2 lutego 2010

Towarzysz Generał, Towarzysz Morderca



Są filmy, które każdy powinien potraktować jak lekturę obowiązkową, pożyteczną i wiele uczącą o historii Polski. Wczoraj, jak prawie każdy z Salonu24, zasiadłem przed TV, by obejrzeć film Grzegorza Brauna "Towarzysz Generał". Skończywszy go oglądać, czułem się zupełnie inaczej niż wódka James Bonda, bo byłem jednocześnie i wstrząśnięty i zmieszany.

Swoje zdanie i wiedzę na temat Jaruzelskiego mam i uważam, że jeśli w szkole uczą o pojęciu niesprawiedliwości, to za przykład tejże powinno się stawiać właśnie Jaruzelskiego. Człowiek ten, przez polski wymiar sprawiedliwości powinien być nazwany mordercą i napiętnowany jak każdy inny morderca, choć nie jestem wcale za ślepym mszczeniem się na starcach. Ale sprawiedliwość powinna powiedzieć to, co do niej należy. Morderców nazwać mordercami a świnie świniami.

Jestem też za tym, by generał Jaruzelski przestał pobierać emeryturę od polskiej strony, skoro całe życie służył stronie sowieckiej. Na jego konto powinny więc dziś wpływać ogromne sumy w rublach, bo Moskwie się wysłużył w sposób profesjonalny, zwłaszcza patrząc na te jego meldunki i donosy, zdobione czerwoną kredeczką oraz fantazyjnymi zawijasami.

Okazuje się, że jeśli by ktoś obliczył dokładną liczbę ofiar generała Jaruzelskiego, to na starcie każdą liczbę powinien pomnożyć co najmniej razy trzy, bo pomijając ofiary masakry na Wybrzeżu i ofiary stanu wojennego, to w całej swej karierze sowieckiego generała, udającego generała polskiego, okazał się tyleż znakomitym agentem podwójnym, co wyzutym z wszelkich moralnych zasad płatnym mordercą, który nigdy sobą nie powinien zhańbić polskiego munduru.

Najbardziej uderzyły mnie przebitki o oficerach, którzy Jaruzelskiemu ratowali skórę, pomagali, np. informowali o inspekcjach, dzięki którym mógł się przygotować i robić dobre wrażenie (a w efekcie awansować), odciążali od fachowej pracy żołnierza, dzięki czemu mógł się skupić na ideologicznej indoktrynacji żołnierzy a którym Jaruzelski potem "podziękował", podpisując ich degradacje do stopnia szeregowca. I to jeszcze bardziej spotęgowało moją ocenę Jaruzelskiego, mimo że niczego dobrego nie można się było spodziewać po żołnierzu i oficerze, który w okupowanej przez Sowietów Polsce, awansuje w 10 lat od stopnia porucznika do stopnia generała.

Całe 20 lat (dlaczego tak długo?) czekaliśmy na to, by w telewizji społeczeństwo obejrzało film, w którym generał jest zwykłym sowieckim sprzedawczykiem i pozbawionym moralności karierowiczem a nie żadnym bohaterem, który ratuje kraj, przed wyimaginowaną inwazją sowiecką. W końcu zobaczyliśmy prawdziwego agenta i sowiecką wtyczkę, która polskimi pieniędzmi płaciła za sowieckie fortyfikacje na terenie Polski i polską krwią płaciła za utrzymanie totalitarnej władzy.

A po filmie, jakby jasną historię trzeba było jeszcze mocniej rozjaśniać, odbyła się "debata", w której to redaktor Żakowski przez pierwsze 5 sekund ubolewał, że u nas w Polsce są problemy z rozmawianiem o historii, by w następnych sekundach nazwać Ziemkiewicza kolegą Urbana, bo obaj pracowali w telewizji. W tej debacie brakowało już tylko rozczochranego Michnika ze śliną w kącikach ust, krzyczącego do obecnych w studiu dziennikarzy oraz do widzów: "Odpieprzcie się od generała".

Może i byśmy to zrobili, Panie Michnik, ale nie możemy, skoro przez 50 lat Jaruzelski nie potrafił i nie chciał odpieprzyć się od Polski i od Polaków.

Piotr Cybulski

Udostępnij wpis

0 komentarzy do wpisu "Towarzysz Generał, Towarzysz Morderca"

Prześlij komentarz