31 sierpnia 2010

Wyrachowanie Henryki Krzywonos?



Henryka Krzywonos, niegdyś bohaterka opozycji z czasów PRL, obecnie bohaterka koalicji PO-PSL oraz sprzyjających im mediom, zrobiła wczoraj coś, co dało jej poklask. Jednak mało kto zastanowił się głębiej nad tym, co powiedziała, dlaczego to powiedziała i czy jej słowa miały sens w odniesieniu do faktów.


Przesłuchałem sobie dokładnie wczorajsze przemówienie Jarosława Kaczyńskiego, potem jeszcze raz przesłuchałem zarzuty Henryki Krzywonos, skierowane pod adresem Prezesa Prawa i Sprawiedliwości i odniosłem wrażenie, że albo Krzywonos źle słuchała albo oboje byli na dwóch różnych zjazdach.

W przemówieniu Kaczyńskiego nie ma ABSOLUTNIE NIC, do czego można by się przyczepić, a już na pewno nie w takim stopniu i za pomocą takich słów, jak uczyniła to wczoraj Krzywonos. W ogóle mozna odnieść wrażenie, że przygotowała sobie to przemówienie nieco wcześniej, spodziewając się płomiennego i agresywnego przemówienia Kaczyńskiego.

Ten jednak przemówił w zupełnie inny sposób, czego ona być może nie przewidziała. Doszła za to do wniosku, że skoro już się przygotowało przemówienie, to trzeba je wygłosić. Jak pomyślała, tak zrobiła i wygłosiła słowa, które nijak się miały do tego, co przed nią powiedział Kaczyński. Długo się zastanawiałem nad motywami postępowania Henryki Krzywonos. Już nawet pomyślałem, że może zfiksowała a może PO obiecało jej jakiś mandat poselski w zamian za taką przysługę.

Ale nie, zamysł wydaje się tutaj bardziej marketingowy. Bo jak się okazuje, dziś jest premiera książki Agnieszki Wiśniewskiej pt.: "Duża solidarność, mała solidarność. Biografia... No czyja? No czyja? Tak proszę Państwa, Henryki Krzywonos. Książka musi na siebie zarobić, musi się zatem doskonale sprzedać, więc trzeba ją jakoś zareklamować, a jak można to zrobić lepiej niż za pomocą szumu wokół bohaterki książki?

A przecież powszechnie wiadomo, że najlepszym sposobem na rozgłos w tym kraju, to dowalenie Kaczyńskiemu, wtedy zainteresowanie mediów gwarantowane jak amen w pacierzu. Coś, co wczoraj wydawać się mogło spontaniczną reakcją, dziś okazuje się po prostu zwykłym chwytem marketingowym. Okazuje się, że Henryka Krzywonos potrafi nie tylko tramwaj prowadzić, lecz całkiem nieźle idzie jej kierowowanie losami książki, której jest bohaterką.

Tylko czy to wypada, by tak piekną rocznicę tak mało pięknie wykorzystywać?

Piotr Cybulski

Udostępnij wpis

0 komentarzy do wpisu "Wyrachowanie Henryki Krzywonos?"

Prześlij komentarz