10 maja 2010

Jarosław Znakomity i Bronisław Nietaktowny

Jarosław Kaczyński w tej kampanii jest bezlitosny. Bezlitośnie wykorzystuje broń, którą dotychczas posługiwał się przeciwnik, pozbawiając go złudzeń, że ma na tę broń absolutny monopol. Ale Prezes PiS w tej kampanii jest jeszcze bardziej bezlitosny, o czym przekonam poniżej.

Przede wszystkim w tej kampanii Jarosław Kaczyński zaskakuje, zwolenników i przeciwników. O ile dla zwolenników to niczym manna z nieba i miód na usta, to dla przeciwników jest to niewygodne i dlatego bezlitosne. Sądzili, że rozprawienie się z Kaczyńskim w tej kampanii, to będzie pestka. Niestety, ich zadanie będzie o wiele trudniejsze niż myśleli.

Kampania prowadzona dotychczas przez Jarosława Kaczyńskiego jest doskonała pod każdym względem i o ile jego sztab, oraz on sam, nie popełnią żadnego błędu, to za jakie 2-3 tygodnie stan poparcia między Bronisławem Komorowskim a Jarosławem Kaczyńskim będzie co najmniej równy, o ile nie będzie na korzyść Prezesa PiS. Jarosław Kaczyński zrobił bowiem coś, czego dawno nie udało się żadnemu z polskich polityków. Mianowicie, udało się mu nas zaskoczyć. Tak, zaskoczył i wrogów i przyjaciół, w dodatku pozytywnie, co ma tę większą wartość, że teraz cały antykaczystowski front się rozsypał i nie wie, w co uderzyć.

Na początku ten front bębnił o wykorzystywaniu tragedii, ale ten zarzut bardzo szybko został utrącony i tylko urodzony malkontent widziałby w tym zarzucie minimalne choć odniesienie do rzeczywistości. Gdy szykowali całą lawinę podchwytliwych pytań, Jarosław Kaczyński zorganizował konferencje z podziękowaniami, ale bez pytań. Gdy spodziewali się 9 maja wystąpienia na temat Rosji, to już widzieli w wyobraźni, jak Kaczyński pojawia się, wyjmuje szabelkę i wymachując nią, wypowiada Rosji wojnę lub co najmniej wyzywa od swołoczy. Tymczasem Kaczyński, owszem, pojawia się, ale mówiąc piękne i wzruszające słowa do przyjaciół Rosjan.

W filmiku o dwujęzycznych tytułach (polskim i rosyjskim), Jarosław Kaczyński wypowiada słowa sprawiedliwe. Potępia system totalitarny nie potępiając ludzi. Oddziela władzę rosyjską od społeczeństwa rosyjskiego, czyli tłumacząc nijako, że sprzeciwianie się zakusom pewnej władzy nie oznacza od razu sprzeciwianie się całemu narodowi, którym ta władza rządzi. Poza tym Jarosław Kaczyński gdy były powody, to Rosję krytykował, narażając się na zarzut rusofoba, jednak gdy są powody do pochwał i ciepłych słów, to nie boi się tych słów wypowiedzieć, nawet z narażeniem się na zarzut nieszczerego rusofila.

Po całym tym zgiełku związanym z zebraniem 1.700.000 podpisów, po wczorajszym przyjęciu przez pewne media przemówienia Jarosława Kaczyńskiego do Rosjan, wiem już na pewno, że front antykaczystowski nie jest jeszcze bezbronny, ale na pewno cierpi na chroniczny brak amunicji. W prawdzie mogą jeszcze zadawać ciosy zaostrzonymi kijami od miotły, ale jednak to już nie będzie to samo, gdy walili do Kaczyńskiego z "broni maszynowej". Bo to jest już inny Kaczyński, silniejszy tym, co zabiło jego brata, ale jego samego wzmocniło i uodporniło.

Jednocześnie widzę w tej kampanii marketingową klęskę Platformy Obywatelskiej, która dotychczas była w tej materii prymusem i samodzielnym liderem. Kampania PO sprawia wrażenie, jakby nikt jej nie koordynował, nie sterował nią i wszystko opierało się na chaotycznym wyczekiwaniu na błąd przeciwnika lub na przypadkowym wypuszczaniu do mediów Niesiołowskiego i Kutza, którzy jednak bardziej szkodzą niż pomagają. Zresztą i sam kandydat PO prezentuje się zupełnie bezbarwnie, popełniając niezliczone faux pax, że już nie wspomnę o szczątkach ofiar spod Smoleńska, o których Komorowski powiedział, że "to nie jest wielki problem". Bo teraz jest nowy przebój w kategorii "Brak taktu".

Mianowicie p.o. Prezydenta RP Bronisław Komorowski jedzie do Moskwy na Kreml, by z satysfakcją na ustach przypomnieć, że Polacy ostatni raz byli tu 400 lat temu, gdy zdobyli Kreml i okupowali go przez dwa lata. Nie chciałbym usłyszeć z ust Angeli Merkel, kiedy Niemcy ostatni raz byli w Warszawie i przez ile lat ją okupowali.
Ale ona by takich rzeczy nie wygadywała, bo domeną wytrawnego polityka jest to, że wie co powiedzieć, kiedy powiedzieć, w jaki sposób powiedzieć i kiedy po prostu zamilknąć. Tak jak Jarosław Kaczyński, wczoraj, w przemówieniu do Rosjan.

O ile jeszcze niedawno w przestrzeni publicznej i medialnej funkcjonował wybór między dobrym Komorowskim i złym Kaczyńskim, to teraz w tej partii politycznych szachów, jeden z graczy mistrzowsko wykonał manewr roszady i przy wykorzystaniu słabości przeciwnika teraz mamy już inny wybór. Wybierać będziemy między Jarosławem Znakomitym i Bronisławem Nietaktownym.

Piotr Cybulski

Udostępnij wpis

0 komentarzy do wpisu "Jarosław Znakomity i Bronisław Nietaktowny"

Prześlij komentarz