29 stycznia 2010

Poranne Olśnienie czyli jak Donald wytuskał opozycję



Warto czasami przespać się z jakimś przemyśleniem, by nad ranem doznać olśnienia. Ja tak miałem właśnie dziś, parę godzin temu, gdy wstałem i wraz z pierwszym przeciągnięciem się, przyszło ono; Poranne Olśnienie.

Olśnienie dotyczy wczorajszej decyzji Donalda Tuska, a raczej decyzji wczoraj ogłoszonej a podjętej zapewne wcześniej, bardziej jednak przemyślanej niż to było w przypadku pochopnego ogłoszenia wprowadzenia eurowaluty w Polsce w roku 2012. Dlaczego ogłosił wczoraj a nie za miesiąc czy dwa, to już napisałem w poprzednich tekstach. Ale olśniło mnie w temacie tego, dlaczego zrezygnował.

Olśniło mnie, bo przypomniałem sobie, że Donald Tusk jest politykiem wytrawnym i nowoczesnym, a co za tym idzie jest przebiegły, cyniczny i bezwzględny. Ta bezwzględność objawia się u niego często brutalnym traktowaniem opozycji, czyli wykorzystywaniem słabych stron opozycji. Jedną ze stron, jest zamiłowanie opozycji do "narracji przekupek".

Wystarczy wrzucić opozycji jakąś ploteczkę, będącą nawet i szczerą prawdę, a już politycy opozycji będą się przekrzykiwać w ocenie tejże rewelacji i licytować analizami, czasem po prostu trafionymi jak kulą w płot. Więc Donald Tusk wykorzystał gadatliwość oraz niefrasobliwość opozycji, by nie tylko odwrócić uwagę opinii publicznej od przesłuchania Drzewieckiego przed komisją ale przede wszystkim, by znów podpuścić opozycję i tym samym po raz kolejny sprowokować ją do "samokompromitacji".

Niestety, bardzo mi przykro ale jeśli polityk PiS mówi głośno, że Tusk zrezygnował bo bał się konfrontacji z Kaczyńskim, to nie wiem czy takiemu politykowi podać szklankę z zimną wodą, by ochłonął czy dać mu lekko między uszy, by zmądrzał. Tutaj nie ma kategorii strachu, tu jest cynizm i przebiegłość, których prawie ZAWSZE brakuje politykom Prawa i Sprawiedliwości, o lewicy nie wspomnę. Nic tak źle nie brzmi w ustach polityka, jak pyszne przyznanie, że przeciwnik się nas przestraszył.

Albo Napieralski, który z triumfem na twarzy wypowiada się o tym, jak to po rezygnacji Tuska, Szmajdziński wyrasta na poważnego kandydata do wygrania batalii o Pałac Prezydencki. Nie wiem na kogo wyrasta Szmajdziński ale Napieralski, wypowiadając takie niepoważne słowa, na poważnego polityka nadal nie wyrasta. I jeśli lewica jest słaba, to jest słaba bardzo słabym przewodniczącym.

Nie po raz pierwszy i nie po raz ostatni Donald Tusk wykazał się tym, co w nowoczesnej polityce jest już nie tylko bardzo potrzebne, ale często wydaje się być niezbędne. Okazał się pomysłowym cynikiem, który zna słabe strony przeciwnika i brutalnie w nie uderza. I jeśli wybory prezydenckie wygra ktoś związany z PO, czyli Sikorski/Komorowski lub Cimoszewicz, to tylko dlatego, że każdy z tych kandydatów zdąży się od Tuska nauczyć przebiegłego cynizmu. Być może nawet już zdążyli.

A cynik każdą dezycję będzie próbował przedstawić jako szlachetny cel, podjętą ze wzniosłych pobudek (tak to wczoraj przedstawiłTusk) i w takich wypadkach, nie wolno pod żadnym pozorem owej szlachetności podważać, bo opinia publiczna takich rzeczy po prostu nie znosi i zawsze jej sympatia bardziej stanie po stronie cynika. Bo jak pisał Jean Genet: "Cynizm jest to udana próba zobaczenia świata, jakim jest on w rzeczywistości". Dlatego nie wolno tej rzeczywistości podważać, nawet w imię walki z cynizmem. I dlatego cyznim ciągle wgrywa, bo opozycja nie potrafi być przebiegłym lisem, ciągle jest tylko słoniem w składzie potłuczonej już dawno porcelany.

Piotr Cybulski

Udostępnij wpis

0 komentarzy do wpisu "Poranne Olśnienie czyli jak Donald wytuskał opozycję"

Prześlij komentarz