23 listopada 2009

O Piterze, Tusku i braku POkory

pitera_tuskNo i stało się. Politycy Platformy Obywatelskiej, odwykli już od słów powszechnie uznanych za grzecznościowe, muszą niestety sobie je zacząć pomału przypominać. Julia Pitera przegrała w sądzie z Mariuszem Kamińskim i czy jej się to podoba czy nie, to słowo "przepraszam" będzie musiało jej przejść przez gardło. Nie wiem czy się przeciśnie, bo ponoć w gardle ością nadal stoi jej jakiś dorsz.

A tu tymczasem nadlatuje kolejny proces sądowy, tym razem niewyparzony język Stefana Niesiołowskiego śmiał nazwać Sławomira Skrzypka (prezesa NBP) "funkcjonariuszem PiS". Skrzypek się wpienił i marszałka Niesiołowskiego pozwał. W sumie trudne zadanie przed nim, bo jeśli pozwany powoła się na jakąś schizofrenię, niepoczytalność czy inną nierówność górnej części czaszki, to Skrzypek odejdzie z kwitkiem, gdyż pozwany te przypadłości szybko udowodni. Zresztą, nie wiem nawet czy będzie musiał. Mucha jaka jest i czym się żywi, każdy widzi. A tyle wypluje ile zje, tu żadnym entomologiem nie trzeba być.

Jedno jest pewne. Trzeba brać odpowiedzialność za swoje słowa. To jest zasada o której powinni pamiętać wszyscy. Nawet Ci, którzy cieszą się większym poparciem niż PZPR za swoich dawnych czasów świetności. Być może nawet będziemy mieli powrót do tych czasów, jako że Donaldowi Tuskowi marzy się centralizacja władzy, jej skupienie w jednym ręku (swoim oczywiście).

Temu ma służyć zamysł wprowadzenia zmian w konstytucji, w której już tylko brakuje wpisu o przewodniej roli Platformy Obywatelskiej w społeczeństwie i jej kierowniczej roli w państwie. Ale ponieważ od dwóch lat żyję w ciągłym przekonaniu, że już mało co może mnie zaskoczyć a już nie daj Boże zdziwić, to tylko patrzeć jak się konstytucja o taki kwiatek wzbogaci.

Oczywiście, to że polityk ma zapędy imperatorskie, to normalka. Wszyscy oni są chorzy na władzę, tylko niektórzy gorzej radzą sobie z ukrywaniem tego. Zapominają jednak, że każdy miecz ma dwa ostrza a kto mieczem wojuje, ten od miecza też może zginąć. Może gdyby częściej czytali Pismo Święte a rzadziej blog Palikota, to by tej prawdy nie zapomnieli.

Dlatego wydaje mi się, że najlepszym sposobem na przypomnienie im tej biblijnej mądrości będzie nauczenie ich pokory. Niektórych nawet nauczenie od podstaw. Mianowicie dokonamy zmian w konstytucji RP, w której pozbawimy prezydenta wszelkich prerogatyw, a następnie gremialnie w wyborach prezydenckich zagłosujemy na... Donalda Tuska. Niech ma, co chciał. Z drugiej strony nie wiem czy taka nauka ma sens, mam bowiem jeszcze w pamięci słowa Oskara Grafa, który rzekł: "Pokora jest łatwiejsza dla tego, który w życiu coś zrobił, niż dla tego, który nie zrobił nic" I jak tu nauczyć takiego pokory?

Piotr Cybulski

Foto: PAP

Udostępnij wpis

0 komentarzy do wpisu "O Piterze, Tusku i braku POkory"

Prześlij komentarz