17 lutego 2010

Wiarygodność na pstrym koniu jeździ

Tezę, którą postawiłem w tytule, doskonale ilustruje przykład Romana Giertycha. Pamiętam doskonale, gdy był on wicepremierem i ministrem edukacji narodowej w latach 2006 - 2007.

Nie zostawiano na nim wtedy suchej nitki, cały szereg zarzutów zaczynając od tego, że jest faszystą i oszołomem a kończąc na tym, że pochodzi ewidentnie od małpy (i to bardzo wysokiej). Oczywiście asortyment oskarżeń wobec Giertycha był wtedy niezwykle szeroki, niektórych przez samą przyzwoitość nie zacytuję.

Potem Giertych przestał być ministrem, stanął w opozycji do Jarosława Kaczyńskiego i całego PiS. I proszę, nagle przeszedł metamorfozę w odbiorze. Już nie był faszystą ani oszołomem, już nie miał w rodzinie wysokiej małpy. Był szanowanym byłym politykiem i obecnym adwokatem, zwłaszcza gdy razem z Lepperem chciał Kaczmarka zrobić premierem.

A szczyt wiarygodności Giertych osiągnął ostatnio, gdy niby to od niechcenia zrelacjonował jakieś tam słowa Kaczyńskiego, który tam niby powiedział, że chciał aresztować żonę Schetynie czy coś. Gdzieś to tak mgliście zostało podane, żadnych konkretów, po prostu jednoosobowa relacja z jakiegoś spotkania. Ale od razu zostały wzietę za prawdę objawioną, świetą prawdę i założę się, że Palikot już pisze o tym tekst i opublikuje jutro lub pojutrze.

Cóż, pomijam już fakt że Jarosław Kaczyński raczej ostatnim naiwnym nie jest i przystawkom takich rzeczy by nie gadał, nawet gdyby miał zamiar zrobić to, co zrelacjonował Giertych. Zastanawia mnie tylko ta dziwnie wielka wiara w relację Giertycha, to cmokanie z zachwytu nad Giertychem, nad jego wiarygodnością, prawdomównością i doskonałą pamięcią, która taki "szczególik" przypomniała sobie dopiero teraz, na potrzeby teatrzyku TVN24. Teraz, gdy salon znów zaatakował Kaczyńskich.

Nie, nie twierdzę, że Giertych kłamie. Twierdzę natomiast, że jego wiarygodność powinna być wartością stałą a nie zmienną. Wiarygodność to nie jest stan chwilowy, którym można sobie dowolnie żonglować, w zależności od tego, czy w danej chwili czyjeś słowa są nam na rękę czy nam szkodzą.

Niestety, w chwili obecnej najbardziej niewiarygodni mogą w każdej chwili stać się wzorem wiarygodności. Wystarczy że zaatakują Kaczyńskiego.

Piotr Cybulski

Udostępnij wpis

0 komentarzy do wpisu "Wiarygodność na pstrym koniu jeździ"

Prześlij komentarz