6 lutego 2010

Kiedyś "nocna zmiana", teraz "nocne głosowanie"

Platforma jest grupą ludzi szczwanych, to oznacza zatem, że nie mogą całego swojego powodzenia zostawić w rękach sondaży. Skoro tak jest, to znaczy, iż faktycznie polskie sondaże nie są warte funta kłaków.

Dlatego politycy Platformy Obywatelskiej kombinują, jakby tu szczęściu dopomóc i wszelkie możliwe czynniki obrócić przeciw swoim oponentom a szanse powodzenia przeciągnąć całkowicie na swoją stronę. Zatem sztab platformerskich spryciarzy obmyślił, że w ostatnich wyborach prezydenckich Lech Kaczyński wygrał z Donaldem Tuskiem nie dlatego, że był lepszy ale dlatego, że lokale wyborcze zostały udostępnione obywatelom zbyt wcześnie.

To właśnie głosowanie w godzinach 6-20 sprawiło, że żelazny elektorat Lecha Kaczyńskiego z samego rana, przed mszą lub po mszy, udał się do lokali i zagłosował na swojego kandydata. Tego PO chce teraz uniknąć i kombinuje, jakby tu elektoratowi Lecha Kaczyńskiego życie utrudnić. Wpadli zatem na pomysł przesunięcia pory głosowania o dwie godziny i tak, według najnowszego planu PO, głosowanie miałoby się rozpocząć nie o 6.00 a o 8.00 a zakończyć nie o 20.00 lecz o 22.00.

Autor ustawy uzasadnia, że "w tym roku wybory prezydenckie odbędą się praktycznie z samorządowymi. Samorządowców wybiera się od 8:00 do 22:00. Chcemy po prostu ujednolicić godziny otwarcia lokali, by nie wprowadzać wyborców w błąd". Ale sprytny plan PO został już przejrzany, ponieważ pewne bystre statystycznie umysły już wyliczyły, że w ostatnich wyborach elektorat Lecha Kaczyńskiego był najaktywniejszy właśnie z samego rana, w myśl przysłowia: Ko rano wstaje, na Kaczyńskiego głos oddaje.

A może pomysłodawca doszedł do wniosku, że pora 6-8 rano jest zbyt wczesna. Człowiek jeszcze nie do końca przebudzony, oczka zaklejone, łatwo oddać błędny głos, czego doskonały przykład mamy sprzed niespełna 5 lat, kiedy to sondaże już witały z gąska Donalda Tuska. Tymczasem zaspane społeczeństwo, z samego rana poszło do urn, pomyliło grupowo kratki do zakreślenia i na złość wszystkim wybrało Lecha Kaczyńskiego. Koniec tej komedii pomyłek, teraz będziemy głosować od 8.00 do 22.00.

To znaczy nie wiadomo czy będziemy, bo to dopiero pomysł. Trudno będzie go przepchnąć w Sejmie, bo PO nie może być już pewne nawet własnego koalicjanta. Tym bardziej, że elektorat PSL też z samego rana wstaje. A to gąski trzeba popasać, świnki nakarmić. Nikt nie działa przeciwko własnemu elektoratowi. No, może za wyjątkiem PO, która w nocnym liczeniu głosów jest już istnym ekspertem. Prawda, Panie Premierze?

Piotr Cybulski

Udostępnij wpis

0 komentarzy do wpisu "Kiedyś "nocna zmiana", teraz "nocne głosowanie""

Prześlij komentarz