20 sierpnia 2010

Donald Tusk - człowiek, który nie udaje, że pracuje

Coraz mocniej podziwiam naszego Premiera. Ten gość wciąż ma jakiś plan, ciągle dysponuje jakąś strategią. On chyba nigdy nie śpi, cały czas pracuje i w pocie czoła misternie plecie pożyteczne strategie.

No, jak ktoś już kiedyś choć jedną strategię wymyślił, to już doskonale wie, jaki to jest duży wysiłek, wymagający głowy nie lada, a nawet kilku. Zresztą, co ja tu będę oszukiwał. On sam tego nie wymyśla, ma od tego pomocników, cwaniaczków, znaczy się PR-owców.

Jeszcze jakby te strategie Polskę miały z szamba podnieść, to nawet gęby bym nie otworzył, ani piąstką w Tuska kierunku nie pomachał. Sęk jednak w tym, że wszystkie te sowicie opłacane strategie mają dobrze służyć Tuskowi, czasem całemu rządowi, w ostateczności Platformie Obywatelskiej. Polski w strategiach się nie ujmuje.

Zatem zobaczmy, co niesie z sobą najnowsza rządowa strategia. Cwani PR-owcy wymyślili, że dobry wizerunek Tuska jako premiera, jest skarbem najcenniejszym i trzeba go za wszelką cenę strzec. Bo jak on nie będzie premierem to nie będzie sowitych kontraktów a w ich biurze w kancelarii Premiera znów będzie biblioteka.

Zatem naradzili się i wymyślili, że teraz już Tusk jako premier nie będzie się zajmował tak przyziemnymi sprawami jak polityka krajowa, skupi się za to na polityce zagranicznej. Polityka zagraniczna to dokonała okazja, żeby tu sobie pstryknąć fotkę z Angelą Merkel a tam z Nicolasem Sarkozym i już gotowa kolekcja zdjęć na Naszą-Klasę.

I wtedy to dopiero się zacznie, jaki to mąż stanu, bo mu piątkę przybijają czołowi przywódcy europejscy. Wprawdzie nadal nie będzie można o nim powiedzieć "Popatrz, to jest Tusk, ten co Polskę naprawił", ale za to jak najbardziej uzasadnione będzie stwierdzenie: "Popatrz, to jest Tusk, ten co trzymał dłoń Sarkozy'ego".

Przez bite 3 lata Tusk rwał się do polityki krajowej jak osioł do potężnej marchewki, ale nic pożytecznego nie uczynił, bo ponoć Lech Kaczyński mu przeszkadzał. Teraz, gdy już żadnych przeszkód nie ma, Tusk doszedł do wniosku, że już go krajowa marchewka nie interesuje, on teraz woli zagraniczną pietruszkę.

I tak nasz premier, wciąż nowe to obowiązki na siebie nakłada. Tym razem do całej listy długich zajęć doszło mu kolejne; miganie się od rozwiązywania problemów krajowych. I gdy tak czytam wciąż te ich szumne rządowe zapowiedzi, coraz głośniej dźwięczą mi w uszach słowa francuskiego pisarza Luca de Clapiersa: "Lenie zawsze mają ochotę coś zrobić."

Piotr Cybulski

p.s. Tytuł jest parafrazą słów Alfonsa Allaisa: Leniwy: człowiek, który nie udaje, że pracuje.

Udostępnij wpis

0 komentarzy do wpisu "Donald Tusk - człowiek, który nie udaje, że pracuje"

Prześlij komentarz