30 stycznia 2010

Czyż nie dobija się rannych? O nowej strategii PiS



Dziś zacznę parafrazą opartą na tytule słynnego filmu Sidneya Pollacka "Czyż nie dobija się koni", bo o dobijaniu będzie mowa w poniższym tekście. Otóż bowiem lektura porannej Rzeczpospolitej przynosi najnowszą rewelację prosto z obozu Prawa i Sprawiedliwości.

Gazeta dowiedziała się, że partia ta zmienia strategię. Mianowicie, na czas prac komisji hazardowej ogranicza w mediach swoją aktywność. Skąd taki pomysł? Otóż autor (tudzież autorzy) tejże strategii doszedł do wniosku, że w pewnym momencie aktywność polityków PiS w mediach była tak duża, by nie rzec nachalna, iż nastąpiło przewartościowanie, czyli mniej więcej na jedną wypowiedź polityka PO, przypadało pięć wypowiedzi polityków PiS.

W związku z tym stratedzy PiS-u kapnęli się, że zrobili trochę zbyt wielką kanonadę. W jej wyniku Platforma znalazła się po takim obstrzałem, iż to PiS teraz znalazł się na pierwszej linii ognia i obrywa odłamkami i rykoszetami. W związku z tym wycofują się na lepsze strategicznie pozycje i skoncentrują się na "dobijaniu rannych", czyli czekają na właściwy moment. Ot, cała strategia.

Faktycznie w tej strategii musi być jakiś pies pogrzebany , bo i ja poczułem w pewnym momencie przesyt politykami PiS, może nawet nie ze względu na ilość ich wypowiedzi a raczej na ich niezgrabność i niefrasobliwość. Czasem naprawdę warto pochwalić kogoś, by mu zaszkodzić niż ciągle atakować i mu w ten sposób pomóc. Członkowie partii Kaczyńskiego nie zawsze tę prawdę mają na uwadze. Tym bardziej cieszy owa strategia, biorąc pod uwagę że PiS-owi absencja w mediach zawsze służy. Im mniej obecności i przemówień, tym mniej dziennikarze nieprzychylnych mediów będą mieć pożywki.

Mam tylko nadzieję, że ta strategia nie odbije się czkawką Prawu i Sprawiedliwości, bo polityka to przecież wojna, tylko że bez rozlewu krwi. A na wojnie to wiadomo jak bywa, nie dobijesz rannego przeciwnika, to może się wykurować i dobić ciebie. I jeszcze jedna myśl. Dlaczego politycy PiS-u mają taką mentalność, że jak w piątek wymyślą jakąś strategię, to w sobotę już wszyscy o niej wiedzą? I co to za strategia, która nie niesie za sobą już żadnego elementu zaskoczenia?

Przecież gdyby Jagiełło pod Grunwaldem na lewo i prawo rozpowiadał jaki fortel Krzyżakom szykuje, to byśmy dziś po niemiecku mówili. Na szczęście wtedy jeszcze nie było gazet i zbyt gadatliwych polityków. Poza tym nie od dziś wiadomo, że czasami nie trzeba mieć żadnej strategii, czasem po prostu wystarczy o niej mówić głośno.

Piotr Cybulski

Udostępnij wpis

0 komentarzy do wpisu "Czyż nie dobija się rannych? O nowej strategii PiS"

Prześlij komentarz