30 października 2010

Boże, a to dopiero początek listopada...

W sobotniej Rzeczpospolitej lubię dodatek "Plus Minus". Lubię felietony Lisickiego na pierwszej stronie, lubię te Semki na stronie ostatniej. W środku lubię rozmowy Mazurka, lubię też jak skrobnie coś Ziemkiewicz z Wildsteinem i Skwiecińskim. Ale to nie dodatek Plus Minus dziś wzbudził moją największą uwagę.

Bo na okoliczność zbliżających się dni, kiedy przeżywać będzie najpierw Wszystkich Świętych a potem Dzień Zaduszny, sobotnia "Rzepa" zaserwowała nam dodatek "Pożegnania". To wspomnienia o tych osobach, które odeszły od nas w ciągu ostatnich 12 miesięcy. To zresztą już niemal tradycja, robią tak prawie wszystkie gazety, także w okolicach Nowego Roku. Coś na kształt bilansu strat, pozbawionego jakichkolwiek zysków.


Jednak tegoroczne takie listy są wyjątkowe. Ze względu na tragedię smoleńską ilość nazwisk rozbudowały je do granic możliwości. Przeglądać ją można począwszy od śp. Lecha i Marii Kaczyńskich, poprzez polityków, działaczy a kończąc na żołnierzach, którzy w tej tragedii też ponieśli śmierć. W sumie 96 nazwisk, które ciągną się za nami od kwietnia, niczym najgorszy koszmar.

Przeczytałem wszystkie nazwiska z tej listy, lecz kilka kart jeszcze pozostało. To już osoby, których śmierć przeżywaliśmy pojedynczo, być może wiele z tych nazwisk nam umknęło, w całym tych natłoku tragedii i smutków. Sam właśnie złapałem się na tym, że umknęła mi śmierć Mariana Terleckiego, człowieka Solidarności i twórcy podziemnej telewizji. Boże Mój, to i jego też już nie ma?

Nie ma już ani Jarząbka z "Misia", nie ma ministra Skubiszewskiego, nie ma Krzysztofa Teodora Toeplitza, tak jak nie ma rozśpiewanej Kasi Sobczyk i komponującego Jarosława Kukulskiego. Fani muzyki wspomną też Jamesa Ronnie'go Dio, fani sportu Janusza Atlasa czy Juana Antonio Samarancha, fani kosmetyków dowiedzą się, że w tym roku zmarł Yves Rocher, założyciel tego kosmetycznego giganta.

A przecież nie wypada zapomnieć, że w tym roku zmarł ks. Henryk Jankowski, odeszła znakomita Elżbieta Czyżewska, odeszła też jeszcze bardziej znakomita Stefania Grodzieńska. Ostatnio na listę wpisano Marka Rosiaka, ofiarę zbrodni politycznej, zaraz po nim legendarny adwokat Tadeusz de Virion. Na listę nie załapał się zmarły wczoraj Ludwik Jerzy Kern, ale przecież i jego trzeba na nią wpisać.

Lista, która nigdy nie będzie miała końca, ciągle ktoś ją powiększy, czy to dziś, może jutro, być może za miesiąc. A za rok będzie nowa lista, kolejna wyliczanka, następne wspomnienia. A ta tegoroczna? 96 nazwisk z listy smoleńskiej, ok. 70 innych zmarłych, wyliczonych przez Rzeczpospolitą. A to przecież dopiero początek listopada. I tak sobie właśnie pomyślałem: Do cholery, niech ten przeklęty rok już się skończy.

Piotr Cybulski

Udostępnij wpis

0 komentarzy do wpisu "Boże, a to dopiero początek listopada..."

Prześlij komentarz