26 marca 2010

Prawybory szkodzą PO a senator Skorupa pomaga PiS-owi



Wiele osób miało mi za złe, że pisałem o prawyborach dość dużo. Otóż, miałem powód. Wierzę głęboko w to, że prawybory to jedna z nielicznych rzeczy jakie Platformie wyszły. Mało tego, uważam że to jedna z nielicznych rzeczy (o ile nie jedyna), którą zrobiła ona z pożytkiem dla kogoś innego niż ona sama.

Fakt, że wzięła dwóch średniaków w tryby machiny marketingowej i poczęła kreować ich na wielkich polityków, by nie rzec, mężów stanu. Całym tym cyrkiem skutecznie, na jakiś czas, zawłaszczyła sobie dużą część przestrzeni medialnej. To rzecz, której można by jej pogratulować, oczywiście przy całym jednoczesnym nazwaniu po imieniu tej szopki, która z prawyborami miała tyle wspólnego, co Piotr Gadzinowski ze strongmenami. O tej niby "debacie", przeprowadzonej w ramach tych prawyborów, nawet nie wspomnę.

Prosze jednak pamiętać, że poza procą, to każdy kij ma dwa końce. Jesli na jednym jego końcu są jakieś korzyści, to na drugim na pewno znajdziemy jakieś szkody. Przy okazji prawyborów dowiedzieliśmy się np., że Bronisław Komorowski ma żonę postury Agaty Wróbel, Radek Sikorski w imię władzy mógłby wymordować pół Polski a sama Platforma, to jedna wielka wydmuszka, której wielkość jest sztucznie napompowana przez specjalistów od tegoż sztucznego pompowania.

Bo frekwencja w prawyborach nie zachwyciła. Według ostatnich doniesień nie zagłosowała nawet połowa uprawnionych. Wnioski moga być tylko dwa w zasadzie. Primo: druga połowa członków PO ma daleko w tyle swoją partię, ewentualnie kandydatów wysuwanych przez nią i w ten wariant akurat wątpię. Realia partyjne są takie, że nawet gdyby Tuska kazał członkom swojej partii głosować na Arnolda Boczka z serialu "Świat według kiepskich", to oni najpierw uwierzyliby w to, że to mąż stanu a potem oddali na niego głos.

Secundo: te oficjalne 46 tysięcy członków PO to bajeczka, sztuczne liczby, które mają tylko robić wrażenie, jednak za nimi nie kryje się nic, co bliskie byłoby prawdzie. To wariant, w który mocno wierzę, ponieważ doskonale znam zapędy Platformy w temacie tzw. kreatywnej księgowości. Prawda może okazać się taka, że zagłosowała tylko jedna połowa członków PO, gdyż ta druga połowa po prostu... nie istnieje. Nie ma jej, nigdy nie było i nie ma prawa jej być. To "martwe dusze". To jest prawda, którą sami sobie panowie z Platformy zafundowali, smutna prawda na własne życzenie.

To może oznaczać ni mniej, ni więcej tyle, że teraz wszystko co dotyczy Platformy i liczb, należy dzielić na dwa. Jeśli PO popiera według sondażu 50%, to należy to podzielić przez dwa i po odliczeniu drugiej "martwej" połowy, wychodzi, że PO popiera 25%. To oczywiście moja kreatywna hipoteza nt. kreatywnej księgowości, ale to nie ja zacząłem dokonywać różnych manipulacji przy liczbach. I właściwie tyle, o prawyborach i kreatywnej księgowości. Jeszcze tylko parę słów odnośnie dwóch końcach kija.

Zauważyłem ogromne poruszenie w związku z opublikowaniem nagrania, w którym senator PiS Tadeusz Skorupa zachowuje się jak zachowuje i mówi to, co mówi. Tak, to karygodne. I ktoś mógłby powiedzieć, że to zaszkodzi PiS-owi? Nic bardziej błędnego. Skorupa spadł swojej formacji niczym przysłowiowa gwiazdka z nieba. Otóż, zaraz po publikacji, partyjne tryby zaczęły działać i senator Skorupa od razu dostał się pod partyjny osąd. Gratuluję PiS-owi szybkiego i zdecydowanego działania. To jednak prawda, że między PO a PiS różnica tkwi m. in.w tym, że ta pierwsza partia dużo gada o standardach a ta druga po prostu się ich trzyma.

Piotr Cybulski

Udostępnij wpis

0 komentarzy do wpisu "Prawybory szkodzą PO a senator Skorupa pomaga PiS-owi"

Prześlij komentarz