11 maja 2010

"Misternie śledcza" Gazeta Wyborcza

Gazeta Wyborcza coraz mocniej traci miano gazety opiniotwórczej, zbliżając się raczej do miana "rozbudowanego tabloidu". Takie miano ich jednak nie satysfakcjonuje, zatem poszukali sobie innego kierunku, w którym mogliby pójść. Postawili więc na dziennikarstwo śledcze.

Jednak proszę nie myśleć naiwnie, ze będą teraz robić wszystko, by dojść do prawdy w temacie afery hazardowej czy wyjaśniania tragedii pod Smoleńskiem. Choć co do tego drugiego tematu, to też nie można odmówić im zaangażowania, wszak niedawno znaleźli świadka, co widział w kokpicie Tupolewa 5 osób, w dodatku poprzypinanych pasami.

Założę się, że gdyby go bardziej przycisnęli w swoim dziennikarstwie śledczym, to okazałoby się, że w kokpicie siedziało 96 osób, natomiast w salonkach nie siedział nikt. Na szczęście zeznania takich świadków mają bardzo krótkie nóżki, a akcja wprowadzania zamieszania medialnego powodzi się z coraz mniejszym skutkiem. Ale dziennikarze Gazety Wyborczej mają takie pola w swojej działalności, gdzie swoim instynktem śledczym mogą się wykazać co najmniej na poziomie hartów myśliwskich, niezrównanych w polowaniu na kaczki. Np. tuż po pojawieniu się w sieci spotu Jarosława Kaczyńskiego, skierowanego do Rosjan, postanowili go przeanalizować.

No ale nie pod względem tekstu, który był nieskazitelny i tak skonstruowany, że samego przemówienia skrytykować nie można było, najwyżej intencje które owe słowa wywołały, ale to też już wkracza na teren subiektywnych opinii i trochę tak bez sensu się miotać w swoich ocenach, gdzie nie wiadomo ile to przyniesie zysku a ile kompromitacji. Jednak było coś, co dziennikarze Gazety Wyborczej musieli przeanalizować. Było to tło, obecne za plecami Jarosława Kaczyńskiego, bowiem wydało im się dziwne, że Jarosław Kaczyński ma w domu pianino i że w ogóle parzy wodę na herbatę w czajniku a nie w garnku na pierogi. Oczywiście nikt nie powiedział, że to było kręcone w domu Jarosława Kaczyńskiego, ale trzeba było to sprawdzić.

Do tego śledztwa zaprzęgnięto najlepszych ludzi, którzy niezwykle zmotywowani bardzo szybko ustalili, że to wcale nie było kręcone w domu Jarosława Kaczyńskiego ale w kawiarni Muzeum Powstania Warszawskiego. Zachwyciłem się kunsztem dziennikarstwa śledczego, mimo wszystko nie mogę się oprzeć pokusie, by dziennikarzom Gazety Wyborczej nie zadać pytania: No i co z tego? Jednak przypuszczam, że ani oni ani nikt inny nie jest w stanie na to pytanie odpowiedzieć inaczej niż idiotycznie, więc umówmy się że nie wymagam odpowiedzi. Jednak dziennikarze GW nie osiedli na laurach i w swoim ogólnonarodowym maratonie ścigania afer związanych z PiS, dotarli aż do Zespołu Szkół nr 1 w Zgierzu.

Szkoła ta podpadła Gazecie tym, że odwiedzili ją posłowie PiS: Beata Kempa, Andrzej Dera i Marek Matuszewski. To już jest powód, by tę szkołę buldożerami zrównać z ziemią i zasadzić tam dęby biłgorajskie, bo szkoły odwiedzać mogą tylko wybrani synowie narodu z premierem na czele. W drodze skrupulatnego śledztwa dziennikarze GW ustalili, że posłowie PiS indoktrynowali tam dzieci, gdyż im opowiadali jakieś rzeczy związane z Polską, jej ustrojem, co jak wygląda, co jak działa i ani słowem nie wspominając o jakimś Kaczyńskim, co jednak nie było takie istotne, bo to spotkanie i tak określono jako "polityczne", stąd tytuł "Lekcja wiedzy o PiS".

Mało tego, odkryto że dyrektor szkoły nie ma nic wspólnego za zaproszeniem polityków, bo odgórne polecenia przyszło ze starostwa a starosta związany jest z PiS. I tak to odkryto kolejną aferę związaną z PiS, przy czym politycy związani z PO wcale do szkół nie chodzą, prawda? A nawet jeśli, to ich wizyty nie mają charakteru politycznego, oni tam idą się pomiziać z pluszowymi różowymi konikami. I tak to dziennikarze śledczy Gazety Wyborczej rozwijają swoje skrzydła w udowadnianiu, jak straszną formacją jest PiS i dlaczego trzeba koniecznie głosować na Komorowskiego, nawet jeśli się go uważa za co najmniej miernotę.

Bo IV RP wraca, a nie może. Bo Kaczyński może wygrać, ale nie może i nie powinien. Bo Kaczyński i IV RP to represje, publiczne egzekucje oraz polityczne wizyty w szkołach. Od uczenia dzieci i mówienia im co słuszne a co nie są przecież Michnik i jego podopieczni. Tylko oni mają prawo i obowiązek opowiadać o tym jaka jest Polska i jaka być powinna a nie jacyś politycy, w dodatku z tak skompromitowanej i zbrodniczej formacji jak PiS, przy której PZPR jawi się jako zwykła i niewinna Fizia Pończoszanka.

Piotr Cybulski

ps. Pozdrawiam kibiców Lecha Poznań, za to że wiedzą kogo bojkotować.

Udostępnij wpis

0 komentarzy do wpisu ""Misternie śledcza" Gazeta Wyborcza"

Prześlij komentarz