3 lutego 2010

Czy Lech Kaczyński "opuści" Banderę?

Dwuznacznie brzmiące nazwisko zbrodniarza ukraińskiego i nacjonalisty, Stepana Bandery, pozwoliło mi w tytule posłużyć się żeglarską metaforą. Zatem skoro Juszczenko Banderę podniósł, to ktoś będzie musiał Banderę opuścić, przynajmniej w świadomości Polaków.

O Banderze wielu Polaków dowiedziało się przy okazji rajdu jego imienia, który miał latem roku 2009 wkroczyć na tereny polskie, jednak na szczęście udało się jego uczestników nie wpuścić, pod zarzutem wyłudzenia wiz.
Teraz sprawa Bandery powróciła, za sprawą kończącego swą kadencję prezydenta Juszczenki, który to Banderę ogłosił bohaterem Ukrainy. Do dziś swoje oburzenie tym faktem wyrazili juz prawie wszyscy, poza Lechem Kaczyńskim.

Rozumiem, że być może Lecha Kaczyńskiego wiąże jakaś tam nić przyjaźni z Juszczenką, choć ja w przyjaźń w polityce nie wierzę. A tym bardziej, jeśli ten przyjaciel gloryfikuje mordercę tysięcy moich rodaków, to pies trącał taką przyjaźń. Jednak polski prezydent powinien pamietać, że przyjaźń z własnym narodem jest o wiele ważniejsza niż każda inna, bo Juszczenko na drugą kadencję go nie wybierze.

Jeśli więc prezydent nie widzi jeszcze dostatecznych powodów do reakcji i wyrażenia sprzeciwu, to ja podam mu je na tacy (za wikipedią):

Utworzona przez niego frakcja OUN-B ponosi odpowiedzialność za zorganizowane ludobójstwo polskiej ludności cywilnej na Wołyniu i Małopolsce Wschodniej.

W 1927 Bandera wstąpił do Ukraińskiej Wojskowej Organizacji (UWO), która od 1920 działała nielegalnie w Polsce.

Za jego sprawą na początku lat 30. OUN wzmogło działalność terrorystyczną, a zwłaszcza terror indywidualny. Charakterystyczne dla doboru celów zamachów było to, że ofiarami padali w dużej mierze Ukraińcy i Polacy szukający porozumienia polsko-ukraińskiego, m.in. Tadeusz Hołówko, Iwan Babij, Sydir Twerdochlib.

Po procesie trwającym od 18 listopada 1935 Stepan Bandera został 13 stycznia 1936 skazany na karę śmierci, którą na podstawie amnestii zamieniono na dożywotnie więzienie, za zorganizowanie zamachu na ministra spraw wewnętrznych Bronisława Pierackiego.

W czasie procesu Bandera odmówił składania zeznań w języku polskim, wobec braku zgody sądu na zeznania w języku ukraińskim, sąd uznał że oskarżony odmówił wyjaśnień

w 1940 r. Bandera wraz ze Stepanem Łenkawskym na tajnym spotkaniu podjęli decyzję o utworzeniu Służby Bezpeky. Zajmowała się ona rozpracowywaniem i zwalczaniem melnykowskiej frakcji OUN, wykrywaniem sowieckiej agentury, zbieraniem informacji o ewentualnych niemieckich represjach wymierzonych w OUN-B i przeciwdziałaniem im, rozpracowywaniem polskiego podziemia i kontrolą wewnętrzną OUN-B. Od 1943 SB brała również aktywny udział w masowych zabójstwach ludności polskiej

W marcu 1941 Stepan Bandera ze swoim współpracownikiem, szefem OUN-B w Generalnym Gubernatorstwie, Romanem Szuchewyczem utworzyli w porozumieniu z Abwehrą złożony z Ukraińców batalion "Nachtigall", pod komendą niemiecką

Banderowcy poddani masowym represjom niemieckim przeszli jesienią 1941 do konspiracji, organizując na początku 1943 Ukraińską Powstańczą Armię.

Od marca 1943 r. UPA rozpoczęła ludobójstwo polskiej ludności cywilnej na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej.Celem było etniczne oczyszczenie przyszłego państwa ukraińskiego z ludności polskiej, co miało usunąć polskie prawa do Wołynia i Małopolski Wschodniej.W efekcie na Wołyniu zginęło 50-60 tys. Polaków a w Małopolsce Wschodniej od 20-25 do 60 tys.

A to tylko wybrane fakty, które powinny sprawić, iż jakakolwiek reakcja będaca sprzeciwem ze strony Prezydenta powinna zaistnieć. I mimo tego, iż cenię Lecha Kaczyńskiego za wiele rzeczy, m. in. za to, że potrafi działać szybko i zdecydowanie, to tym mocniej dziwi mnie ta dziwna zmowa milczenia na temat Bandery. Nie tylko za to, że strzelał do Polaków, ale że robił to jako hitlerowski sługus, co już powinno być największym powodem potępienia tej decyzji.

Nie może być bowiem tak, że tępimy nacjonalizm na zachodzie, krytykujemy niemieckie ziomkostwa i tę antypolską atmosferę skupioną np. wokół Eriki Steinbach i jednocześnie pozwalamy nacjonalistycznej hydrze, bez naszego sprzeciwu, podnosić swój łeb na wschodzie, pozwalając gloryfikować ludzi, którzy mieli więcej krwi na rękach niż w żyłach. Nie zapominajmy prawdziwości słów, które wypowiedział Edmund Burke: "Aby zło zatriumfowało, wystarczy, by dobry człowiek niczego nie robił". Czyli także się nie sprzeciwiał.

Piotr Cybulski

Udostępnij wpis

0 komentarzy do wpisu "Czy Lech Kaczyński "opuści" Banderę?"

Prześlij komentarz