22 listopada 2009

Nowe przygody Gmeralda z Kaszubii

gmeraldWprawdzie wiekowo jeszcze niezbyt jestem nadjedzony przez ząb czasu, myślę jednak że już powinienem ćwiczyć pewne obowiązki. Takie choćby jak opowiadanie wnukom wymyślonych przez siebie i życie bajek. Zatem drogie dzieci, posłuchajcie dziś bajki o nowych przygodach Gmeralda z Kaszubii.

Gmerald to taka postać, której ino psikusy w głowie, lubi gmerać (stąd ten Gmerald), wszystkiego musi się dotknąć, wszystko musi zrobić po swojemu, wszystko ustawić pod siebie. Głównie chodzi mu o narobienie zamieszania, wywołanie konfliktu, podniesienia wrzawy, po czym staje sobie w bezruchu, uśmiecha się beztrosko i robiąc z wilczych oczu nagle maślane, zapewnia wszystkich dookoła: "to nie ja".

Gmerald już nie raz dał się poznać z tej prowokatorskiej strony, choć czasem trudno to wyłapać, gdyż Gmerald często uwielbia wprost wysługiwać się podwładnymi, np. Palikmiotkiem. A to samolot komuś schowa, to kogoś gdzieś nie wpuści, to na kogoś coś nagada, to komuś coś zabierze lub czegoś nie da. A to każe kogoś spałować (obcych) albo dać milion nagrody (swoim). Już nie wspomnę o nagłej zapowiedzi Gmeralda ad vocem wprowadzenia w Polsce euro, która została skwitowana nowym przysłowiem: "wyskoczył jak Gmerald z konopi". Potem jednak dostrzeżono wspólny mianownik młodości Gmeralda i konopi (pochodzenia indyjskiego),  zatem natychmiast okrakiem wycofano się z tego zestawienia porównawczego.

Gmerald potem niejednokrotnie dawał o sobie znać, czy to przy okazji kastrowania pedofilów, czy też przy okazji różnych rocznic państwowych. Wszędzie Gmerald próbował zagmerać, czyjąś uwagę od czegoś odwrócić, może kogoś zaszokować, może komuś znowu coś naobiecywać. Generalnie jednak chodziło o to, by wywołać konflikt, zaostrzyć podziały i różnice zdań. Toż już starożytni Rzymianie wiedzieli, że skutecznie można rządzić tylko wtedy, gdy się jakąś grupę ludzi czy też całe społeczeństwo poróżni, skłóci i podzieli, wedle zasady "Divide et impera" czyli "Dziel i rządź".

Gmerald jest dobrym uczniem, czerpie wzory od najlepszych (szkoda że wzory niewłaściwe) i gmera, gmera w narodzie, gmera w każdym z nas. I teraz najnowsze gmernięcie Gmeralda. Zagmerać w ustawie dla Polaków najważniejszej, w konstytucji Rzeczpospolitej Polskiej. To już nie ma być polska konstytucja, to ma być konstytucja gmeraldowa. Wynaturzona gmeraniem Gmeralda, który ma poparcie więc myśli, że teraz to już może mieć nawet własną konstytucję. Nowy pomysł Gmeralda bowiem opiera się na takiej zmianie ustawy zasadniczej, by Prezydenta nie wybierał Naród a Zgromadzenie Narodowe, czyli de facto Gmerald i jego koledzy posiadający większość.

Proszę mnie nie pytać, skąd taki akurat a nie inny pomysł Gmeralda na zagmeranie, mogę jedynie się domyślać dlaczego Gmerald stara się ukraść jakieś prawa Suwerenowi czyli Nam wszystkim. Może po prostu Gmerald nie bardzo wierzy w to, że w najbliższych wyborach prezydenckich to na niego Naród postawi, jako że bądź co bądź Naród już jest nieco zmęczony Gmeraldem i jego gmeraniem.

Gmerald przestał ufać Suwerenowi, choć Suweren jeszcze w miarę ufa Gmeraldowi. Łatwiej będzie zatem o wybór z rąk kolegów i koleżanek, którzy do przyszłego roku mogą utrzymać większość. Poza tym w 2007 roku Gmerald przekonał się, jak ten Naród łatwo zbałamucić i zmanipulować, więc im ten Naród mniej będzie miał wpływu na wybór władzy, tym lepiej i bezpieczniej. Znowu jakiegoś Kaczora wybiorą i co wtedy?

Zresztą tutaj łatwiej o różne koalicje, koalicyjki, zaplecowe ustalenia i szemrania, łatwiej ukręcić interes z jakąś grupą posłów i senatorów, niż zrobić to z połową narodu. Gmerald liczyć potrafi, więc policzył. Wyszło, że może nie wyjść i trzeba zamieszać, zdezorientować, wywołać kolejną porcję iskier i powiedzieć znów swoje słynne: to nie ja, to oni. Bo jakiż inny powód może kierować kimś, kto wie iż takich zmian w konstytucji przeprowadzić się nie da, a jednak taką zmianę postuluje głośno i wyraźnie. I znowu będzie, że Ci co są przeciw, to hamulcowi Polski i zacofańcy?

Nie wiem jaki będzie finał tej bajki, wiem już jednak jaki jest jej morał. Jako że spod tej owczej skóry wilcze oczy wciąż wystają, to sparafrazuję: Gmerał Gmerald razy kilka, wygmerano i Gmeralda. A może nawet inna parafraza wilczej mądrości ludowej: Nie dlatego Gmerald zły, że szary ale dlatego, że gmera.

Piotr Cybulski

Udostępnij wpis

0 komentarzy do wpisu "Nowe przygody Gmeralda z Kaszubii"

Prześlij komentarz