25 listopada 2009

Sorry, WinneTusk. Biznes is biznes?

tusk_peruPolskim mediom mainstreamowym można odmówić obiektywności, dociekliwości, czasem staranności, na pewno jednak nie można im odbierać znakomicie wypracowanej umiejętności wyczuwania koniunktury politycznej.

Otóż od pewnego czasu, oglądając programy TVN i TVN24, odnoszę wrażenie, że przestali oni dopieszczać Platformę. Może nie Platformę jako partię, ale rząd jaki tworzy ona razem z PSL. Mniejsza gdyby chodziło tylko o programy informacyjne czy publicystyczne. Ale rząd Platformy, łącznie z premierem Tuskiem, coraz bardziej wyśmiewają też głowni prześmiewcy ITI w postaci Kuby Wojewódzkiego i Szymona Majewskiego.

Ponoć gdy ma zatonąć statek, to szczury intuicyjnie go opuszczają. W polityce takim miernikiem zagrożenia jest PSL. Gdy PSL opuszcza koalicję rządzącą, w której obecnie się znajduje, oznacza to rychły huk w polityce, zmianę nastrojów społecznych oraz skierowanie koniunktury politycznej w inną stronę.

To samo można powiedzieć o głównych mediach (poza tym na G), które przecież ślepe i głuche nie są. Patrzą jak sprawuje sie rząd, jaki jest obecnie stosunek społeczny do jego działań, nieustannie główkując jak te relacje pogodzić z obecną linia programową. Jeśli widzą, że oceny są zdecydowanie negatywne, to nie mają innego wyjścia, jak przyłączyć się do tego zjednoczonego głosu krytyki. Biznes jest biznes, sorry WinneTusk.

Ale także partie polityczne, w tym PO, obserwują na bieżąco koniunkturę i starają się szybko reagować. Platforma zdecydowanie dostała ostatnio parę razy po plecach, co ją przekonało że nie jest jednak jakimś wielkim politycznym "kozakiem" (jak to się slangowo mówi) i że musi trochę spuścić z tonu, bo inaczej będzie jeden mocny obywatelski strzał i może zaliczyć "dechy". W najlepszym razie grozi jej zadyszka lub przepuklina.

Dlatego nie powinna dziwić ta rewelacja, jaką nam wczoraj zafundowała Platforma. Nagle strasznie, sama z siebie, zaczęła optować za wprowadzeniem święta Trzech Króli jako dnia wolnego od pracy. Sięgam pamięcią, do nie tak jeszcze odległej przecież przeszłości i pamiętam, jak to PO stanowczo twierdziła, że Polski nie stać na kolejny wolny dzień. Mało tego, posłów PO którzy byli wtedy za poparciem obywatelskiego projektu, ukarano naganami.

I teraz nagle co się takiego stało? Polska dostała 500 mld dolarów kieszonkowego od USA, że nagle nas stać na to święto? Nie, nas bardziej dzisiaj na to nie stać niż wtedy, ale PO już jest zdecydowanie "za". Więc to nie o finanse chodziło, tu chodziło o powyborczą pychę i dumę. O to, że PO stanęła plecami do społeczeństwa (a raczej tym, gdzie plecy tracą już swą szlachetną nazwę) i blokowała wszystko to, co obywatelskie. Bo to nie lud będzie decydował o tym, co dla niego słuszne.

A gdy nagle rząd stał się niekochany a premier coraz mniej popierany, to nagle Platforma przypomniała sobie że jest "obywatelska" i że to głos ludu najbardziej się w tym wszystkim liczy. A władza nie jest nikomu dana raz na zawsze, tak samo jak społeczne poparcie.

Ale i tak generalnie, zbyt długo zajmuję przyglądaniem sparszywiałej polskiej polityce, by nie domyślać się iż pomysł z poparciem dnia wolnego w Trzech Króli, to dla Platformy po prostu jeszcze jeden dodatkowy towar, którym będzie można zahandlować, kogoś nim przekupić lub na coś zamienić. Bo biznes jest biznes. Prawda WinneTusk?

Piotr Cybulski

Fot: Gover.pl

Udostępnij wpis

0 komentarzy do wpisu "Sorry, WinneTusk. Biznes is biznes?"

Prześlij komentarz