13 maja 2010

Ordynarne grzebanie przy ordynacji

Platforma Obywatelska jest partią kutą na cztery nogi i wie, że nie można losu kampanii zostawiać bezpańsko w rękach poparcia. Bo jak z tym poparciem jest naprawdę, tego w zasadzie nie wie nikt. W dodatku te obecne sondaże są dla nich niepokojące, bo wyraźnie wskazują, że Kaczyński coraz mocniej drepcze po hrabiowskich piętach Komorowskiego.

Zatem Platforma nie chce być niczym zaskoczona i jako, że w ustawodawstwie ma obecnie przewagę, to pragnie to wykorzystać na własną korzyść. Zasada jest prosta: "Boisz się że wybory odbędą się nie po Twojej myśli? Niech wybory odbywają się na Twoich zasadach". W imię tego PO wzięła się zatem za grzebanie przy ordynacji wyborczej.

Wiadomo, że elektorat PO jest zasobny, wypoczywa intensywnie. Oczywiście o ile tylko nie buduje w danej chwili wyciągu narciarskiego lub nie załatwia komuś pracy po znajomości, to regularnie gra w golfa, wypoczywa na Florydzie i ogólnie w Polsce nie siedzi. Bo w Polsce to się siedzi, jak się nie ma miedzi - mówi znane przysłowie.

Dlatego partia rządząca chce postawić na głosowanie wędrowne, w obawie że elektoratu na wakacje zabraknie, czyli wtedy kiedy będzie on najbardziej potrzebny. Taki delikwent, który będzie wypoczywał gdzieś w blasku słońca, gdy tylko usłyszy w swoim ulubionym Radiu Zet, że jest II tura i że Ojczyzna wzywa, czyli Bronek, to wyjmie odpowiednią karteczkę z swego pękatego portfela i będzie mógł zagłosować poza miejscem zamieszkania. Sprytne, nie?

Doskonały pomysł na zwiększenie frekwencji. Proponuję do tego pomysłu dopisać też wędrowne urny na dwóch kółkach, które będą w dniu wyborów cały czas w ruchu i dojadą wszędzie tam, gdzie zajdzie taka potrzeba. Nie może być tak, że ktoś nie będzie miał szansy oddania głosu na Bronisława. A jeszcze jakby w tej ordynacji na przyszłość zapisać, że podpisy poparcia nie mogą być zbierane pod kościołami? Hmm, byłby wyborczy wypasik.

Osobiście jednak byłbym wdzięczny wszystkim sztabom wyborczym, gdyby w tej kampanii postawili jednak na eksponowania tego, jakie propozycje dla Polski ma ich kandydat a nie skupiali się wyłącznie na oponentach. A partii rządzącej byłbym też wdzięczny, gdyby nie załatwiała sobie łatwiejszego zwycięstwa za pomocą wprowadzanych na prędce ustaw w ordynacji wyborczej.

Piotr Cybulski

Udostępnij wpis

0 komentarzy do wpisu "Ordynarne grzebanie przy ordynacji"

Prześlij komentarz