23 marca 2010

Chodzi Lisek koło Bronka...



Różne są zabawy, w które lubią się bawić nasi politycy oraz mainstreamowi dziennikarze. Raz bawią się osobno, czasem razem, zawsze jednak zabawy te mają czemuś służyć, czyli komuś pomóc i komu innemu zaszkodzić.

Do całego tego zestawu zabaw politykiersko-dziennikarskich wczoraj doszła kolejna zabawa, która oparta jest na prawdziwej zabawie: "Chodzi lisek koło drogi". Nowa wersja tej zabawy brzmi: Chodzi Lisek koło Bronka".

Zasady tej zabawy są jednoznaczne. Grupa polityków tworzy krąg, na zewnątrz kręgu znajduje się tytułowy Lisek. Lisek trzyma w łapce swoje i różowego salonu poparcie, jego zadaniem jest wręczyć kuleczkę poparcia wybranemu kandydatowi. Towarzyszy temu recytacja stosownego wierszyka:

Chodzi Lisek koło Bronka
Nie chce Radka, choć chce Donka
Donek Bronka poprzeć kazał
Więc się Lisek znów wykazał


Zatem wczoraj dane nam było zobaczyć, jak kuleczka poparcia dostaje się do rąk Bronisława Komorowskiego, a był to nijako akt namaszczenia. Tomasz Lis, dziennikarz roku, z  niejednego pieca jadł chleb, niejedne suchary już w zębach trzymał i do niejednej już tuby dmuchał, zatem zrobił na sam koniec swojego programu coś, co porządnemu dziennikarzowi nie przystoi.

Zapytał mianowicie o stosunek Komorowskiego do wręczenia przez Prezydenta Kaczyńskiego Mariuszowi Kamińskiemu Krzyża Komandorskiego. W odpowiedzi usłyszeliśmy, że Komorowski odznaczenia żadnego Kamińśkiemu by nie dał, bo Kamiński jest symbolem jakichś tam aresztowań, represji i kojarzy się z kajdankami. Po czym program się skończył.

Dziennikarz roku nie miał ochoty już drążyć tematu, a raczej nie miał zamiaru, dlatego nie zapytał o jakie to aresztowania  i represje chodziło Komorowskiemu. Po prostu program zakończył, pomny tego, że podświadomość ludzka zapamiętuje najlepiej zawsze ostatnie słowa. Zatem duża grupa zapamiętała, tudzież utrwaliła pamięć, o jakichś tam aresztowaniach, których dokonywał Kamiński, a więc nijako PiS.

Zażenowało mnie to mocno, choć o Tomaszu Lisie nigdy dobrego zdania nie miałem. Zażenował mnie także dzisiejszy wywiad z politologiem Piotrem Foreckim dla wp.pl. Powiedział on tam np. że Sikorskiemu zaszkodzi żona, bo jest Żydówką, a w każdej kampanii w Polsce pojawia się przecież retoryka antysemicka. No tak, Polak musi mieć dorobioną gebę antysemity, jak nic.

Ale najbardziej uderzyła mnie wypowiedź, że: "Na długo przed debatą było przesądzone, że kandydatem Platformy będzie Komorowski i to on zostanie prezydentem" .

Oooo, zostanie? Nie wiedziałem, że to już takie przesądzone, Panie Politologu. Może najpierw poczekajmy, co zrobi PiS a potem dopiero dzielmy skórę na niedźwiedziu?

Piotr Cybulski

Udostępnij wpis

0 komentarzy do wpisu "Chodzi Lisek koło Bronka..."

Prześlij komentarz