15 grudnia 2009

Tusk szykuje rewolucję. Mam na to dowód... osobisty

tusk_peruNie żeby to było coś osobistego. To po prostu dowód osobisty. Kolejna z wielkim szmerem zapowiadana rewolucja, która może nie przygniecie swą monstrualnością nierealnego (a obiecanego) terminu wprowadzenia euro w 2012 roku, pewnie też nie jest tej rangi co szumna zapowiedź budowy elektrowni jądrowych w Polsce.

To zapewne na tę okoliczność rząd zabezpieczył te potężne pokłady węgla brunatnego, które znajdują się pod ziemią legnicko-lubińską. Wcale bym się nie zdziwił, gdyby pęczniejący od cudów obecny rząd, potrafił energię jądrową pozyskiwać z węgla brunatnego a wino przemieniać w wodę. Ale dość żartów, sprawa jest poważna.

Szykuje się nam bowiem kolejna wymiana dowodów. Taki nasz los - albo nas na wybory ganiają ciągle albo każą wymieniać jakieś dokumenty. Tym razem nowe dowody będą tak zaawansowane technologicznie, że naprawdę zasługują na miano rewolucji. Wprawdzie swego czasu system Windows Vista też miał być rewolucją ale... jednak powrócę do tych dowodów. Otóż nowe dowody też być plastikowe (jak te obecne), ale już posiadać będą wbudowany mikroprocesor, na który będą wgrywane poszczególne dane.

Dodatkowo nowe dowody mają zawierać mniej informacji od tych obecnych. Znajdziemy tam tylko dane niezbędne czyli imię, nazwisko, imiona rodziców, datę urodzenia, PESEL, płeć oraz posiadane przez nas obywatelstwo. Nie będzie za to noty o zameldowaniach. Cóż globalizację mamy. Dziś mieszkam w Afganistanie, jutro w bazie Guantanamo. Po co mi meldunek?

Nie będzie też takich informacji jak kolor oczu i wzrost. I uwaga, teraz dwie potężnie rewolucyjne zmiany. Po pierwsze, będą dopuszczone zdjęcia w okularach przyciemnianych, o ile będą to okulary zdrowotne. To rozumiem ukłon w kierunku generała Jaruzelskiego, któremu do zdjęcia i mundur zapewne pozwolą włożyć. Druga rewolucja, dopuszczalne będą zdjęcia w nakryciach głowy, jeśli wymagać będzie tego religijny obrządek. Zdjęcie w jarmułce? Ależ proszę bardzo. Zdjęcie w czapce Słońca Peru? Czemu nie.

A teraz najśmieszniejsze. Rewolucyjne dowody osobiste mają sprawić, że nie tylko technologicznie dogonimy resztę świata, zwłaszcza tego zachodniego ale zarazem odmienią się nie do poznania nasze urzędy. Tego ostatniego nie bardzo rozumiem, bo jak niby nawet najbardziej nowoczesny dowód osobisty ma sprawić, że ta gruba spocona baba za biurkiem pijąca kawę będzie piła ją szybciej albo wcale?

Nowy dowód osobisty to pewnie fajny gadżet, zamysł premiera Tuska też pewnie idący w dobrym kierunku. Tylko nie bardzo wiem, jaki to ma mieć wpływ na walkę z rozbudowaną biurokracją przeżartą rakiem korupcji i kumoterstwa. Jednak bardziej życiowym pomysłem byłoby wprowadzenie w urzędach czytników kart płatniczych. Nie trzeba by wtedy się ciągać po urzędach z tymi kopertami i bombonierkami.

Piotr Cybulski

Udostępnij wpis

0 komentarzy do wpisu "Tusk szykuje rewolucję. Mam na to dowód... osobisty"

Prześlij komentarz