22 listopada 2010

Na Zachodzie bez zmian

Tak mi się przypomniała powieść Ericha Marii Remarque'a, pod tym właśnie tytułem, która choć nie traktowała w żadnym swym zdaniu o wyborach samorządowych, to tytuł adekwatnie oddaje powyborczą rzeczywistość na Dolnym Śląsku, tu na Zachodzie Polski.

Długo musiałbym wymieniać te miasta, większe i mniejsze, gdzie po wyborach będą rządzić te same osoby, co przed wyborami. Zupełnie jakby wczoraj nic się nie wydarzyło, zupełnie jakby wybory były tylko jakąś iluzją, jakimś mało śmiesznym, acz kosztownym, żartem.

W Legnicy Tadeusz Krzakowski przez trzecią kadencję będzie prezydentem miasta. Zapytacie: taki jest mocny? Odpowiem: Tak, jest mocny słabością swoich oponentów. Tak zapewne było w wielu innych miastach, nie tylko Dolnego Śląska, ale i całej Polski. Dowodem tego jest zwycięstwo Hanny Gronkiewicz - Waltz. Ale to nie problem mój, tylko warszawiaków.

Większym problemem może być jednak to, że w wielu przypadkach wygrali ci, co startowali pod właściwym szyldem partyjnym albo ci, którzy korzystali na całkowitej indolencji swoich oponentów. Wybory demokratyczne to w miarę dobre i sprawiedliwe narzędzie, ale nawet najdoskonalsze narzędzie w nieumiejętnych rękach cudów nie uczyni.

Tym bardziej cieszy mnie triumf Rafała Dutkiewicza we Wrocławiu, wokół którego PO rozpętała niezwykle brudną kampanię. Za sugerowanie, że głosując na Dutkiewicza oddajesz władzę w ręce PiS, PO musiała przeprosić, lecz wcale z brudnej kampanii się nie wycofała. Zmieniła tylko treść swoich manipulacji na nieco bardziej skonkretyzowaną.

Wykupiła szpalty i poinformowała wyborców, żeby czasem nie głosowali na komitet Dutkiewicza, bo są tam członkowie Wrocławskiego Społecznego Komitetu Poparcia Jarosława Kaczyńskiego. Na szczęście wyborcy nie tacy głupi, jak Platforma się spodziewała i komitet Rafała Dutkiewicza zanotował dość dobry wynik.

Platforma Obywatelska wygrała te wybory, ale jedno już jest pewne. Partia rządząca słabnie, z miesiąca na miesiąc i retoryka bycia takim antyPiSem coraz częściej okazuje się nieskuteczna. Nie wiem, czy te wybory nie są takim ostatnim ostrzeżeniem dla PO, że czas zacząć w końcu robić coś konstruktywnego. Niestety, nie uda się tego dokonać, jeśli będzie się "z dala od polityki".

Jakie są moje odczucia po wyborach? Nie pałam wielkim entuzjazmem po ogłoszeniu wyników, jednak przyznaję, że nic a nic nie czuję się nimi zawiedziony. Może dlatego, że niewiele oczekiwałem po tych wyborach, tak samo jak i niewiele spodziewam się po tych następnych. Bo my może i chcemy zmian, lecz już bardzo wątpimy w to, że ktokolwiek może ich dokonać.

Dlatego też, póki co, wszędzie będzie bez zmian. Także na Zachodzie.

Piotr Cybulski

Udostępnij wpis

0 komentarzy do wpisu "Na Zachodzie bez zmian"

Prześlij komentarz