6 grudnia 2009

Cukier krzepi a poparcie szkodzi

sondażGdy swego czasu myślano nad hasłem reklamowym cukru, niektórzy wymyślali niestworzenie skomplikowane i rozbudowane konstrukcje zdaniowe, które w pełni oddałyby jego zalety odżywcze. Okazało się jednak, że można zrobić to w dwóch słowach, co udowodnił Melchior Wańkowicz układając sławetne i wymowne hasło "Cukier krzepi".

Wprawdzie w późnych czasach PRL rozbudowano to hasło do długości "Cukier krzepi ale wódka lepiej", ale nie zmienia to faktu, że jak się chce i potrafi, to można w dwóch słowach zamknąć sens czegoś wielkiego, opisać jego kwintesencję, bez zbytniego doktoryzowania się na dany temat.

Gdybym więc dzisiaj dostał zadanie opisania w dwóch słowach obecnego stanu polskiej polityki, to napisałbym, że "poparcie szkodzi". Szkodzi, bo człowiek z natury jest niedoskonały i podatny na takie przyjemne łechtanie jego ego, a tym bardziej zbiorowość ludzi niedoskonałych, jaką jest np. partia polityczna.

Wciąż aktualne wysokie poparcie dla obecnie rządzącej w Polsce partii politycznej sprawiło, że poczuła ona się nie tylko bezkarna, ale wręcz czuje się prowokowana do coraz to bardziej wyrafinowanych zagrań marketingowych "poniżej pasa". Zmagania prowadzone między PO a PiS zaczęły już przypominać wrestling, w którym to im brzydziej zagrasz, tym większe zbierasz owacje, abstrahując już od tego, że wszystko są to ciosy pozorowane. Niestety w tej dziedzinie PiS jest o wiele słabsze, ale co dziwne, Polacy tak zawsze popierający słabszego, tym razem są za silniejszym. To zakrawa na sadyzm.

Ze smutkiem muszę przyznać, że ten "polityczny wrestling" to efekt hipokryzji, nie tylko tej polityków, ale przede wszystkim wybierających ich obywateli. Smutna to prawda ale większość społeczeństwa zaczyna się zachowywać jak publiczność, która najpierw woła by uderzyć poniżej pasa a gdy już taki cios padnie, to po wszystkim udaje, że jest oburzona. A rządzący widząc, że publika woła bardziej o igrzyska niż o chleb, skupia się na igrzyskach.

Średnio co parę tygodni możemy się przekonać, jakim to poparciem cieszy się partia obecnie rządząca. Oni oczywiście też oglądają te słupki, zatem dochodzą do wniosku, że skoro po ostatnim świnstewku im wzrosło, to czemu by nie sięgnąć po świnstewko jeszcze większe? Zatem sięgają, czekają na słupki, te dalej wysokie, zatem podbijamy stawkę i bach na stół jeszcze większe świnstewko. I tak codziennie trwa ta świnstewkowa licytacja.

Największym jednak zbiorowiskiem świństwa, stała się ostatnio afera hazardowa i powołana w związku z nią komisja hazardowa. Najpierw zawinili Zbychu, Miro i Grzechu a przed komisję ciągani będą Bogu ducha winni Jaro, Przemo i Zyta. Następnie poparcie przekonało rządzących, że powinni być sędziami we własnej sprawie, że tak można i że to w porządku, dlatego załatwili dla siebie szefa komisji oraz większość.

Następnie zamiast badać sprawę, to zaczęli rozmywać aferę na minione rządy, jakby nostalgia i retrospekcja miały być kluczami do wyjaśnienia tego, z jakiej racji Zbychu, Miro i Grzechu dreptali wokół ustawy hazardowej. Jakby mało było w tym świństwa, to głosy partii rządzącej dały tej komisji termin paru miesięcy na rozwiązani tej sprawy. Dziwne że takiego terminu nie dali np. komisji do spraw nacisków (domniemanych) za czasów PiS. Komisja ta bowiem trwa, trwa i trwa, nic nie robi, nic nie udowodniła, nic nie uzyskała i jakoś może sobie nadal być. Ale na największe świństwo i tak dane nam było poczekać do ostatniego piątku.

Słowa te bowiem piszę prawie zaraz po tym, jak 3 przedstawicieli PO wywaliło z komisji hazardowej 2 przedstawicieli PiS. Nawet nie zaczekano na obecność w posiedzeniu przedstawiciela PSL, który mógłby zmienić wynik głosowania. Jedynie SLD się za "banitami" mogło wstawić i Arłukowicz zagłosował przeciw owej "banicji", na nic się to jednak zdało i teraz już przynajmniej wiemy, po co PO potrzebna była większość w komisji.

Do różnych zagrań obecna ekipa mnie już przyzwyczaiła, ale w moim mniemaniu to zagranie z piątku przeważyło pewną szalę jakichkolwiek pozorów przyzwoitości, które politycy powinni jednak sprawiać. Okazało się, że politycy partii obecnie rządzącej, zadufani w całym tym oparze absurdu politycznego poparcia dla coraz to nowych zagrań nieprzyzwoitych, doszli do wniosku że na łonie polityki można się poruszać bez jakiejkolwiek przyzwoitości. Nieważne bowiem co zrobisz, ważne jak to przedstawisz i wytłumaczysz.

Wybaczcie mi panowie politycy z Platformy, ale więcej przyzwoitości mają menele z denaturatem w dłoni, bo oni, choć pozornie zdegenerowani, to jednak żyją podług jakiegoś kodeksu. Wami zawładnęło istne "bezkodeksie", liczy się tylko poparcie i wielkość słupków, sumienia swoje zdeponowaliście w centralach badań opinii publicznych, które za każdym razem próbując cyferkami i procentami usprawiedliwić i ulegitymizować Wasze coraz większe świństwa. Zawładnęła Wami pycha, największa zguba dla ludzi od nieskończenie wielu lat. Myślicie, że wszystko co możecie przegłosować, jest piękne i słuszne.

Pycha od tysięcy lat gubiła ludzi, wielu potężnych potknęło się na niej i pod nią się pogrzebało. Warto więc by nasi rządzący wyciągali nauki z porażek innych, respektowali dobre rady mędrców, choćby mądrego króla Salomona, który tysiące lat temu napisał, że "Pycha chodzi przed upadkiem, a wyniosłość ducha przed ruiną". Tylko jak pyszny ma to pojąć? Proste, pojmie gdy upadnie.

Piotr Cybulski

Udostępnij wpis

0 komentarzy do wpisu "Cukier krzepi a poparcie szkodzi"

Prześlij komentarz