8 czerwca 2010

Kampania dla idiotów

Ostatnio odpoczywałem nieco od polityki, doszedłszy do wniosku, że w kampanii niewiele się dzieje, więc pewnie niewiele też na tej przerwie stracę. A jak po paru dniach włączę się znów w politykę, to tym wieksze będzie moje zdziwienie, jeśli w kampanii pojawi się wreszcie coś interesującego.

Niestety, jakże wielki był mój zawód, gdy wróciło mi zainteresowanie polityką i dowiedziałem się, że w kampanii nadal nihil novi. Jarosław Kaczyński zrobił spot "na Lecha", Komorowski ani słowem nie mówi o swoim programie, wspomina tylko zamierzchłe czasy, wcina obiadki żony i kolekcjonuje swoje gafy, liczone już na pęczki. Napieralski nadal się ładnie uśmiecha, rozdaje kanapki oraz netbooki a Lepper straszy ludzi na bazarach swoimi autografami.

Pawlak jeździ po uczelniach i używa całej sterty mądrych wyrazów, które pojedynczo brzmią rozsądnie ale skupione w jednej wypowiedzi nadają się raczej do jakiegoś Muzeum Frazesów Ogólnikowych. Korwin Mikke nadal ma dobre intencje i nadal nie rozumiem, co on do mnie mówi a Ziętek organizuje konferencje na których jest najwyżej 3 dziennikarzy, w tym dwóch z mediów lokalnych i jeden z TVP.

Mamy rok 2010, XXI wiek, 20 ponad lat demokracji a w polskiej polityce nadal zaduch, stęchlizna, marazm intelektualny, zupełna impotencja światopoglądowa. Kampania przeniosła się tylko z lotniska w Smoleńsku na wały powodziowe. Kandydaci i politycy, zamiast wizytować walkę z powodzią, sami zakasaliby rękawy i ponosili worki, przynajmniej jakiś byłby pożytek z ich aktywności.

Na debatę nadal się nie zanosi, bo TVP proponuje debatę dla 4 kandydatów a PO pyta, dlaczego akurat dla 4 i dlaczego akurat w TVP. Przecież oni woleliby w TVN, u swoich przyjaciół, którzy są tak obiektywni, że do rozmowy o Komorowskim i Kaczyńskim zapraszają Palikota (bliskiego przyjaciela Komorowskiego) i Arłukowicza (niekoniecznie przyjaciela Kaczyńskiego).

No ale może TVP powinna zorganizować debatę w TVN, by znów mogli ją poprowadzić Nowak z Muchą, pod czujnym okiem Moniki Olejnik, która przecież doskonale wie komu jakie pytanie zadać? Kaczyński byłby maglowany z aktualnych cen jabłek, oleju napędowego czy poszczególnych punktów w swoim programie wyborczym, natomiast Komorowski otrzymywałby pytania z cyklu "Czy czereśnie ze spotu były wystarczająco słodkie"? Bo przecież nie można dopuścić do tego, by ktoś, kto nie ma programu był o program pytany, nie?

Wygląda więc na to, że mimo iż kandydaci starają się zabiegać o poparcie wyborców, to robią to w sposób niesłychanie wyświechtany, traktując Naród nieco jak idiotów. Całkiem możliwe zatem, że karty w kampanii zacznie rozdawać "polityka przypadków losowych". Zgadzam się z opinią prof. Wnuka - Lipińskiego, że Polacy zmęczeni tragedią smoleńską oraz nieustająca powodzią pomyślą sobie, że to jest jakieś fatum, które ściąga na nich premier Tusk, nasz rodzimy Jonasz.

Gdyby tak wyobrazić sobie u sterów władzy Premiera Jonasza i Prezydenta Gafę, to może się to okazać zbyt wiele jak na jeden naród i nawet my, dzielni Polacy, moglibyśmy rządów takiego tandemu nie przeżyć. Dlatego Jarosław Kaczyński nadal ma mój głos. Tymczasem znów robię przerwę w zajmowaniu się polityką, niech ten czas kandydaci spożytkują na sadzenie dębów lub wydobywanie gazu łupkowego metodą odkrywkową.

A jak już mają jechać na wały, to niech zrobią to z workami, piachem i rękami gotowymi pomagać, a nie tylko śliną na języku, z której teraz tam pożytku żadnego nie ma.

Piotr Cybulski

Udostępnij wpis

0 komentarzy do wpisu "Kampania dla idiotów"

Prześlij komentarz