6 stycznia 2010

Może dość już tego PiSolenia?



Jaka jest najłatwiejsza recepta na w miarę poczytny artykulik? Zdecydowanie doPiSać coś PiSo-wi czyli mu doPiSolić. Oczywiście, że można napisać czasochłonny i pracochłonny tekst o prawdziwych bolączkach Polski ale po co się przepracowywać? Kto to będzie czytał takie długie i prawdziwe? I tak mało kto się kapnie, a jak już ktoś się kapnie to i tak będzie w mniejszości. W demokracji przecież rządzi większość.

Rozróżniamy trzy rodzaje doPiSolenia, które równie dobrze funkcjonują osobno jak i razem. Zatem mamy doPiSolenie zbiorowe, indywidualne oraz elektoratowe. Najczęściej spotykanym doPiSoleniem jest tzw. "jechanie po Braciach" czyli wmawiamy wszystkim dookoła, że ich ojciec był ubekiem i stalinowcem, widzimy w ich mimice nienawiść i ksenofobię, ewentualnie czyhamy aż jakaś część ich garderoby się przekręci lub zaszwankuje, wtedy fotografujemy i dekorujemy odpowiednim komentarzem, że to fleje i trolle.

Można też PiS-owi doPiSolić zbiorowo czyli np. po raz tysięczny trzeci wieszczyć jego pękanie czyli rozpad, ewentualnie minimalistycznie stwierdzić, że PiS trzeszczy w szwach po odejściu z parti jednego lub dwóch członków. Przecież od trzeszczenia w szwach do pęknięcia też niedaleko. Gdy już jednak doPiSalanie PiSowi i jego szefostwu stanie się zbyt monotematyczne, wtedy sięgamy po doPiSalanie elektoratowi PiS-u czyli moherom.

Ich oskarżamy o sprzyjanie Radiu Maryja, zbyt przesadną polskość czyli zbyt małą europejskość, stąd już niedaleko do eurosceptycyzmu, stąd z kolei tylko krok do antysemityzmu i homofobii. Ale o czym innym dziś miałem pisać, bo co innego mnie zainspirowało. Od rana bowiem czytam o tym jakie to wielkie zmiany szykują się w PiS-ie, skoro Gosiewski odchodzi a Gęsicka przychodzi. Już nie wspomnę wrzawy nastoletnich komentatorów via Onet.pl, którzy w tej roszadzie widzą pewny koniec PiS-u.

Jednak zainteresowanie mediów wydaje mi się tutaj mocno przesadzone. Zmiana na czele klubu parlamentarnego to jeszcze nie ścięcie głowy gilotyną, poza tym nie wiem czy zmianę tę bardziej nazwać można dymisją czy awansowaniem. Przecież Gosiewskiego nie cofa się do tylnych szeregów partii. Wręcz przeciwnie, dostaje w zamian szefowanie Zespołem Pracy Państwowej. Do tego dowiadujemy się, że być może zostanie wiceszefem partii, bo taką rekomendację Radzie Politycznej obiecał złożyć Jarosław Kaczyński .

Na nic to, newsy głównych mediów wbrew rzeczywistości brzmią zgoła dramatycznie i demonicznie, by nie rzecz dantejsko. Gosiewski odchodzi, PiS się kończy, dobrze tak moherom. Ot cały przekaz. Takie zainteresowanie a wniosek ten sam co zawsze. Żeby choć połowę z tego zainteresowania przeznaczono na właściwe skomentowanie usunięcia Zbysia z funkcji szefa klubu PO, to dziś komisja hazardowa obradowałaby w zupełnie inny składzie i przesłuchiwała by zupełnie innych świadków. A tak dziennikarze poszli po bandzie, a chodzenie po najmniejszej linii oporu zawsze kończy się tylko jednym. PiSoleniem i doPiSolaniem.

Piotr Cybulski

Udostępnij wpis

0 komentarzy do wpisu "Może dość już tego PiSolenia?"

Prześlij komentarz