28 czerwca 2010

Debata zachowała status quo, czyli nadal nuda

Wczoraj miałem do wyboru (niczym ten osioł, któremu w dwa żłoby dano) debatę kandydatów na Prezydenta oraz mecz Argentyny z Meksykiem. Oczywiście wybrałem wariant drugi, bo ten pierwszy mierzi mnie swoją miałkością ostatnio. Obejrzałem mecz na żywo a debatę z retransmisyjnym poślizgiem.

Stwierdziłem przede wszystkim, że dokonałem słusznego wyboru, bo duet Tevez - Messi bardziej jest pociągający od tandemu Komorowski - Kaczyński, choćby z tego względu że ci drudzy grają bardzo przewidywalnie. Poza tym formuła debaty, ze ściśle ustalonymi pytaniami, wykluczała jakiekolwiek zaskoczenie. Po co więc marnować czas na coś, co ani piękne ani zaskakujące?

Obaj wypadli dobrze, czyli obaj wypadli nudno, przeciętnie, przyzwoicie ale "szału nie było". Jednak moje postrzeganie tej debaty nie odbywa się w dziedzinie tego, co obaj powiedzieli na dany temat, ale jak to przedstawią potem media. Przecież to żadna nowość, że większa część polskiego społeczeństwa już dawni zrezygnowała z samodzielnego myślenia i po co mają się pocić nad opinią własnego autorstwa, skoro istnieją tzw. eksperci, którzy ową opinię im sprezentują zupełnie za darmo?

Zatem bardzo zainteresowała mnie wczorajsza debata ekspertów po debacie kandydatów, gdzie można było usłyszeć wręcz potok słów z zawartą konstrukcją "koszmarna wpadka Kaczyńskiego". Dotąd wpadki były specjalnością Komorowskiego ale ich raczej nie nagłaśniali eksperci, bo przecież nie będą pluć na swojego. Ale do wyborów tydzień, trzeba zacząć Kaczyńskiemu przyklejać sztucznie nadmuchiwane wpadki. Ciemny lud to kupi.

I tak oto słowa Kaczyńskiego, że będzie o sytuacji Polaków na Białorusi rozmawiał z Prezydentem Rosji, uznane zostały za super hiper wpadkę, kompromitującą Kaczyńskiego jako przyszłego prezydenta. Niech się schowa taki nie przymierzając Komorowski, którego wpadki zdołały wystraszyć całe NATO. Natomiast drugi ekspert uznał, że Polska ma inne priorytety niż kierunek białoruski. Ha!

Całkiem możliwe, że pan ekspert nigdy nie był na Białorusi, nie poczuł na własnych wykształconych pleckach milicyjnej pały ani nie doznał żadnych represji ze strony białoruskiej milicji. Dlatego teraz w ciepłym zaciszu studia telewizyjnego widzi inne priorytety, bo co go to obchodzi, że Polacy na Białorusi mają codzienny "wjazd na chatę" połączony z rewizją? Ja uważam jednak zupełnie inaczej, mimo że nie jestem ekspertem, iż ten kierunek powinien być najważniejszy, gdzie nasi rodacy najbardziej cierpią.

A przecież na chwilę obecną największa szkoda dzieje się naszym rodakom na Białorusi, o czym Kaczyński wie a Komorowski nie musi pamiętać, bo to jego koledzy z PO odpuścili sobie wschód, za wyjątkiem cmokania w pupcię Rosji. Poza tym o czym Komorowski powiedzieć zapomni, to media za niego powiedzą i go z tego wyłgają. A z kim należy rozmawiać o Polakach na Białorusi? Pewnie że można by porozmawiać z Łukaszenką, ale ten jest przecież poddanym Cara Prezydenta Rosji, więc ktoś mądry uderzy od razu do tego co wydaje rozkazy, a nie tego, który ich będzie słuchał i na baczność wykonywał.

Po tej debacie żaden kandydat nie zyskał ani nie stracił, ta debata była tylko po to, by później nie mówiono, że debata się nie odbyła. Debata była sztuką dla sztuki, była celem sama w sobie i żadna inna korzyść z niej nie wynikała. Ci co mieli zagłosować na Kaczyńskiego zrobią to, to samo zwolennicy Komorowskiego. A ci niezdecydowani? Pewnie zamiast wyborów wybiorą jakiś mecz i nazajutrz tego wyboru nie pożałują.

Piotr Cybulski

Udostępnij wpis

0 komentarzy do wpisu "Debata zachowała status quo, czyli nadal nuda"

Prześlij komentarz