12 grudnia 2009

Artystom wolno więcej, także więcej bredzić

maleńczukPolska śmietanka towarzyska, elytarni polscy celebryci, nazywający siebie artystami a skupieni wokół swojej własnej świetności i kadzący sobie nawzajem, nie mają ostatnio łatwego życia. Co rusz muszą się tłumaczyć i gimnastykować się coraz mocniej, by wytłumaczyć swoich kolegów z branży z coraz to bardziej kompromitujących zachowań.

Jeszcze nie opadł szum spowodowany aresztowaniem Polańskiego i zażenowanie spowodowane usilnymi próbami tłumaczenia go przez kolegów z branży, a już światek artystyczny został wstrząśnięty kolejnym skandalem. Tym razem jego bohaterem stał się senator Platformy Obywatelskiej, Krzysztof Piesiewicz. Niegdyś słynny scenarzysta i prawnik, od wielu lat także mocno zaangażowany w politykę, stał się ofiarą szantażu.

Senator w damskiej sukience, to niezbyt komfortowy widok dla sfotografowanego oraz tych, którzy na niego głosowali. Do tego tajemniczy biały proszek rozsypany na stole, który według relacji samego Piesiewicza, jest lekarstwem. No cóż, różnymi proszkami się ludzie leczą. Nikt Piesiewiczowi rozsypywać lekarstwa nie zabroni, podobnie jak filmowemu Kazimierzowi Pawlakowi nikt nie zabroni z pastowanym kabanem po lesie spacerować.

Sytuacji tej można by się przyjrzeć z zaciekawieniem, gdyby nie "autorytety" wątpliwej jakości, które natychmiast stawiły się przed kamerami, by kolegę wytłumaczyć a nam temat ów obrzydzić. Moralne orły w postaci Kutza i Maleńczuka, na wizji zupełnie bez żadnych skrupułów rozpoczęły akcję wybielania Piesiewicza, czyniąc mu tym samym więcej szkody niż korzyści, jak to w przypadku "niedźwiedzich przysług" bywa.

Postać Kutza pominę z racji obrzydzenia jakim mnie on napawa, skupię się na Maleńczuku (tu obrzydzenie jest mniejsze), który tak się rozpędził w swojej obronie Piesiewicza, że Polskę oddał we władanie "starej babie, kołtunowi i klerowi uzurpującemu sobie prawo do moralnych wyroków" - koniec cytatu! Cóż, powinniśmy się chyba smucić, że tym krajem nie rządzi Maleńczuk z Kutzem? Ale cóż, idziemy dalej bo Maciej Maleńczuk rzekł następnie słowa bardzo znamienne.

Orzekł on mianowicie, że " Krzysztof Piesiewicz to wybitny artysta, a artystom więcej wolno", zatem powinniśmy się z tej okazji od niego odczepić. O Panie Maleńczuk, tu Pan trochę zbyt daleko zajechałeś. Dlaczego to artystom wolno więcej a szewcowi i pani z rzeźni trochę mniej? Co daje wam taki mandat nietykalności, taki swoisty "artystyczny immunitet", który was miałby chronić przed odpowiedzialnością?

Tym mocniej uderza to kuriozalne stwierdzenie w odniesieniu do faktu, że żyjemy w czasach, gdzie wszelkie siły postępowe dążą do wszechobecnej równości, wyrównania i zrównoważenia. Niestety, to zrównoważenie nie dotyczy psychiki niektórych osób, nad czym ubolewam. Równość za to coraz mocniej jest wpychana np. do sfery zawodowej, gdzie siły postępowe żądają wręcz równości zatrudnienia i dają kobietom możliwość pracy w dziedzinach dotychczas zarezerwowanych dla mężczyzn. Mało tego, na siłę próbuje się także zrównać prawa małżeństw homoseksualnych z prawami małżeństwa heteroseksualnych.

A tu tymczasem wyskakuje Maleńczuk z kapelusza i orzeka wielką nierówność dziejową, która godzi w cały wysiłek sił postępowych propagujących równość, wolność i braterstwo. Artystom wolno więcej. Tylko patrzeć jak artystom będzie wolno wszystko. Ta dziwna bezkarność jednak bardzo mnie gniecie w przypadku pewnego zdarzenia, o którym dziś wyczytałem. Mianowicie w Łodzi  skazano za pedofilię 36-letniego upośledzonego mężczyznę. A co takiego zrobił? Klepnął w tyłek 11-latkę. Sąd nie znał litości i skazał go na dwa lata pozbawienia wolności w zawieszeniu na cztery lata. Pan Tadeusz (bo tak ma na imię ten "przestępca") dostał też dozór kuratora, musi się również poddać leczeniu psychiatrycznemu.

Surowy wyrok jak dla kogoś, kto w swoim upośledzeniu, takie rzeczy jak przytulenie czy klepnięcie, traktuje bardziej w kategoriach niewinnej zabawy niż jakichkolwiek bodźców seksualnych. Pech jednak chciał iż skazany upośledzony nie nazywa się ani Polański ani Piesiewicz, dlatego został skazany. Nie może liczyć na Maleńczuka i Kutza bo ci, zamiast bronić tych, którzy obrony naprawdę potrzebują, zajęci są wybielaniem swojego kolesia Piesiewicza. Ale cóż, to artyści, im wolno więcej, także w sferze hipokryzji. Faktycznie, wszyscy jesteśmy nienormalni. A niektórzy są nawet amoralni.

Piotr Cybulski

Fot: Machina

Udostępnij wpis

0 komentarzy do wpisu "Artystom wolno więcej, także więcej bredzić"

Prześlij komentarz