10 stycznia 2010

Palikot apeluje, Palikot przynudza

Coś mi się wydaje, że poseł Palikot wychodzi z założenia, iż dzień bez żenady jest dniem straconym i dlatego codziennie, miernie ale wiernie, stara się nie zasypywać gruszek w popiele. Oczywiście w jego przypadku gruszki mają kształt kaczych jaj.

Żeby jeszcze napisał coś nowego i odkrywczego, w kierunku kogoś nowego, żeby uderzył w nową strunę, byśmy mogli usłyszeć nowy ton w jego wykonaniu. Ale nie, poseł Palikot od pewnego już czasu, gdy stał się bulterierem Platformy, uderza tylko w jedną strunę i to niestety ciągle tej samej, rozstrojonej już od zużycia, gitary.

Mniemam, że poseł Palikot stara się w tym graniu na jednej strunie utwierdzić nas w przekonaniu, że ciągle gra inną melodię, że oto na światło dzienne  wychodzi jego nowy przebój, murowany hit. Dlaczego więc za każdym razem, gdy uderzy w tę strunę, to my zaczynamy ziewać, bo wiemy jakie takty będą dalej? To znaczy, że albo muzyk kiepski albo kompozytor, ewentualnie znak że trzeba zmienić instrument. Z gitary na fujarkę.

Tym razem Palikot zanudził nas apelem do Jarosława Kaczyńskiego w sprawie jego brata - prezydenta. Treści nie znałem ale już wiedziałem, że albo chodzi o alkohol albo o zdrowie. A może nawet o jedno i drugie, wszak mało co tak niszczy zdrowie jak alkohol. Wcale się nie zdziwiłem, gdy okazało się że trafiłem jak pięścią w nos.

I nawet nie będę komentował Państwu tego apelu, bo nie znajduję na to słów i ochoty. Napiszę tylko, że z tym fatalnym zdrowiem to faktycznie prawda, ale zauważam je raczej w polskiej polityce, toczonej przez takie nowopolityczne nowotwory jak Palikot. Sensu w tych działaniach mało, smaku jeszcze mniej. Polski polityk pokroju Palikota, to tylko kabaretowa pacynka w której brzuszek można by klikać i tak dokarmiać głodne dzieci. Niestety, te pajacyki tego nie potrafią.

Panie pośle Palikot, gdzieś tam jeszcze cząstka mnie uważa, że jest Pan sensownym człowiekiem, więc proszę tego nie psuć. Nie ukrywam, że jak pisze Pan o sprawach ważkich dla Polski, to nawet da się Pana czytać. Jak mówi Pan o rozprawieniu się z tym polskim biurokratycznym potworkiem, oplątanym absurdami i korupcją, to nawet mam chęć Panu uwierzyć. A jak zaczyna Pan mówić o PiS-ie i Kaczyńskich, to staje się Pan nieznośnie nudny. Jak flaki z Olejnik.

Piotr Cybulski

Udostępnij wpis

0 komentarzy do wpisu "Palikot apeluje, Palikot przynudza"

Prześlij komentarz