast Tusk, który grzecznie dąży do porozumienia z Rosją, wciąż wygrywa wybory za wyborami. Oczywiście ani słowa o tym, że porozumienie odbywa się na kolanach. Co tam bolące kolana, jak dzięki temu się wybory wygrywa, nie?

Nie wiem tylko, czy wnioski rządowej gazety wynikają z jakichś organoleptycznych obserwacji, niezwykle dociekliwej spostrzegawczości czy też po prostu, jako rządowa gazeta, dostali przeciek od jakiegoś rosyjskiego agenta, których w Polsce mamy przecież pod dostatkiem, uśpionych czy czasowo obudzonych, na różnych stanowiskach, bardziej lub mniej eksponowanych.

Gazety niemieckie oraz rosyjskie to zatem nasi najlepsi przyjaciele, na których zawsze możemy liczyć. Jak trzeba będzie znów zobaczyć jakiś dobrobyt czy jakiś kryzys, to oni nam powiedzą. Jeśli trzeba będzie zdecydować, kogo lubić a kogo nie, na kogo zagłosować a na kogo, Broń Boże, nie, to oni także nam podpowiedzą. Możemy zatem spokojnie zająć się jakimiś naszymi wewnątrzkrajowymi błahostkami.

Np. tym, kto tam jako kolejny odszedł z PiS. A odszedł? Kto taki? Zbysław Owczarski? Nie kojarzę gościa, ale coś mi się widzi, że dziś go Monika Olejnik do siebie zaprosi do "Kropki nad i", więc poznam.

Spasiba Wam Moniko

Piotr Cybulski

Udostępnij wpis

0 komentarzy do wpisu "Nikt nie wie tyle o PiS, co Rosjanie"

Prześlij komentarz