28 stycznia 2010

Tusku, naprawdę nie musisz!!!



Jeszcze dobrze człowiek oczu nie otworzył a już natknął się na burzę. Otóż biuro prasowe Premiera ogłosiło, że to dziś Premier po 11.00 przekaże swoją decyzję, odnośnie startowania w wyborach prezydenckich.

I jak dziennikarze cały biały poranek zajmowali się Drzewieckim i jego przesłuchaniem, które startuje o 9.00, to przestali się zajmować, bo teraz zajmują się Premierem i jego kandydowaniem. W dodatku na ogłoszenie tej decyzji Premier wybrał sobie Giełdę Papierów Wartościowych, tak jakby to co powie, miało mieć jakąś wartość. Będzie się chwalił słupkami, procentami czy tym, że Polska dalej zielona na mapie, jako jedyna? I cóż innego może powiedzieć, jak nie to że będzie kandydował? Bo przecież superpremier musi też liznąć prezydentury, to widać po tych oczach głodnych władzy. Ba, co tam władzy, jemu marzy się wszechwładza.

On musi startować, bo trzeba przecież ratować kraj przed kaczyzmem, przed reelekcją Lecha Kaczyńskiego, przed całym złem które się z nim wiąże i nikt przecież i tak nie zauważy, że całe zło to właśnie wynika z chęci władzy, chęci eliminacji drugiego, czyli z tych przesłanek, które jako jedyne pchają Tuska do Pałacu Prezydenckiego. A co nam z takiego Prezydenta, który jako premier przez pierwszy rok rządzenia zapowiadał, co będzie robił w drugim (jakby trzygodzinne expose było na to za krótkie). Co nam z Prezydenta, który jako premier, w drugim roku rządzenia zapowiada, czego nie zrobi jednak w drugim ale być może w trzecim się uda. I co nam z Prezydenta, który jako premier nie chciał doczekać tego trzeciego roku, bo traktuje najważniejsze stanowiska w Polsce jak dwie piłeczki, którymi dowolnie można sobie żonglować.

Tymczasem nikogo nie ma, kto zacząłby w końcu konkretną pracę, konkretne rządzenie, skrupulatne porządkowanie nieuporządkowanych spraw, bo Premier zajęty jest oscylowaniem między premierostwem a prezydenturą i stanowisko szefa rządu traktuje li tylko jak trampolinę i doskonałe pozycje strategiczne do zaatakowania pałacu Prezydenckiego i zdobycia go. Tusk zatem łamie sobie głowę nad planem zdobycia Pałacu Prezydenckiego, tymczasem zima swoimi skutkami, za pomocą śliskich chodników, łamie ludziom ręce i nogi. A złamane ręce okazują się błogosławieństwem, bo dzieki temu, że to nie nogę obywatele złamali, będą mogli skorzystać z polskiej służby zdrowia, która chorego odsyła od jednego lekarza do drugiego a od drugiego do trzeciego. I Bogu dziękować, że w tym odsyłaniu "od Annasza do Kajfasza" pomijają prosektorium. I nikt nie gra na poprawę warunków leczenia, bo wszyscy grają na tuskową prezydenturę.

Zatem wypowiem sławetne słowa, w nieznacznej parafrazie, które chciałby, by traktowano jako dobrą radę: Tusku, naprawdę nie musisz. I na wszelki wypadek, gdyby dobrej rady posłuchał, idę przygotować szampana.

Piotr Cybulski

Udostępnij wpis

0 komentarzy do wpisu "Tusku, naprawdę nie musisz!!!"

Prześlij komentarz