30 marca 2010

Palikot Trojański



Co to jest koń trojański i do czego służy, to wie każdy, kto choć trochę zetknął się z mitologią, lub po prostu ma komputer. Co ciekawe, wiele wieków temu koń trojański, jeszcze pod Troją, wyglądał diametralnie inaczej niż ten dzisiejszy, a przecież do tego samego służył.

Jednak nie o koniu trojańskim pisać będę, a o Trojańskim Palikocie, który właściwie do tego samego służy, co koń trojański, choć inaczej się nazywa. To znaczy, jest instalowany, by działać destabilizująco. Kiedyś z jego działań pożytek miała cała partia, teraz pożytek czerpią już tylko poszczególne osoby w partii.

Niewątpliwie jest on takim żywym wirusem, który zainstalowany w systemie partii, jest od paraliżowania pewnych jej obszarów, które mogłyby stać się zbyt mocne i samodzielne, co zagroziłoby dominacji ośrodka centralnego. Ośrodek centralny zauważył np., że jednostka o nazwisku Schetyna stała się zbyt mocna i samodzielna, co sprawiło, że wirus znany nam jako Palikot Trojański, otrzymał zadanie zainfekowania i sparaliżowania tejże butnej jednostki.

Procesowi infekowania mamy okazją się przypatrywać już od paru dni, kiedy to Palikot za niską frekwencję w prawyborach oskarża Grzegorza Schetynę. Oczywiście w PO takie ataki są przeprowadzane pod warunkiem, że pozwoli na to Donald Tusk, a nawet tylko wtedy, gdy on sam jest spiritus movens takiego konfliktu. Bo tak naprawdę komu najbardziej na rękę jest zneutralizowanie Schetyny, czyli nr 2 w partii? Oczywiście nr 1.

Logicznie rzecz biorąc, jest też drugi wariant, który warto wziąć pod uwagę. Palikot Trojański działa już w dużej części poza kontrolą "hakera", który go stworzył i zainstalował. Zmutował się i zaczyna pomału działać na własną rękę, wszelkie korzyści ukierunkowując na własne potrzeby, co może oznaczać, że albo odniesie sukces, jeśli w porę nie zostanie zatrzymany albo w porę pojawi się odpowiednia szczepionka, która szkodnika zneutralizuje.

Ale dość fantazjowania. Drugi wariant, póki co, jest niemożliwy, zostaje zatem tylko wersja pierwsza. Dlaczego drugi wariant wykluczyłem? Bo żaden wirus, a więc i Palikot Trojański, nie może finkcjonować poza żadnym systemem operacyjnym, czyli partyjnym. Zatem nie może zniszczyć jedynego systemu operacyjnego, z jakim jest kompatybilny. Oczywiście, może go opanować, a na to póki co, jest o wiele za słabo zmutowany. Da się zauważyć jedynie, że w ramach tej mutacji jest o wiele mniej "tuskowy" a o wiele bardziej "komorowski", co od razu nasuwa wsniosek, że kontrolę nad nim przejął jakiś inny "haker".

Piotr Cybulski

Udostępnij wpis

0 komentarzy do wpisu "Palikot Trojański"

Prześlij komentarz