10 maja 2010

...bo Platforma nie dostała zaproszenia

Samo pojęcie jedności narodowej bardzo źle się kojarzy, bo ma swoje korzenie w PRL, gdzie władza jedność narodową prezentowała ochoczo i jeszcze bardziej ochoczo tworzyła jej pozory. Chichot historii jednak chciał, że jedność narodowa istniała, owszem, ale po stronie opozycji, czyli w szeregach tworzącej się a potem rosnącej w siłę Solidarności.

Potem jedność narodową szlag trafił, gdy nastała demokracja a panowie z podziemia, którzy byli zjednoczeni pod szyldem KOR czy Solidarności, porozchodzili się na różne strony i z jedności zostały tylko miłe wspomnienia na kartach historii. Osobiście uważam, że dużą część winy ponosi usilna chęć władzy tkwiąca  w ludziach, ale i interes pewnych grup, które podzielenie wprowadziły, by uchronić ubeków i esbeków przed rozliczeniami.

Zjednoczenie przyszło dopiero w roku 2005, gdy zmarł Jan Paweł II i można było obserwować, jak nagle wszystkie serca w Polsce przypomniały sobie co to jest miłość, przyjaźń i braterstwo. Kibice Wisły i Cracovii symbolicznie się pojednali, by po 3 tygodniach znów wyzywać się od takich i owakich, gdyż także to zjednoczenie wspomniany już wyżej szlag trafił.

I gdy utraciliśmy już wszelkie nadzieje na jakiekolwiek zjednoczenie ogólnonarodowe, 10 kwietnia 2010 roku wydarzyła się tragedia, która dotknęła wszystkich, gdyż polegli przedstawiciele różnych frakcji politycznych. Ta tragedia wytworzyła w narodzie istną falę zjednoczenia, która popchnęła ich w kierunku Pałacu Prezydenckiego, by oddać cześć Prezydentowi i jego żonie.

Ale pod Pałacem znaleźli się też tacy, który Prezydenta ani nie popierali ani nie lubili, jednak złożyli kwiaty czy zapalili znicze, by w ten sposób oddać hołd także innym ofiarom tej katastrofy. Teren przed Pałacem stał się takim symbolicznym miejscem, które ogarniało wszystkie ofiary, od Prezydenta po stewardessy i funkcjonariuszy BOR.

Miesiąc po tej tragedii Prawo i Sprawiedliwość zaapelowało do wszystkich partii, by w poniedziałek pojawić się przed Pałacem i zapalić znicze ofiarom tragedii. Tak, ofiarom, wszystkim, nie tylko Prezydentowi. Pojawili się przedstawiciele PiS, PSL, Stronnictwa Demokratycznego, Polski Plus oraz Socjaldemokracji RP. Zabrakło jednak przedstawicieli Platformy Obywatelskiej i Sojuszu Lewicy Demokratycznej.

Dlaczego? Jak tłumaczą politycy PO, nie otrzymali oficjalnego zaproszenia. Bardzo to zabawne, bo miesiąc wcześniej naród też nie otrzymał żadnego oficjalnego zaproszenia pod Pałac ale jakoś tłumnie, bo w ilości idącej w setki tysięcy, pojawił się tam by oddać hołd ofiarom katastrofy. W czym więc problem, droga Platformo? W biurokracji i formalnościach? Trzeba wam wysyłać zaproszenia pachnące perfumą i zdobione złoconymi czcionkami?



Nie, problem jest w tym, że Wy nie chcecie narodu zjednoczonego, bo takim narodem niewygodnie się rządzi i manipuluje. Problem jest także w tym, że tak bardzo zachłysnęliście się władzą na jej wyżynach, iż utraciliście jakikolwiek kontakt z nizinami obywatelskimi, które i bez zaproszeń licznie mogą się stawić, jeśli głos serca i sumienia im tak nakazuje. A jeśli utraciliście już kontakt z narodem, to moim zdaniem, utraciliście poparcie tego narodu i jakikolwiek mandat, by tym narodem rządzić i by z jego ramienia pełnić zaszczyty władzy.

A przy następnych wyborach parlamentarnych, gdy będziecie oczekiwać od tego narodu zaproszenia formalnego do ponownego objęcia władzy, to liczcie się z tym, że takiego nie dostaniecie, jako że nikt nie zobaczy w was swoich przedstawicieli. No, może poza jakąś tam grupą ludzi, którzy zachwyceni podzieleniem narodu, będą chcieli je najpierw zakwestionować, a potem z waszą pomocą przywrócić.

Piotr Cybulski

Udostępnij wpis

0 komentarzy do wpisu "...bo Platforma nie dostała zaproszenia"

Prześlij komentarz